Wiadomości

Miał ratować Polregio. Teraz ma zbudować lubuską kolej od nowa

13 stycznia 2026, 11:00, Marcin Kluwak
Źródło: FB/lubuskie.pl
Nowa, samorządowa spółka kolejowa ma być odpowiedzią na chaos w przewozach regionalnych w Lubuskiem. Jej prezesem został Krzysztof Pawlak – menedżer, który już wcześniej dwukrotnie kierował lubuskim oddziałem Polregio. W ostatnich latach był przedstawiany jako człowiek od „misji ratunkowej”. Dziś ten sam okres jest wskazywany jako czas zaniedbań i organizacyjnego chaosu.

„Misja ratunkowa” ogłoszona w 2023 roku

W lipcu 2023 roku Krzysztof Pawlak wrócił na stanowisko dyrektora lubuskiego oddziału Polregio. Jego powrót zapowiadano jako przełom. Miał oznaczać koniec masowych odwołań pociągów, poprawę sprawności taboru i uporządkowanie rozkładów jazdy. Podkreślano, że zna spółkę od środka i że już wcześniej, przez cztery lata do 2021 roku, kierował oddziałem w Zielonej Górze.

To właśnie wtedy w przestrzeni publicznej pojawiło się określenie „misja ratunkowa”. Pawlak miał być gwarancją, że sytuacja na kolei w regionie zacznie się stabilizować.

Chaos trwał, a problem narastał

Rok 2024 nie przyniósł jednak przełomu. Odwołania pociągów w Lubuskiem stały się codziennością, a skargi pasażerów narastały. W grudniu 2024 roku doszło do dymisji dyrektora lubuskiego zakładu Polregio, a przeprowadzony audyt wykazał nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółki.

Kulminacją problemów był 3 lutego 2025 roku, kiedy w regionie odwołano rekordową liczbę pociągów. Stało się to zaledwie dwa dni po rozszerzeniu oferty połączeń kolejowych.

Samorząd: „nic się nie poprawiło”

Kilka dni później głos zabrał ówczesny wicemarszałek województwa, dziś marszałek Sebastian Ciemnoczołowski. W publicznym stanowisku skierowanym do mieszkańców nie pozostawił wątpliwości co do oceny sytuacji.

Kolejna lawina odwołań pociągów, która miała miejsce 3 lutego, jest szczególnie bulwersująca – pisał.
Mimo zmiany władz spółki w czerwcu 2024 roku sytuacja transportowa nie uległa poprawie – dodawał.

Ciemnoczołowski podkreślał, że mieszkańców i pasażerów nie interesują wewnętrzne problemy operatora, a przyjmowanie do realizacji połączeń, których spółka nie jest w stanie obsłużyć, jest całkowicie nieakceptowalne.

Mieszkańców i pasażerów nie interesują wewnętrzne problemy organizacyjne operatora – zaznaczał wprost.

Pieniądze były. Problemem było utrzymanie

W swoim stanowisku wicemarszałek odpierał również argumenty o braku taboru. Przypominał, że w ciągu ostatnich lat samorząd województwa systematycznie zwiększał finansowanie kolei. Zakres pracy przewozowej Polregio wzrósł z 2,7 mln do ponad 4,7 mln pociągokilometrów rocznie, a wydatki województwa na kolej zwiększyły się z 42,6 mln zł w 2017 roku do 136 mln zł w 2024 roku.

Problemem nie jest liczba pojazdów, lecz jakość ich utrzymania – podkreślał Ciemnoczołowski.

Samorząd kupił w ciągu 20 lat 25 pojazdów o wartości ponad 336 mln zł i przygotowuje się do zakupu kolejnych sześciu za 245,7 mln zł. Jednocześnie wskazywano, że Polregio nie zakupiło dla regionu żadnego nowego pojazdu ani nie zainwestowało w zaplecze utrzymaniowe.

„5800 odwołań pociągów w jeden rok”

Podczas konferencji prasowej, na której ogłoszono powołanie nowej spółki, władze województwa mówiły już o skali problemu bez niedomówień.

Bez taboru i bez bazy serwisowej nie ma możliwości realizowania przewozów. Stąd 5800 odwołań pociągów w ciągu 2024 roku – mówił marszałek województwa.

W tym samym czasie politycy wprost podważali wiarygodność dotychczasowego operatora.

Nie możemy ufać podmiotowi, jakim jest Polregio, bo dał po wielokroć dowody, że jest nieodpowiedzialny i nie jest partnerem – padło z mównicy.

Nowa spółka, ten sam człowiek

Kilka miesięcy po tych wydarzeniach zapadła decyzja o budowie własnego operatora kolejowego województwa. Jego prezesem został Krzysztof Pawlak – ten sam menedżer, który w 2023 roku wracał do Polregio z zapowiedzią „misji ratunkowej”.

Podczas konferencji prasowej marszałek województwa przekonywał, że to najlepszy możliwy wybór.

Nie wiem, czy moglibyśmy znaleźć bardziej wykształconą w branży i doświadczoną osobę – mówił, zapowiadając, że nowa spółka ma w przyszłości przejąć realizację regionalnych przewozów kolejowych.

Co dalej z koleją w Lubuskiem

Podczas konferencji prasowej nowy prezes spółki, Krzysztof Pawlak, wprost studził oczekiwania dotyczące szybkich zmian. Podkreślał, że nowy podmiot nie przejmie przewozów z dnia na dzień, a proces budowy spółki i jej realnego wejścia na rynek kolejowy będzie rozłożony w czasie.

Nie da się wszystkiego zrobić na już. To są miesiące pracy związanej z procedurami, certyfikatami, licencją, systemem bezpieczeństwa i budową zaplecza – mówił Pawlak.

Jak zaznaczył, nowa spółka musi najpierw uzyskać m.in. licencję przewoźnika kolejowego, certyfikaty bezpieczeństwa oraz zbudować struktury kadrowe i techniczne. Bez spełnienia tych warunków nie będzie mogła samodzielnie uruchamiać połączeń kolejowych.

Jednocześnie jasno wskazano, że do 2030 roku przewozy kolejowe w regionie nadal będzie realizować Polregio, ponieważ obowiązuje wieloletnia umowa zawarta przez samorząd województwa.

Naszym celem jest przygotowanie spółki do przejęcia przewozów po zakończeniu obecnej umowy, czyli po 2030 roku – podkreślał prezes nowej spółki.

Do tego czasu nowy podmiot ma koncentrować się na budowie zaplecza organizacyjnego, technicznego i kadrowego, a także na przygotowaniu integracji transportu kolejowego i autobusowego w regionie. Samorząd zapowiada, że proces będzie stopniowy, a odpowiedzialność za bieżące kursy do końca dekady pozostaje po stronie dotychczasowego operatora.

To oznacza, że nowa spółka nie jest rozwiązaniem „na jutro”, lecz projektem, który ma zmienić model regionalnego transportu kolejowego w dłuższej perspektywie – po wygaśnięciu umowy z Polregio.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości