Sprawa schroniska „Azorki” wraca każdej zimy. Gdy temperatury spadają poniżej zera, a w styczniu odczuwalnie sięgały nawet -18 stopni Celsjusza, uwagę mieszkańców znów przykuwają warunki, w jakich przebywają psy. Chodzi przede wszystkim o brak ogrzewanych pomieszczeń, w których zwierzęta mogłyby przetrwać najtrudniejsze miesiące roku.
Od lat problem łagodzony jest domami tymczasowymi, do których zimą trafiają głównie psie seniorzy. To rozwiązanie ratujące życie, ale jednocześnie tymczasowe.
Na początku stycznia mieszkańcy Gorzowa rozpoczęli zbiórkę podpisów pod petycją w sprawie schroniska „Azorki”. Jej celem jest budowa nowego, zamkniętego i ogrzewanego budynku dla psów.
Po prawie dwóch tygodniach petycja została złożona w Urzędzie Miasta Gorzowa. Pod dokumentem podpisało się 3 813 mieszkańców.
Autorzy petycji wskazują wprost, że obecne warunki psów wymagają pilnej interwencji inwestycyjnej. Podkreślają, że w XXI wieku psy pozostające pod opieką samorządu nie powinny przetrwać zim w nieogrzewanych, odsłoniętych warunkach ani lat w skrajnych upałach.
W dokumencie zwrócono uwagę, że takie warunki prowadzą do chorób, pogorszenia stanu psychicznego zwierząt oraz realnego zagrożenia życia. Mieszkańcy podkreślają, że brak decyzji inwestycyjnych oznacza przerzucanie odpowiedzialności na wolontariuszy i osoby oferujące domy tymczasowe.
W petycji szeroko opisano praktykę zimowego wydawania psów do domów tymczasowych. Mieszkańcy wskazują, że psy trafiają do ludzi wyłącznie po to, by przetrwać zimę, mimo że od początku wiadomo, iż po kilku miesiącach wrócą do schroniska.
Autorzy petycji podkreślają, że jest to rozwiązanie ratujące życie, ale jednocześnie bardzo obciążające psychicznie dla zwierząt. Psy budują więź z człowiekiem, odzyskują poczucie bezpieczeństwa, a następnie są z tego środowiska ponownie wyrywane. To – jak zaznaczono – nie jest problem adopcji, lecz efekt braku odpowiedniej infrastruktury.
Mieszkańcy wprost zaznaczają, że budowa ogrzewanego budynku dla psów nie jest dodatkiem ani kwestią prestiżu. W petycji pada sformułowanie, że jest to absolutne minimum, jakie miasto powinno zapewnić zwierzętom pozostającym pod jego opieką.
Przypominają, że psy w schronisku nie znalazły się tam z własnego wyboru. Są to zwierzęta porzucone, często chore, stare lub po traumach, całkowicie zależne od decyzji podejmowanych przez samorząd. Pozostawianie ich w warunkach, które potęgują cierpienie, autorzy określają jako nie do obrony moralnie.
Petycja została złożona w Urzędzie Miasta Gorzowa i ma trafić do prezydenta Gorzowa Jacka Wójcickiego. Teraz miasto ma trzy miesiące na udzielenie odpowiedzi na petycję. Do tematu wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi urzędu.