Decyzja już zapadła, stawki od 1 stycznia 2026 roku rosną, a nawet radni koalicji dowiedzieli się po fakcie. Zmiany w opłatach za miejskie obiekty sportowe, które od 1 stycznia 2026 roku kończą system „za złotówkę”, wywołały burzę nie tylko w klubach i wśród rodziców.
Portal gorzowianin.com ujawnił decyzję jako pierwszy. Z zarządzenia podpisanego przez prezydenta Jacka Wojcickiego wynika, że od nowego roku wszystkie kluby korzystające z obiektów Sportu i Rekreacji, będą musiały płacić za mecze i trening według cennika. Co istotne nowy cennik likwiduje wszystkie preferencje dla treningów i zaplecza młodzieżowego.
Dopiero po publikacji na portalu gorzowianin.com i fali komentarzy temat trafił na antenę Radia Gorzow. W trakcie sobotniej rozmowy w radiowym studiu radni Tomasz Rafalski z Prawa i Sprawiedliwości, Jerzy Sobolewski z Koalicji Obywatelskiej i Albert Madej z prezydenckiego klubu Gorzów Plus zgodnie przyznali, że nie było żadnych wcześniejszych rozmów ani sygnałów, że miasto planuje odejście od systemu wynajmu obiektów sportowych „za złotówkę”.
- Dowiedziałem się o tym dwa dni temu i byłem w szoku. Na komisji sportu nie było żadnych informacji. Nie było konsultacji, nie było rozmów. Zrobiono to na koniec roku, kiedy kluby mają już zamknięte plany finansowe i sportowe - przyznał na antenie Radia Gorzów Albert Madej, radny Gorzów Plus.
Radny podkreślał, że decyzja zapadła w najgorszym możliwym momencie i bez przygotowania środowiska. - To zostało zrobione tak, jakby ktoś nie pomyślał o konsekwencjach. Wylano dziecko z kąpielą - podkreslił.
- To nie jest żadna podwyżka dla klubów. To jest podwyżka dla rodziców. Kluby nie mają skąd wziąć tych pieniędzy, więc koszty wrócą do składek. Zapłacą rodziny dzieci trenujących sport - mówil w radiowej rozmowie Tomasz Rafalski, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości. Z tą opinią zgodzili się pozostali w studiu radni.
Rafalski zwracał uwagę, że decyzja stoi w sprzeczności z wcześniejszymi zapowiedziami władz miasta. - Mówimy o „roku sportu bez barier”, a jednocześnie podnosimy ceny za korzystanie z obiektów. To absurd - podkreślał.
Jerzy Sobolewski z Koalicji Obywatelskiej, współautor idei stawek za 1 zł, także nie krył rozczarowania. - Młodzież nie może na tym cierpieć. W dobie telefonów i tabletów sport jest ważniejszy niż kiedykolwiek. Jeśli OSiR-owi nie spina się budżet, to trzeba było szukać rozwiązań systemowych, a nie przerzucać koszty na treningi dzieci - komentował na antenie Radia Gorzów Jerzy Sobolewski, radny Koalicji Obywatelskiej.
Sobolewski zapowiedział, że jego klub będzie proponował rekompensaty finansowe dla klubów, tak aby dzieci i młodzież nadal mogły korzystać z obiektów za symboliczną opłatą. - Trzeba znaleźć pieniądze, bo nie może być tak, że oszczędności robi się kosztem dzieci - mówił.
W trakcie debaty radnych po raz pierwszy wybrzmiało też oficjalnie to, o czym wcześniej mówiono nieoficjalnie - Ośrodkowi Sportu i Rekreacji nie spina się budżet. To właśnie tym argumentem miasto miało też tłumaczyć odejście od stawek za 1 zł. A nie tylko tak jak wcześniej przekonywano "wyrównanie zasad między klubami".
Radni zwracali jednak uwagę, że najpierw zapadła decyzja, potem wybuchła burza, a dopiero teraz miasto zapowiada rozmowy i szukanie pieniędzy.
- To jest gaszenie pożaru, który samemu się wywołało. Najpierw zarządzenie, potem tłumaczenia i obietnice spotkań - komentował Albert Madej.
Po raz pierwszy padło też oficjalnie to, o czym mówiło się nieoficjalnie - Ośrodkowi Sportu i Rekreacji nie spina się budżet. To właśnie m.in. to miało być powodem likwidacji stawek za 1 zł, a nie tylko "wyrównanie zasad między klubami".
Radni zwracali jednak uwagę, że: najpierw zapadła decyzja, potem wybuchła burza, a dopiero teraz pojawiają się zapowiedzi rozmów i szukania pieniędzy.
- To jest gaszenie pożaru, który samemu się wywołało. Najpierw zarządzenie, a potem tłumaczenia i obietnice spotkań - mówił Albert Madej.
Natomiast Jerzy Sobolewski wskazał konkretną osobę odpowiedzialną za sposób wprowadzenia zmian. - To była decyzja przygotowana w pionie pani wiceprezydent Izabeli Piotrowicz. My jako radni nie dostaliśmy żadnej informacji, nie było tego na komisji sportu, nie było żadnej dyskusji. A przecież to dotyczy tysięcy dzieci i młodzieży - przyanł Sobolewski.
Radny podkreślał, że problem był znany wcześniej. - Jeżeli od dłuższego czasu było wiadomo, że OSiR-owi nie spina się budżet, to tym bardziej należało o tym rozmawiać wcześniej, a nie wprowadzać zarządzenie na koniec roku i dopiero potem tłumaczyć się w mediach - mówił.
Radni ponad podziałami mówią zgodnie o błędzie w sposobie wprowadzenia zmian. PiS, Koalicja Obywatelska i Gorzów Plus są zgodni, że brak konsultacji i brak okresu przejściowego to decyzja, która uderzy w najsłabszych.
- Tego tematu nie da się zamknąć jednym zarządzeniem. Środowisko sportowe w Gorzowie jest silne i nie odpuści, bo chodzi o dzieci - mówił Tomasz Rafalski.
Wynajem miejskich obiektów sportowych za 1 zł zakończono bez rozmowy z klubami, trenerami i rodzicami. Radni zapowiadają, że nie odpuszczą tego tematu. Padają deklaracje powrotu do sprawy na komisji sportu i na sesji rady miasta. W grę wchodzą korekty stawek, wprowadzenie mechanizmów osłonowych dla dzieci i młodzieży oraz realne rozmowy z klubami.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo