W środę 4 lutego w bloku przy ul. Wróblewskiego w Gorzowie doszło do wybuchu i pożaru w piwnicy. Na miejsce skierowano służby ratunkowe, a mieszkańcy budynku zostali ewakuowani.
Jeszcze tego samego dnia policjanci zatrzymali 57-letniego mężczyznę, mieszkańca bloku. W piątek 6 lutego w Prokuraturze Rejonowej w Gorzowie zostały przeprwoadzone z nim czynności procesowe.
57-letniemu mężczyźnie przedstawiono dwa karne. - Jeden zarzut z kodeksu karnego dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia, to znaczy pożaru i zawalenia się budynku, poprzez doprowadzenie do niekontrolowanego uwolnienia się oparów etanolu, a w konsekwencji wybuchu - mówi w rozmowie z portalem gorzowianin.com prokurator Roman Witkowski z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie.
Drugi zarzut dotyczy produkcji i magazynowania wyrobów akcyzowych w postaci alkoholu bez znaków skarbowych akcyzy.
Jak wynika z ustaleń śledczych, w piwnicy zabezpieczono ponad 300 litrów alkoholu. - Poza składem akcyzowym mowa tu o ponad 300 litrach alkoholu. Można powiedzieć wprost, że mężczyzna produkował alkohol w piwnicy. Z jego wyjaśnień wynikało, że chodziło o wino, ale to będzie jeszcze przedmiotem dalszych ustaleń - wyjaśnił prokurator.

57-latek częściowo przyznał się do winy. - Przyznał się do zarzutu związanego z produkcją i magazynowaniem alkoholu. Natomiast w zakresie drugiego zarzutu przyznał się i oświadczył, że wyjaśnienia złoży po zapoznaniu się z opinią biegłych - opowiada prokurator Roman Witkowski.
Za zarzucane czyny mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Prokuratura zdecydowała się jednak na zastosowanie wolnościowych środków zapobiegawczych.
- Zastosowano dozór policji, poręczenie majątkowe oraz zabezpieczenie majątkowe - przekazał prokurator. Mężczyzna będzie musiał stawić się na policji trzy razy w tygodniu. Śledztwo w sprawie wybuchu w piwnicy bloku przy ul. Wróblewskiego w Gorzowie trwa.