Ostrzeżenie za ucieczkę groźnego przestępcy

10 grudnia 2018, 08:43, ak
fot. archiwum
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie umorzyła śledztwo w sprawie ucieczki 30-letniego przestępcy z policyjnego konwoju do którego doszło w kwietniu na terenie szpitala psychiatrycznego przy ul. Walczaka w Gorzowie. Chociaż wykazano wiele nieprawidłowości, to policjanci zostali ukarani jedynie ostrzeżeniem w postępowaniu dyscyplinarnym.

Wszystko działo się 20 kwietnia w Gorzowie. Dwóch policjantów konwojowało 30-letniego Adama D. do szpitala psychiatrycznego przy ul. Walczaka na badania. Mężczyzna był oskarżony o brutalne zabójstwo 78-letniej mieszkanki Sulęcina. W trakcie konwoju, przestępca uwolnił się z kajdanek zespolonych (zakładanych na nogi i na ręce) i uciekł policjantom, pomimo oddanych strzałów ostrzegawczych. 30-letni Adam D. został zatrzymany po 12-godzinnej obławie w miejscowości Drezdenko, gdzie dostał się pieszo oraz autostopem. Mężczyzny szukało ponad 260 policjantów z województwa lubuskiego.

Śledztwo w sprawie ucieczki groźnego przestępcy wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gorzowie. Postępowanie było prowadzone pod kątem niedopełnienia obowiązków przez dwóch policjantów konwojujących groźnego przestępcę - jeden z funkcjonariuszy pełnił służbę od roku, drugi od 2 lat. Prokuratorskie śledztwo miało wyjaśnić uchybienia popełnione przez policjantów, które doprowadziły do ucieczki Adama D. i tego w jaki sposób mężczyzna uwolnił się z kajdanek.

Gorzowska prokuratura właśnie zakończyła postępowanie w tej sprawie. Jak się okazało, policjanci nie odpowiedzą za ucieczkę przestępcy, chociaż stwierdzono nieprawidłowości.

- Postępowanie zostało umorzone ze względu na brak ustawowych znamion przestępstwa. Nieprawidłowości, które zostały ujawnione podczas postępowania wynikały ze sposobu konwojowania. Policjanci nie dostosowali się do pewnych zaleceń Komendy Głównej Policji co do konwojowania przestępców. Były to zalecenia, a nie polecenia, dlatego też trudno mówić o umyślności działania policjantów, które doprowadziły do ucieczki Adama D. - komentuje Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Według prokuratury policjanci, którzy konwojowali Adama D. nie wiedzieli, że przewożą groźnego przestępcę. Ponadto policjanci nie dostosowali się do zalecenia, które mówi o tym, że jeden z nich powinien siedzieć z transportowaną osobą z tyłu, natomiast w tym przypadku obaj policjanci siedzieli z przodu auta. Dlatego też Adam D. miał okazję do oswobodzenia się z kajdanek.

- Biegły, który sprawdzał kajdanki zabezpieczone na miejscu zdarzenia, stwierdził, że były wadliwe. Dlatego też mężczyzna mógł odpiąć je z nóg i uciec z samochodu po otwarciu drzwi i odepchnięciu policjanta – tłumaczy prokurator Witkowski.

Oprócz prokuratorskiego śledztwa, Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie prowadziła wewnętrzne postępowanie wobec policjantów. Jak się okazało, policjanci zostali ukarani jedynie ostrzeżeniem w postępowaniu dyscyplinarnym.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x