W środę 4 lutego po godz. 4.3 w bloku przy ul. Wróblewskiego 54 w Gorzowie doszło do wybuchu i pożaru w piwnicy. Na miejsce wysłano 10 zastępów straży pożarnej, policję i pogotowie, a mieszkańcy klatek 54 A i B zostali ewakuowani. Mieszkańcy bloku relacjonowali, że mogło dojść do wybuchu gazu.
Służby ratunkowe nie mają wątpliwości, że w piwnicy doszło zarówno do pożaru, jak i do wybuchu. Na tym etapie nie wiadomo jednak, co było pierwsze i co dokładnie wybuchło.
- Bez wątpienia możemy powiedzieć, że doszło do pożaru i wybuchu. Jaka była kolejność tych następstw, tego nie wiemy. Trwają prace dochodzeniowców z zakresu ustalania przyczyn pożarów oraz czynności prowadzone przez policję - przekazał Dariusz Szymura, komendant Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej.
Jak podkreślają strażacy, nie potwierdzono, że przyczyną był wybuch gazu, choć takie podejrzenia pojawiały się na początku.
- Wiadomo, że to nie gaz, więc pojawia się pytanie, jakie to było medium - czy ciecz, czy inny gaz. Tego na ten moment nie wiemy. Zabezpieczyliśmy teren, pobraliśmy próbki z piwnicy i to biegli będą ustalać, co dokładnie było przyczyną - wyjaśnił komendant Szymura.
Służby zwracają uwagę, że charakter uszkodzeń wskazuje na wystąpienie nadciśnienia, co potwierdza, że doszło do wybuchu. Ostateczne ustalenia mają zostać przedstawione po zakończeniu prac dochodzeniowych.
W wyniku wybuchu zawaliły się ściany w korytarzu piwnicy. Uszkodzone zostały szyby w drzwiach prowadzących do klatki schodowej, a także część elementów konstrukcyjnych budynku oraz drzwi mieszkań na niższych kondygnacjach.
Inspektorzy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego sprawidzili budynek. - Dokonaliśmy sprawdzenia konstrukcji budynku. Cały ustrój budowlany jest bezpieczny. Uszkodzona została jedynie ścianka działowa w piwnicy, która nie ma wpływu na konstrukcję - przekazała Katarzyna Piechocka, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Gorzowie.
Inspektorzy podkreślają, że nie doszło do naruszenia stateczności obiektu, a uszkodzenia dotyczą elementów, które nie wpływają na bezpieczeństwo konstrukcyjne budynku. To oznacza, że blok może zostać ponownie dopuszczony do użytkowania.
Zanim jednak zapadnie ostateczna decyzja o powrocie mieszkańców do domów, konieczne jest dokładne sprawdzenie wszystkich instalacji w budynku. Nadzór budowlany wydał ustną decyzję dla zarządcy, zobowiązując go do wykonania badań instalacji elektrycznej oraz badań szczelności instalacji gazowej.
- Do każdego mieszkania trzeba wejść, zrobić badania elektryczne, badanie szczelności instalacji gazowej i posprzątać piwnicę. Jeśli zarządca wykona te prace w ciągu 24 godzin, wtedy wydamy zgodę na powrót mieszkańców - wyjaśniła Katarzyna Piechocka.
Oznacza to, że mieszkańcy będą mogli wrócić najwcześniej po upływie doby, pod warunkiem pozytywnych wyników wszystkich kontroli i formalnej zgody nadzoru budowlanego.
Straż pożarna zapowiada, że w najbliższym czasie przekaże obiekt zarządcy, aby mógł on wpuścić na miejsce gazowników, elektryków i hydraulików. Równolegle swoje czynności prowadzą policja i biegli, którzy mają ustalić dokładną przyczynę wybuchu.
Do czasu zakończenia wszystkich prac i wydania decyzji mieszkańcy muszą czekać na oficjalne stanowisko nadzoru budowlanego, które pozwoli im wrócić do domów.