Jeszcze w środę 21 stycznia miasto informowało, że oznakowanie na rondzie Santockim zostanie odnowione, jak tylko pozwolą na to warunki pogodowe. Natomiast w czwartek 22 stycznia na rondzie pojawiło się nowe oznakowanie poziome. Drogowcy wymalowali białe linie, które mają uporządkować ruch po tygodniach chaosu spowodowanego startym żółtym oznakowaniem. W wielu miejscach stare linie i strzałki wciąż są jednak widoczne, co - jak podkreślają kierowcy - sprawia, że sytuacja nie jest jeszcze idealna.
Tym razem do omalowania oznakowania nie użyto żółtej farby tymczasowej, która szybko starła się. Pasy wymalowano na biało, zgodnie z docelową organizacją ruchu.
Na jezdni nadal widać jednak pozostałości wcześniejszego oznakowania - starte żółte strzałki oraz fragmenty starych linii, które nie zostały całkowicie usunięte. To powoduje, że wizualnie jezdnia wciąż wygląda niejednoznacznie, choć - jak mówią kierowcy - jest zdecydowanie lepiej niż jeszcze dzień wcześniej.
Największą zmianę widać przy zjeździe z Mostu Lubuskiego w kierunku ulicy Podmiejskiej, gdzie w ostatnich dniach panował największy chaos.
- Nie wygląda to najlepiej. Widać stare, starte żółte strzałki i linie, które nie do końca zostały usunięte. Ale te nowe białe linie pozwalają kierowcom ogarnąć, jak mają jechać. To szczególnie ważne przy zjeździe z Mostu Lubuskiego w stronę Podmiejskiej, bo przez ostatnie dni był tam kompletny chaos - mówi Damian, który regularnie przejeżdża przez rondo Santockie.
Kierowcy podkreślają, że oznakowanie nadal wymaga dopracowania. W weekend mają zostać domalowane strzałki kierunkowe.
To kolejny etap porządkowania sytuacji na rondzie Santockim. Nową organizację ruchu wprowadzono tuż przed świętami Bożego Narodzenia w grudniu 2025 roku. Już na początku stycznia sygnalizowano, że żółte pasy szybko się ścierają, a pod koniec miesiąca były one ledwo widoczne, szczególnie po zmroku i w deszczu.
Kierowcy skarżyli się na dezorientację, wymuszenia pierwszeństwa i zajmowanie niewłaściwych pasów. Sprawą zajęli się także radni, którzy kierowali interpelacje do władz miasta.
Malowanie białych linii poprawiło sytuację, ale nie rozwiązało wszystkich problemów.