Duch Jeżowa nad Gorzowem

26 kwietnia 2019, 18:09, Stanisław Czerczak
W Wielkanoc w Gorzowie doszło do tragedii. Mieszkaniec miasta zadźgany nożem zmarł po kilku dniach w szpitalu na skutek obrażeń. Informacje na temat zdarzenia przekazywały i wciąż przekazują lokalne media. Nie inaczej było na łamach portalu internetowego gorzowianin.com.

To tutaj codziennie od feralnego wieczoru możemy przeczytać najświeższe informacje dotyczące tego nieszczęścia. Informacje te pozbawione są komentarza i zgodnie z zasadami warsztatu dziennikarskiego przekazywane w rzetelny, pozbawiony didaskaliów sposób. Oparte są, jedynie o „suche” fakty, bo relacjonowanie dramatu na tym etapie, zbędnych komentarzy nie wymaga. To nic nadzwyczajnego, że dziennikarze oraz odbiorcy, którzy chcą dojrzeć rzeczywisty obraz zdarzenia wiedzą, że nie czas na interpretację. Nie pozwalają na to wciąż szczątkowe informacje przekazywane przez odpowiednie organy, które jak to zwykle bywa, dość oszczędnie dzielą się z opinią publiczną, zdobytą na tym etapie śledztwa wiedzą. I tutaj można by właściwe, czekając na kolejne wieści z prokuratorskiego dochodzenia, zakończyć tę historię. Ale to niestety nie epilog, to zaledwie prolog do tego, co się stało i co wciąż można obserwować.

W nieludzkich czasach komunizmu komisarz ludowy Jeżow, mroczna postać stalinizmu wydał rozkaz o numerze 00485. Był to jeden z najbardziej haniebnych i zbrodniczych dokumentów, jakie powstały w historii ludzkości. Dokument, który kategoryzował ludzi według określonych kryteriów. A służył do okrutnego traktowania także, a może przede wszystkim Polaków. Nie tylko tych, którzy według systemu byli winni, ale także ich rodzin i otoczenia. Można śmiało powiedzieć, że powstał w duchu, znanego od czasów, gdy nad światem panowali barbarzyńcy, prawa odpowiedzialności zbiorowej. Czasy wielkiej czystki, to złożony i obszerny okres w historii. Wymagałby tak naprawdę osobnego tekstu. Na potrzeby chwili wystarczy jednak zauważyć, że wrogowie ludu, jak określano wówczas osoby szykanowane przez zbrodniarzy, były szczute tak, jak szczuje się w ostatnich dniach na Ukraińców w Gorzowie. I to jest naprawdę przerażające. Wielu mieszkańców miasta i okolic, do których dotarła informacja o zdarzeniu, w podobny sposób folgują swoim fobiom, domagając się prawa odpowiedzialności zbiorowej.

O tym nikczemnym dokumencie i konsekwencjach jego wydania przypomniałem sobie, przeglądając w ostatnich dniach media społecznościowe. Zobaczyłem wówczas komentarze setek (sic!) gorzowian, pod informacjami dotyczącymi tragedii przy Sikorskiego. Gdy tylko media doniosły o fakcie, iż uczestnikami bójki ze skutkiem śmiertelnym byli obywatele Ukrainy, rozpętało się istne piekło. Dziesiątki, ba nawet setki mieszkańców mojego miasta pokazały oblicze, którego się nie spodziewałem, a które powinno szokować każdego przyzwoitego człowieka. Wpisy te, których kilka dołączam do tekstu, urągają ludzkiej godności. Wymykają się wszelkim kanonom i są wprost obrzydliwe. To niebywałe, że w dwudziestym pierwszym wieku, w kraju tak doświadczonym przez rasizm, nienawiść i wojnę duża część społeczeństwa jest tak niegodziwa.

Nie posądzam komentujących o działania według rozkazu Jeżowa. Zapewne go nawet nie znają. Gdyby znali jego treść i konsekwencje, być może by się skonfundowali. Być może, bo po tym, co przeczytałem, śmiem jednak w to wątpić. Nienawiść, jaka wylała się w internecie wobec wszystkich Ukraińców mieszkający i pracujących w Polsce, a która jest pokłosiem zdarzenia z udziałem zaledwie kilku osób, nie może pozostać niezauważona. I nie pozostanie. Mówi się, że nic w sieci nie ginie. I całe szczęście, że tak jest. Ogólnopolski Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich I Ksenofobicznych, znana w kraju organizacja przeciwdziałająca zjawiskom nienawiści już poświęciła wpis Gorzowianom, który odbił się szerokim echem, nie tylko w Polsce.

Również ja, osobiście wzywam policję i prokuraturę do podjęcia działań celem ustalenia i ukarania osób propagujących w ostatnich dniach ohydne treści penalizowane przez polskie prawo. Treści te wzywają wprost do pogromu i wygnania mniejszości ukraińskiej z kraju. A ściganie ich z urzędu to obowiązek polskiego państwa. Wynika on z Konstytucji i prawa karnego.

Jeśli tak się nie stanie, to rozkaz Jeżowa będzie wciąż aktualny. I to nie w sowieckiej Rosji, w latach trzydziestych ubiegłego wieku, ale w Polsce w drugiej dekadzie nowego millenium. Dobrze, że chociaż wśród tych komentarzy można wyłowić kilka nawołujących do opamiętania. To są cenne głosy. Wymagają odwagi i dają nadzieję, że nie wszyscy jesteśmy jak Jeżow.


________________________________
Stanisław Czerczak - ekspert ds. przeciwdziałania radykalizacji w środowisku młodzieżowym, w młodości zaangażowany był w skrajnie prawicowe ruchy. Obecnie specjalizuje się w dziedzinie innowacyjnych strategii typu "EXIT" i innych działań o charakterze de-radykalizującym. Szkoli nauczycieli, policję, służbę więzienną i straż graniczną. Założyciel fundacji CODEX i członek Towarzystwa Miłośników Gorzowa.

Fotoreportaż



Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x