Wiadomości

Prezes nowej spółki kolejowej o Gorzowie. Na dziś baza serwisowa nie jest potrzebna

20 kwietnia 2026, 15:33, Marcin Kluwak
fot. Marcin Kluwak
Mieszkańcy Gorzowa od miesięcy słyszą o problemach na kolei, odwołanych pociągach i planach budowy nowej wojewódzkiej spółki. Teraz padła odpowiedź na jedno z ważniejszych pytań dla północy regionu. Prezes spółki przyznał podczas sesji sejmiku województwa lubuskiego, że na dziś nie widzi potrzeby tworzenia bazy serwisowej w Gorzowie. Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem dla północy byłyby Kostrzyn albo Krzyż.

To ważna deklaracja, bo właśnie wokół Gorzowa od dawna skupiają się obawy mieszkańców i radnych z północnej części województwa. Chodzi nie tylko o samą bazę, ale o poczucie, że Gorzów znów może zostać pominięty przy planowaniu kluczowej infrastruktury kolejowej. Tym bardziej że problemy z połączeniami najmocniej uderzają właśnie w tę część regionu.

Podczas dyskusji radni kilka razy wracali do pytania o zaplecze techniczne dla taboru. Przewodnicząca Anna Synowiec mówiła wprost o tym, co dotyka północ województwa i pytała o sens wożenia składów na serwis do Czerwieńska. Zwróciła uwagę, że to duża odległość i dodatkowe koszty. Podobne wątpliwości zgłaszali też inni radni, którzy dopytywali, czy spółka bierze pod uwagę choćby mniejszy punkt serwisowy w Gorzowie.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

W odpowiedzi prezes nie zostawił wielkiego pola do domysłów. - Jeśli chodzi o sam Gorzów Wielkopolski i stację, baza w Gorzowie Wielkopolskim, na dzień dzisiejszy wydaje mi się to niepotrzebna - mówił prezes. To zdanie jest najważniejszym konkretem, jaki padł w całej tej części dyskusji.

Gdzie miałoby powstać zaplecze dla północy regionu?

Prezes tłumaczył, że z punktu widzenia organizacji przewozów lepsze byłyby inne lokalizacje. Jak mówił podczas sesji sejmiku, znacznie lepszym miejscem na takie zaplecze jest Kostrzyn lub Krzyż, a nie środek, centrum, gdzie dowozimy, bo to powoduje, że w tym momencie musimy na pusto jeździć z powrotem na przeglądy i przywozić pojazdy na rano.

To pokazuje, jak spółka patrzy dziś na cały układ połączeń. Nie przez pryzmat symbolicznej roli Gorzowa jako największego miasta północy, ale przez logistykę i obieg taboru. Z tej perspektywy Gorzów nie jest dla prezesa naturalnym miejscem do budowy zaplecza. To może być logiczne z punktu widzenia systemu, ale politycznie i społecznie będzie trudne do przyjęcia dla wielu mieszkańców.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Kiedy będą konkrety o nowej spółce kolejowej?

Na razie wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Prezes przyznał, że spółka dopiero przygotowuje harmonogram docelowej działalności do 2030 roku. Jak zapowiedział podczas sesji sejmiku województwa lubuskiego, około miesiąca czerwca chciałbym przekazać więcej szczegółów. Mają się wtedy pojawić informacje o strategii, potrzebnych systemach, organizacji działalności i kosztach.

To oznacza, że dziś samorząd i mieszkańcy nadal nie znają pełnego planu. Nie ma jeszcze ostatecznej odpowiedzi, czy jedno duże zaplecze wystarczy, czy potrzebne będą dodatkowe punkty. Prezes zastrzegał kilka razy, że ma to pokazać dopiero przygotowywana koncepcja układu połączeń i pracy przewozowej.

Czy Gorzów jest całkiem skreślony?

Nie. I to też padło wprost. Prezes nie powiedział, że północ województwa na pewno zostanie bez żadnego dodatkowego zaplecza. Zaznaczył tylko, że dziś nie jest w stanie tego przesądzić. Na pytanie o możliwość stworzenia ośrodka na północy odpowiedział, że tego nie wyklucza. Dodał jednak, że wszystko zależy od tego, jaka wielkość pracy eksploatacyjnej będzie zlecana.

To ważne rozróżnienie. Na dziś Gorzów nie ma gwarancji niczego. Nie usłyszał też jednak definitywnego nie na zawsze. Usłyszał raczej, że obecnie nie jest priorytetem, a decyzja ma zależeć od dalszych analiz. Dla mieszkańców, którzy od lat mają poczucie transportowego odsunięcia od centrum decyzji, to i tak może brzmieć jak kolejny zimny prysznic.

Prezes przyznał, że północ województwa ma problem

W tej samej dyskusji padły też słowa, które pokazują, że temat nie jest wydumany. Prezes przyznał podczas sesji sejmiku, że ma świadomość, jak wygląda sytuacja w północnej części województwa. Mówił, że zna problem wykluczenia transportowego i sam korzysta z transportu publicznego także w regionie.

To o tyle istotne, że radni z Gorzowa i północy od dawna podnoszą ten sam argument. Chodzi nie tylko o komfort, ale o codzienne dojazdy do pracy, szkoły i lekarza. Gdy pociągi wypadają z rozkładu, to nie jest spór o teorię logistyki, tylko zwykły problem mieszkańców, którzy muszą jakoś wrócić do domu.

Co dziś naprawdę wiadomo?

Po tej sesji wiadomo jedno. Nowa spółka kolejowa nie planuje dziś bazy serwisowej w Gorzowie i nie traktuje miasta jako oczywistej lokalizacji dla takiego zaplecza. Jeśli coś miałoby powstać na północy, bliżej jej dziś w myśleniu prezesa do Kostrzyna albo Krzyża. Na pełną strategię trzeba poczekać co najmniej do czerwca.

Dla Gorzowa to sygnał ważny i niewygodny. Bo choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, to kierunek został pokazany jasno. A mieszkańcy północy województwa po raz kolejny słyszą, że najpierw będą analizy, koncepcje i dokumenty, a dopiero potem odpowiedź na pytanie, czy ich część regionu rzeczywiście stanie się dla kolejowych planów ważna.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Vmedia

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości