Młodzież w Gorzowie mówi wprost: to miasto to dla nich tylko poczekalnia. W raporcie "Co nie tak z tym miastem?" uczniowie bez litości wypunktowali minusy Gorzowa - brud w tramwajach, patologię na bulwarach i brak miejsc do spędzania czasu po godzinie 20. Z raportu wynika, że blisko 70 procent uczniów planuje ucieczkę z Gorzowa zaraz po zdaniu matury, bo czują się kompletnie ignorowani przez władze miasta.
W badaniu wzięło udział 1156 uczniów gorzowskich szkół ponadpodstawowych (liceów, techników i szkół branżowych). To potężna grupa, stanowiąca reprezentatywny głos młodych mieszkańców i osób dojeżdżających do miasta z okolicznych gmin. Proces badawczy trwał od maja do listopada 2025 roku.
Ten miażdżący dokument zostanie oficjalnie przedstawiony radnym we wtorek 24 marca podczas sesji Rady Miasta Gorzowa. To wtedy radni usłyszą wyniki badań ponad tysiąca osób, które nie widzą tutaj dla siebie przyszłości i boją się wychodzić po zmroku do centrum. Dokument, który powstał przy współpracy z Akademią im. Jakuba z Paradyża, ma być punktem wyjścia do zmian, o które od lat dopominają się młodzi mieszkańcy.
Inaczej na wyniki badań patrzy prezydent Gorzowa. Jacek Wójcicki w rozmowie z Radiem Gorzów zarzuca autorom raportu, że samo pytanie "Co nie tak z tym miastem?" stawia tezę i jest tendencyjne. Prezydent woli skupiać się na pozytywach, takich jak ocena parków czy Wartowni.
- To samo to, że młodzi ludzie oceniają dobrze wartownię, że oceniają dobrze parki, no przecież na to położyliśmy gigantyczne pieniądze, zmieniamy infrastrukturę. I to jest chyba dla mnie najbardziej obiecujące, że ponad 70% respondentów, a pamiętajmy, że tam byli również młodzi ludzie spoza Gorzowa, identyfikują się z miastem - mówi Jacek Wójcicki, prezydent Gorzowa.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Prezydent przekonuje, że miasto ma stać się miejscem, do którego młodzi będą chcieli wrócić po studiach dzięki nowym technologiom i usługom na najwyższym poziomie.
Natomiast w środę 25 marca o godzinie 10 w sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury zaplanowano otwartą debatę. Naprzeciwko siebie usiądą uczniowie i urzędnicy, którzy decydują o tym, jak wygląda miasto.
- Chcielibyśmy, żeby oni zobaczyli po drugiej stronie decydentów miasta, osób, które są zaangażowane w rozwój tego miasta właśnie po to, żeby mieli poczucie, że to nie było na marne, że ich głos się liczy - mówi w rozmowie z Radiem Gorzów Wiola Reszkowska, przewodnicząca Gorzowskiej Rady Pożytku Publicznego.
Organizatorzy przyznają, że młodzi gorzowianie nie gryzą się w język. Ich opinie są ostre i często niemożliwe do dosłownego zacytowania w grzecznym, urzędowym raporcie.
- Młodzi mają taki sposób mówienia, bezpośredni, konkretny, nie zawsze da się to zacytować, ale z taką otwartością. To jest materiał do pracy, żeby pokazać młodzieży, że są słyszalni, że ich głos jest zauważalny. I to już będzie ogromny sukces i dla miasta i dla młodzieży - dodaje Wiola Reszkowska.
Sala w MCK pomieści 300 osób. To tam okaże się, czy głos ponad tysiąca uczniów, którzy wzięli udział w badaniu, realnie wpłynie na jakiekolwiek decyzje urzędników.
- Ponad tysiąc osób z młodych ludzi w tym raporcie się wypowiedziało. Ja uważam, że to jest ogromny sukces. Wszyscy na tym raporcie skorzystają, jeżeli tylko będą chcieli. Bo oczywiście możemy się kłócić o to, możemy dyskutować, możemy mówić, że takie pytanie czy inne, to jest nieistotne. Istotne jest, że młodzież chciała rozmawiać - kwituje przewodnicząca w radiowej rozmowie.