Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie dobiega końca proces dotyczący korupcji przy zakupach środków ochrony indywidualnej w czasie pandemii COVID-19. Były dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego Waldemar G. oraz przedsiębiorcy ze Słońska Patryk M. i Dariusz M. usłyszeli zarzuty związane z niegospodarnością w wielkich rozmiarach oraz wręczaniem i przyjmowaniem łapówek. Łączna wartość zakontraktowanych umów wynosi 3 695 298,56 zł, a oskarżonym grozi kara od 1 do 10 lat pozbawienia wolności.
Prokuratura Rejonowa w Gorzowie zarzuca oskarżonym, że w latach 2020–2022 Lubuski Urząd Wojewódzki zawarł 13 umów na zakup masek, rękawiczek, półmasek i kombinezonów, mimo że identyczny asortyment – z wyjątkiem kombinezonów ochronnych i ubrań chirurgicznych – był dostępny całkowicie bezpłatnie w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Według śledczych działania te doprowadziły to do straty w budżecie państwa wynoszącej ponad 3,49 miliona złotych, a zamówienia były celowo kierowane do firm powiązanych z Dariuszem M. i Patrykiem M. W zamian za intratne kontrakty ówczesny dyrektor Waldemar G. miał przyjmować korzyści majątkowe: 12,5 tys. zł w gotówce, bramę garażową marki Szafir o wartości blisko 10 tys. zł, płytki gresowe, obrzeża trawnikowe, pokrycie części kosztów instalacji fotowoltaicznej oraz darmowe pobyty w apartamentach w Szklarskiej Porębie. Wszyscy oskarżeni nie przyznają się do winy.
Podczas ostatniej rozprawy, która odbyła się we wtorek 7 lipca w Sądzie Okręowym w Gorzowie oskarżeni złożyli obszerne wyjaśnienia i odnieśli się do stawianych im zarzutów. Dariusz M. kategorycznie zaprzeczył, aby dochodziło do jakichkolwiek działań korupcyjnych. Przedsiębiorca skomentował sprawę rzekomych darmowych noclegów, które prokuratura uznała za formę łapówki.
- Tak mocno brzmi słowo apartament, apartament. To jest po prostu zwykły pokój z połączoną łazienką, a po piętnastu latach od wybudowania obiektu nazywanie tego wielkim apartamentem to przesada – tłumaczył przed sądem Dariusz M.
Przedsiębiorca odniósł się również do kwestii płytek gresowych i obrzeży trawnikowych, które miały trafić do Waldemara G. Wyjaśnił, że materiały te pochodziły z rozbiórki na terenie inwestycji związanej ze Studium Dziedzictwa Międzynarodowego Uniwersytetu Śląskiego, gdzie miasto weszło z własnym projektem zagospodarowania zieleni i fontann.
Zdemontowany gres został przewieziony i złożony na prywatnym terenie firmy w ramach rozliczenia z kontrahentem. Dariusz M. zapewnił, że w aktach sprawy nie ma żadnych dowodów na osobowe bądź kapitałowe powiązania jego rodziny z firmami, a relacje z nimi miały charakter wyłącznie czysto biznesowy i rynkowy.
Drugi z oskarżonych przedsiębiorców, Patryk M., przedstawił w sądzie własne wyliczenia finansowe, które mają godzić w ustalenia prokuratury dotyczące strat budżetowych. Zwrócił uwagę, że towar z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych również musiał być wcześniej zakupiony za publiczne pieniądze i nie był realnie darmowy.
- Przy uwzględnieniu rzeczywistych ilości dostarczonego asortymentu, a nie tych wpisanych w akt oskarżenia, Skarb Państwa zaoszczędził dzięki naszym dostawom dokładnie 157 068 zł względem oficjalnych cen transakcyjnych RARS - oświadczył oskarżony Patryk M.
Oskarżony odniósł się także do zarzutu sfinansowania instalacji fotowoltaicznej w domu urzędnika. Potwierdził, że przekazał pieniądze monterowi, ale była to wyłącznie przysługa koleżeńska. Waldemar G. z powodu nawału pracy w urzędzie nie miał fizycznie czasu pojechać do banku, aby wpłacić gotówkę na swoje konto i wykonać przelewu do wykonawcy, dlatego poprosił o przekazanie środków bezpośrednio monterowi. Patryk M. zapowiedział, że nie zamierza odpowiadać na żadne pytania prokuratora, a wyjaśnienia będzie składał wyłącznie przed sądem.
Emocjonalne oświadczenie wygłosił Waldemar G., były dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego LUW. Mężczyzna odrzucił zarzuty prokuratury i stwierdził, że śledczy nie przeanalizowali rzetelnie zebranego materiału dowodowego.
- Pomogłem, a mogę wręcz powiedzieć, że uratowałem życie wielu Polaków w tamtym trudnym czasie. Bardzo łatwo ocenia się te wydarzenia po dwóch czy czterech latach, ale wtedy trzeba było walczyć na pierwszej linii frontu - mówił Waldemar G., były dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w LUW.
Waldemar G. tłumaczył, że w urzędzie nie zostawiono ani jednej maseczki, co dobitnie pokazywało przeogromną skalę potrzeb lubuskich szpitali. Zwrócił również uwagę na oficjalne wytyczne, którymi kierował się przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Wskazał, że istniało jednoznaczne pismo z Ministerstwa Zdrowia nakazujące urzędnikom dokonywanie zakupów w pierwszej kolejności na wolnym rynku, a nie traktowanie RARS jako stałego magazynu, po który można sięgać wyłącznie w ostateczności.
Urzędnik odniósł się także bezpośrednio do zakupu bramy garażowej, która według aktu oskarżenia miała stanowić formę łapówki od przedsiębiorców. Były dyrektor powołał się na konkretny tom akt sprawy, gdzie znajduje się zabezpieczony dowód wpłaty ze sklepu Leroy Merlin w Szczecinie. Z dokumentu wynika, że Waldemar G. osobiście opłacił zaliczkę w kasie, a pozostałą część kwoty pobrał od niego podpisany na dokumencie kierowca, który dostarczył ciężką bramę na palecie. Urzędnik podkreślił, że osobiście finansował transport i materiały, a całe postępowanie prokuratorskie nazwał „dziką sprawą”.
Kolejna rozprawa jest zaplanowana na połowę września 2026 roku. Wówczas sąd wysłucha mowy końcowe obu stron i ogłosi wyrok w procesie dotyczącym afery covidowej w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim.
|
Bad Boys Blue, No Mercy, Francesco Napoli i Joy
3 października 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |
|
OD NOWA: Kortez | Igo | Ralph Kaminski | Kasia Sienkiewicz
26 lipca 2026
kup bilet |
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |