Obecnie najszybsze pociągi z Warszawy do Berlina kursują przez Poznań, Zbąszynek i Świebodzin. Podróż zajmuje dziś około 5 godzin i 25 minut, a gdy po drodze pojawiają się roboty torowe i autobusy zastępcze, czas ten rośnie nawet do siedmiu godzin. Na tej trasie robi się po prostu za ciasno. Prognozy Ośrodka Studiów Wschodnich pokazują, że wymiana towarowa Polski z Europą Zachodnią będzie dynamicznie rosła. W efekcie dotychczasowa magistrala zostanie w dużej mierze zajęta przez pociągi z ładunkami.
Dlatego planiści z Centralnego Portu Komunikacyjnego wpadli na pomysł stworzenia zupełnie nowego korytarza. Zgodnie z koncepcją pociągi z Warszawy do Poznania jechałyby nową Linią Y z zawrotną prędkością 350 kilometrów na godzinę. Następnie miałby powstać zupełnie nowy odcinek torów z Poznania przez rejon Pniew i Międzychodu prosto do Gorzowa Wielkopolskiego, przystosowany do prędkości co najmniej 300 kilometrów na godzinę. W Gorzowie trasa rozgałęziałaby się w dwóch kierunkach - na Szczecin oraz w stronę granicy z Niemcami.
Odcinek od Gorzowa do Berlina miałby biec śladem doskonale znanej mieszkańcom regionu linii numer 203, czyli historycznego Ostbahnu. Ta trasa ma prosty układ geometryczny, co teoretycznie sprzyja rozwijaniu dużych prędkości. Pomysł zakłada jej gruntowną modernizację, by pociągi mogły pojechać tamtędy z prędkością co najmniej 200, a być może nawet 230 kilometrów na godzinę.
Efektem takiego trasowania miałoby być skrócenie całej podróży między Warszawą a Berlinem do przedziału między 3 godziny i 15 minut a 3 godziny i 30 minut. W skrajnie optymistycznym wariancie mówi się nawet o równej trójce z przodu.
Jednym z zakładanych efektów rozwoju połączenia kolejowego w relacji Warszawa-Berlin z wykorzystanie KDP przez Poznań i Gorzów Wielkopolski jest osiągnięcie czasu przejazdu poniżej 4 godzin. Przy optymistycznych założeniach byłby możliwy nawet czas przejazdu na poziomie 3 godzin, bardziej realistycznie na to patrząc mówimy bardziej o przedziale 3:15-3:30 - mówi dla Rynku Kolejowego Michał Pyzik, dyrektor Biura Transportowych Projektów Horyzontalnych i Studialnych w spółce CPK.
Jak dodaje przedstawiciel CPK, w planach jest uruchomienie wspólnego polsko-niemieckiego studium, które weźmie pod lupę korytarze kolejowe na całym pograniczu.
Chcemy uruchomić polsko-niemieckie studium, które będzie również analizowało ten korytarz transportowy i widzimy tutaj wstępną otwartość do tej trasy, co względem podejścia historycznego wydaje się, że już jest pewnym postępem - zaznacza Michał Pyzik w rozmowie z portalem Rynek Kolejowy.
Dla Gorzowa wizja stania się przystankiem dla superszybkich składów łączących dwie europejskie stolice to perspektywa wręcz wymarzona. Oznaczałoby to bezpośrednie, błyskawiczne połączenie z Poznaniem, Warszawą, Berlinem i Szczecinem. Tyle że każdy, kto na co dzień korzysta z gorzowskiego dworca, ma prawo czuć w tym momencie głęboki dysonans.
Wystarczy rozejrzeć się wokół. W Gorzowie od kikudziesięciu lat nie udaje się dopiąć podstawowej sprawy, jaką jest elektryfikacja linii 203 na odcinku do Krzyża i Kostrzyna. Pasażerowie zmagają się z wiecznie psującymi się szynobusami, odwoływanymi kursami i brakiem taboru spalinowego. Z perspektywy peronu, na którym czeka się na opóźniony pociąg do Kostrzyna, wizja pociągów mknących 300 kilometrów na godzinę brzmi dzisiaj jak scenariusz z filmu science-fiction.
Nawet jeśli Polska z pełną determinacją podeszłaby do budowy nowej linii z Poznania do Gorzowa, klucz do sukcesu leży po drugiej stronie Odry. A tam entuzjazm do wydawania miliardów na polskie pogranicze od lat jest znikomy. Niemiecki odcinek Ostbahnu, od Kostrzyna do Berlina, wciąż w wielu miejscach jest trasą jednotorową i pozbawioną sieci trakcyjnej. Berlin od ponad dwudziestu lat nie potrafi dokończyć modernizacji i elektryfikacji trasy ze Szczecina, a linia przez Kostrzyn nigdy nie była traktowana przez niemieckie ministerstwo transportu jako priorytet. Bez wyłożenia olbrzymich pieniędzy przez stronę niemiecką, pociąg KDP po prostu utknie na granicy.
Do tego dochodzą koszty i kolejność prac w samej Polsce. Dostosowanie linii 203 do prędkości 200 kilometrów na godzinę oznacza de facto budowę nowej trasy. Trzeba by dobudować drugi tor, zawiesić sieć trakcyjną, postawić nowoczesne systemy sterowania ruchem i zlikwidować wszystkie przejazdy kolejowo-drogowe w poziomie szyn, zastępując je wiaduktami lub tunelami. To inwestycja warta grube miliardy złotych.
Rządowe priorytety do 2035 roku są już zdefiniowane i skupiają się na budowie linii z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia. Trasa przez Gorzów to dopiero bardzo wstępna koncepcja wpisana w dokumenty planistyczne. Nie ma dla niej zabezpieczonych pieniędzy, nie ma gotowych projektów ani decyzji środowiskowych. Jeśli ten projekt kiedykolwiek wejdzie w fazę budowy, to realnie mówimy o latach po 2040 lub nawet 2050 roku.
To cenna inicjatywa, bo zabezpiecza korytarz pod kątem przyszłych funduszy unijnych i wreszcie ktoś w Warszawie zauważył, że Gorzów leży na prostej linii między stolicami. Jednak na ten moment zamiast kupować bilety na ekspres do Berlina, mieszkańcom Gorzowa pozostaje trzymać kciuki za to, by w końcu na linii 203 pojawił się zwykły drut z prądem.
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |