Gorzowscy nauczyciele mieszkańcami gorszego sortu?

20 marca 2018, 14:16, red/Barbara Zajbert
fot. archiwum
Nauczyciele gorzowskich szkół oraz przedszkoli napisali list do prezydenta Jacka Wójcickiego, w którym żalą się na swoją sytuację finansową. Pedagodzy podkreślają, że zapomniano o nich, jeżeli chodzi o podwyżki pensji i są gorzej traktowani od pracowników administracji.

Do prezydenta Jacka Wójcickiego trafił list otwarty, który napisali nauczyciele z gorzowskich szkół i przedszkoli. Jak podkreślają pedagodzy, sytuacja w jakiej się znaleźli oraz to jak są traktowani przez władze miasta jest po prostu bulwersująca. Poniżej treść listu przesłanego przez gorzowski Związek Nauczycielstwa Polskiego.

- Zwracam się do Pana Prezydenta w imieniu członków Związku Nauczycielstwa Polskiego i wielu rozgoryczonych i oburzonych nauczycieli gorzowski szkół oraz przedszkoli. Czy zapomniał Pan o nas? My też tu mieszkamy i pracujemy dla Gorzowa i jego mieszkańców. To przede wszystkim my kształcimy młode pokolenie i dbamy o jego wszechstronny rozwój. Niestety nie doczekaliśmy się serdecznego, bardzo osobistego listu od Pana, w którym zawarta jest informacja o podwyżce wynagrodzenia aż o 300 zł netto od lipca 2018 roku.

Domniemam, że albo jesteśmy mieszkańcami gorszej kategorii, albo nasza praca jest bardzo źle oceniana. Szkoda, że tylko pracownikom administracji i obsługi dziękuje Pan za "pracę dla najmłodszych, dbałość o ich rozwój osobisty i edukację oraz wkład czasu i często konieczność podnoszenia kwalifikacji aby sprostać nowym wyzwaniom". Szkoda, że nie wie Pan, iż to właśnie nauczyciel doskonali się permanentnie - zdobywa kolejne uprawnienia do nauczania dodatkowych przedmiotów, kończy studia podyplomowe, kursy, seminaria i przez 15 lat pokonuje kolejne stopnie awansu zawodowego z czym wiążą się staże i egzaminy.

Pewnie powie Pan, że nauczyciel to nie pracownik samorządowy, więc niech czeka na podwyżkę z ministerstwa. To prawda, że nasze płace zasadnicze ustala minister edukacji, ale przypominam, iż dodatki do pensji ustalane są i finansowane przez samorząd, a więc przez Pana i Radę Miasta.

Od 9 lat stawki dodatków funkcyjnych nauczycieli i dyrektorów nie zmieniły się. Nie reaguje Pan na nasze prośby, sugestie, argumenty. Dla nas nie ma pieniędzy w budżecie miasta. W grudniu 2017 roku obiecano nam podniesienie dodatku funkcyjnego dla wychowawcy klasy o "aż" 50 zł brutto. Niestety skończyło się na obietnicach. Nauczyciele to grupa zawodowa, której nie dostrzega Pan od 5 lat. Szkoda, bo to duży potencjał wykwalifikowanej kadry, w który warto inwestować. Szukając wytłumaczenia dla tak niskich stawek dodatków przyznawanych przez nasze władze porównujemy się z innymi samorządami i jak Pan sądzi, jaki jest wynik - oczywiście na niekorzyść dla Gorzowa.

Szanowny Panie Prezydencie, kierując listy do pracowników samorządowych, skierował Pan także pismo do dyrektorów szkół i przedszkoli. Im też obiecał Pan 300 zł netto podwyżki. Czy to oznacza, że wszystkim dyrektorom podnosi Pan dodatki funkcyjne o 300 zł, bo przecież nie płacę zasadniczą, którą ustala minister edukacji. Zwracam też uwagę, że dyrektorzy nie mają pensji, które też obiecano im podwyższyć. Być może w ferworze składanych obietnic pomylił Pan pracowników?

Wynagrodzenie wielu nauczycieli jest poniżej niejednego hipermarketu, a dodatki finansowane przez nasze miasto na poziomie upokarzająco niskim. Zapewniam, że nie chciałby Pan wykonywać przez całych miesiąc licznych, dodatkowych prac za które otrzymałby Pan wynagrodzenie w wysokości 121,50 zł netto. Czy to dużo, proszę samemu odpowiedzieć.

Gratulując pomysłowej kampanii wyborczej liczę, iż również w nauczycielu dostrzeże Pan potencjalnego wyborcę - opisuje sytuację Barbara Zajbert, prezes gorzowskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x