Miłosz rzucił się na policjantów. Zmarł po interwencji w szpitalu [film i zdjęcia]

2 marca 2018, 13:17, ak
fot. Anna Kluwak
Prokuratura zajmuje się sprawą śmierci 32-letniego mieszkańca Gorzowa, który po interwencji policjantów zmarł w szpitalu. Śledczy sprawdzają czy policjanci nie przekroczyli swoich uprawnień.

Wszystko działo się w niedzielne przedpołudnie 4 lutego na skrzyżowaniu ul. Pocztowej i Chrobrego. 32-letni Miłosz S. zaatakował policjantów, którzy patrolowali centrum Gorzowa.

- 32-latek rzucił się na radiowóz, zaczął go niszczyć, uderzać głową o maskę. Gdy policjanci wybiegli z radiowozu, mężczyzna groził im pozbawieniem życia, mówił, że wyciągnie broń. Mężczyzna zaczął też uderzać głową o asfalt i w pewnym momencie stracił przytomność. Policjanci natychmiast przystąpili do akcji reanimacyjnej – opowiada Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.

Po chwili udało się przywrócić czynności życiowe mężczyźnie. Został on zabrany w ciężkim stanie przez pogotowie ratunkowe go gorzowskiego szpitala. Jak opowiadają policjanci, 32-latek był bardzo agresywny, stąd dyżurny KMP w Gorzowie podjął decyzję o skierowaniu na miejsce zdarzenia dodatkowych patroli, które znajdowały się w okolicy.

Podczas badań w szpitalu okazało się, że Miłosz S. był pod działaniem amfetaminy, a także innego bardzo silnego leku. Mężczyzna w ciężkim stanie przebywał na oddziale intensywnej terapii. Niestety po kilku dniach zmarł.

Zrozpaczona rodzina 32-latka zgłosiła sprawę do prokuratury. Śledczy sprawdzają czy policjanci podczas akcji przy Pocztowej nie przekroczyli swoich uprawnień. Z kolei sama sekcja zwłok wykluczyła, że do śmierci Miłosza S. mogła przyczynić się interwencja policjantów. Przyczyną zgonu była niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Swoje wewnętrzne postępowanie prowadzi również policja, a dokładnie Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Kontrola ma wyjaśnić czy policjanci podczas interwencji zachowali się prawidłowo.

Rodzina Miłosza S. ma żal do policji i obarcza ich winą za śmierć swojego syna. - Miłosz miał zaburzenia psychiczne, a został potraktowany gorzej niż groźny przestępca. Policja nie zadbała o jego zdrowie, a przed tym zdarzeniem był fizycznie zdrowy – mówi Leszek Sękowski, ojciec Miłosza. Rodzina zwróciła się również do polsatowskiej Interwencji z prośbą o zajęcie się sprawą.
- Prosimy o kontakt osoby, świadków zdarzenia jakie miało miejsce w niedziele 4 lutego, na rogu ulicy Chrobrego i Pocztowej, dotyczącego interwencji policji wobec naszego syna Miłosza S. Zależy nam na jakiejkolwiek informacji naocznych świadków na temat przebiegu i okoliczności zdarzenia oraz ewentualnych nagrań ze strony świadków. Prosimy o kontakt tel pod numerem 790742519, bądź wiadomość mailową: radeksekowski@poczta.onet.pl – apeluje Józefa Sękowska, matka Miłosza.

Fotoreportaż


1/4 Akcja policji na Pocztowej

1/4 
Akcja policji na Pocztowej

2/4 Akcja policji na Pocztowej

2/4 
Akcja policji na Pocztowej

3/4 Akcja policji na Pocztowej

3/4 
Akcja policji na Pocztowej

4/4 Akcja policji na Pocztowej

4/4 
Akcja policji na Pocztowej

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x