Wiadomości

"Próbujemy przetrwać w sześć osób na 35 metrach”. Rodzina po pożarze wciąż czeka na powrót do domu

13 lutego 2026, 14:47, Anna Kluwak
Ponad dwa tygodnie po pożarze kamienicy przy ul. Fabrycznej w Gorzowie część mieszkańców wciąż nie wie, kiedy wróci do swoich domów. Wśród nich jest sześcioosobowa rodzina z czwórką dzieci, która mieszka w 35-metrowym pokoju hotelowym. Tymczasem zamiast zapowiadanego wcześniej remontu dachu potrzebna jest odbudowa całej konstrukcji i wymiana instalacji.

Nie masz czasu czytać? Posłuchaj naszego 60-sekundowego skrótu

Do pożaru kamienicy przy ul. Fabrycznej na Zawarciu doszło w środę 28 stycznia w nocy. Ogień objął część poddasza i dachu, a podczas akcji gaśniczej budynek został zalany wodą. W efekcie wyłączono z użytkowania wszystkie mieszkania w jednej z klatek. Mieszkańcy musieli opuścić swoje lokale z dnia na dzień.

Od tamtej pory minęły ponad dwa tygodnie. Część lokatorów nadal nie wie, kiedy będzie mogła wrócić do swoich domów. Wśród nich jest pan Dawid - ojciec czwórki dzieci.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

W sześć osób na 35 metrach kwadratowych. „Próbujemy jakoś przetrwać”

- Wraz z rodziną jesteśmy pogorzelcami z ulicy Fabrycznej. Niestety miasto jak również ZGM nie informują nas, co dalej, jeśli chodzi o przybliżoną datę powrotu do mieszkań - opisuje pan Dawid, mieszkaniec kamienicy przy Fabrycznej, ojciec czwórki dzieci.

Rodzina została tymczasowo zakwaterowana w hotelu. Sześć osób mieszka w pokoju o powierzchni około 35 metrów kwadratowych. - Warunki dla mojej rodziny sześcioosobowej nie są adekwatne do rozwoju, nauki i potrzeb dzieci, ale jakoś próbujemy przetrwać ten trudny czas w 35 metrach kwadratowych - pisze pan Dawid.

Jak relacjonuje, przy próbach uzyskania informacji o terminie zakończenia prac nie otrzymuje konkretów. - Na zapytanie jak długo potrwają jeszcze prace słyszymy, że nikt nic nie wie, a na zapytanie o lokal zastępczy słyszymy, że przecież mamy zapewniony dach nad głową - dodaje.

Skala zniszczeń znacznie większa, niż przypuczano

Tymczasem już wiadomo, że skala zniszczeń jest większa, niż początkowo zakładano. Zamiast planowanego wcześniej częściowego remontu dachu konieczna będzie odbudowa całej konstrukcji, a także wymiana instalacji elektrycznej i gazowej. To oznacza wyższe koszty i dłuższy czas prac.

Wyłączone z użytkowania zostały wszystkie mieszkania w jednej z klatek. Dodatkowo decyzją nadzoru budowlanego wyłączono z użytkowania także lokal w sąsiednim budynku, który ucierpiał w wyniku zalania podczas akcji gaśniczej.

Kto zapłaci i kiedy mieszkańcy wrócą do budynku?

Miasto posiada w tej nieruchomości 56 procent udziałów. To oznacza, że ponad połowa kosztów remontu zostanie pokryta z budżetu Gorzowa. Równolegle trwa procedura związana z wypłatą odszkodowania z ubezpieczenia oraz przygotowania do finansowania prac.

Na dziś nie podano jednak żadnej orientacyjnej daty powrotu mieszkańców do lokali.

Zwróciliśmy się w tej sprawie do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Zapytaliśmy o termin naprawy dachu, możliwość zapewnienia lokali zastępczych dla rodzin wielodzietnych oraz o to, kiedy mieszkańcy będą mogli wrócić do swoich mieszkań. Czekamy na odpowiedź.

Fotoreportaż



Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości