Wiadomości

Nauczyciele z CEZiB wyliczają nieprawidłowości. Miasto: Trwają czynności sprawdzające

29 kwietnia 2026, 15:03, Anna Kluwak
Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu w Gorzowie budynek szkoły CEZiB interwencja nauczycieli zarzuty mobbing i nieprawidłowości
fot. Anna Kluwak
Poważny konflikt w Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu w Gorzowie. Nauczyciele w oficjalnym piśmie alarmują o fikcyjnym realizowaniu lekcji przez wicedyrektorów, mobbingu oraz gromadzeniu wrażliwych danych uczniów na prywatnym koncie e-mail na Gmailu. Urząd Miasta Gorzowa potwierdza prowadzenie czynności wyjaśniających.

Nauczyciele z Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu (CEZiB) nie przebierają w słowach. W obszernym piśmie, które trafiło do naszej redakcji, nazywają swoją sytuację "ostatnią deską ratunku". Według nauczycieli szkoła - zamiast być nowoczesnym ośrodkiem edukacji - stała się miejscem, w którym panuje strach, chaos organizacyjny i rażąca niesprawiedliwość.

Jak podkreślają w piśmie "sytuacja przekroczyła granice naszej cierpliwości i poczucia zawodowej przyzwoitości. Dalsze milczenie oznaczałoby przyzwolenie na pogłębianie się nieprawidłowości i dalsze pogarszanie atmosfery pracy".

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Uczniowie na schodach, wicedyrektorzy w innej pracy?

Zarzuty dotyczące kadry kierowniczej są konkretne. Nauczyciele alarmują, że wicedyrektorzy mają przydzielone po ok. 30 godzin lekcyjnych, których rzetelnie nie realizują. - Zajęcia często są przekazywane innym nauczycielom, nie odbywają się systematycznie, a bywa, że w ogóle się nie odbywają, przez co uczniowie pozostają bez właściwej opieki - czytamy w dokumencie. Opisują smutną codzienność szkoły: „Dochodzi do częstych sytuacji, w których młodzież przesiaduje na schodach, w głównym wejściu do budynku A zamiast uczestniczyć w zajęciach”.

Szczególne emocje budzi postawa jednego z wicedyrektorów, któremu zarzuca się hipokryzję: „Wymaga od nauczycieli dyscypliny, podnosi głos i stosuje wobec nich ton nieadekwatny do relacji zawodowych, sam jednocześnie nie dając przykładu rzetelnej pracy”. Co więcej, według relacji nauczycieli, znajduje on czas na pracę w innej placówce w godzinach, które „powinny być przeznaczone na realizację obowiązków wicedyrektora”.

Jak podkreślają, użyte w oficjalnym piśmie sformułowania o „nieadekwatnym tonie” były jedynie dyplomatycznym opisem rzeczywistości, w której nauczyciele oraz pracownicy administracyjni wielokrotnie doświadczali zachowań o charakterze mobbingowym, poniżającym lub autorytarnym ze strony wskazanego wicedyrektora.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

„Cień równoległego obiegu dokumentów” na prywatnym Gmailu

Najbardziej bulwersujący wątek dotyczy inwigilacji i bezpieczeństwa danych. Według nauczycieli, za pomocą prywatnego konta Gmail jeden z wicedyrektorów stworzył system zbierania informacji poza oficjalną infrastrukturą szkoły. Za pomocą prywatnego konta Gmail ma zmuszać pracowników do wypełniania formularzy zawierających dane wrażliwe: orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, powody nieobecności nauczycieli czy ewidencję czasu pracy. Nauczyciele alarmują, że "nawet pani dyrektor nie ma pełnego wglądu w ten zasób".

Posiadanie monopolu na taką wiedzę przez jedną osobę ma służyć profilowaniu pracowników i wywieraniu na nich presji, co według pedagogów nosi znamiona mobbingu i jest rażącym naruszeniem RODO.

Atmosfera strachu i „wybiórcza” dyrekcja

Jak podkreślają w piśmie nauczyciele, próba wyjaśnienia sprawy na Radzie Pedagogicznej 22 kwietnia miała skończyć się skandalem. Nauczyciele twierdzą, że dyrektor szkoły przedstawiła ich pismo w sposób „wybiórczy, nie zapoznając Grona Pedagogicznego z jego pełnym brzmieniem”, co uzasadniała rzekomą ochroną prywatności wicedyrektorów. Pracownicy odbierają to jako próbę zdyskredytowania ich inicjatywy.

Szczególny sprzeciw pedagogów budzi jednak fakt, że dyrekcja miała żądać od autorów pisma publicznego ujawnienia się w obecności całej Rady Pedagogicznej. Jednocześnie podtrzymano stanowisko, że dokumenty anonimowe nie będą rozpatrywane. Według nauczycieli taka postawa stawia ich w sytuacji bez wyjścia i skutecznie blokuje możliwość zgłaszania nieprawidłowości w obawie przed konsekwencjami służbowymi. Podkreślają, że publiczne wzywanie do ujawnienia nazwisk w obecności osób powiązanych z oskarżanymi wicedyrektorami stwarza realne ryzyko szykan, marginalizacji oraz dyskryminacji.

Największą barierą pozostaje strach przed odwetem, który w tej szkole ma mieć realne podstawy. Nauczyciele wspominają o „skrajnie niekorzystnych planach lekcji z licznymi okienkami”, przydzielaniu najtrudniejszych klas, a nawet zmuszaniu do rezygnacji ze stanowisk. - Wielu z nas obawia się zabierać głos indywidualnie z obawy przed konsekwencjami służbowymi - kończą swój list.

Miasto: Część zarzutów się nie potwierdziła. Dyrekcja CEZiB nie odpowiedziała na pytania

Redakcja portalu gorzowianin.com zwróciła się ze szczegółowymi pytaniami zarówno do Urzędu Miasta Gorzowa, jak i do dyrekcji Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu. Pytaliśmy m.in. o weryfikację realizacji godzin dydaktycznych przez wicedyrektorów w systemie Librus, procedury bezpieczeństwa danych na prywatnych kontach Gmail oraz reakcję na zgłoszenia o mobbingu.

Urząd Miasta w Gorzowie w odpowiedzi przesłanej do redakcji gorzowianin.com nie odniósł się bezpośrednio do żadnego ze szczegółowych pytań. Potwierdził jedynie, że pismo wpłynęło, a Wydział Edukacji podjął czynności wyjaśniające

- Na obecnym etapie postępowania część podniesionych zarzutów została już sprawdzona i nie znalazła potwierdzenia w ustalonym stanie faktycznym - komentuje Wiesław Ciepiela, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Gorzowa. Dodał również, że pozostałe zagadnienia są nadal analizowane i wymagają czasu ze względu na swój charakter. Według rzecznika, dyrekcja szkoły deklaruje gotowość do wyjaśnienia wątpliwości i prowadzenia dialogu z pracownikami.

Z kolei dyrekcja CEZiB do momentu publikacji artykułu nie udzieliła odpowiedzi na przesłane przez nas pytania.

Nauczyciele: To oskatnia deska ratunku

Nauczyciele w swoim piśmie zaznaczają, że zwrócenie się do mediów traktują jako „ostatnią deskę ratunku”. Twierdzą, że podejmowali wcześniej próby rozwiązania problemów poprzez rozmowy z dyrekcją i oficjalne pisma, ale sytuacja nadal narasta. - Prosimy o wysłuchanie nas i nagłośnienie sprawy - dla dobra szkoły, której nie możemy dłużej bezczynnie się przyglądać - piszą pedagodzy.


Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości