Pracownicy administracji i obsługi gorzowskich szkół w grudniu otrzymali porozumienia zmieniające umowy. Z dokumentów wynika, że od 1 stycznia 2026 roku mają stracić prawo do corocznej waloryzacji wynagrodzeń. Sprawa była poruszana podczas grudniowej sesji Rady Miasta Gorzowa przez radne Agnieszkę Cierach i Annę Kozak.
Po publikacji artykułu o planowanej likwidacji waloryzacji wynagrodzeń w gorzowskich szkołach do redakcji gorzowianin.com zaczęli zgłaszać się kolejni pracownicy administracji i obsługi. Jedna z kobiet, zatrudniona w szkole, opisała szczegółowo, jak z jej perspektywy i jej kolegów wyglądało wręczanie aneksów do umów oraz atmosfera w placówkach w ostatnich tygodniach.
Jedna z pracownic szkoły, która skontaktowała się z redakcją, podkreśla, że o zmianach dowiedziała się dopiero w dniu wręczenia dokumentów. - Dowiedziałam się w dniu, w którym dostałam pismo do podpisu. Nie było wcześniej żadnego spotkania ani rozmowy. Usłyszałam tylko, że to porozumienie i że trzeba podpisać - relacjonuje kobieta, która chce pozostać anonimowa.
Podobne sygnały płyną od innych pracowników administracji i obsługi. Z ich relacji wynika, że aneksy były przekazywane w krótkim czasie, często bez szczegółowego wyjaśnienia skutków zapisów.
Część pracowników zwraca uwagę, że formalnie ich obecne wynagrodzenia nie zostały obniżone. Problemem, jak mówią jest utrata mechanizmu waloryzacji w przyszłości.
- Nikt mi pensji nie obniżył, więc na papierze wszystko się zgadza. Ale wiem, co to oznacza. Przez lata miałam pewność, że coś będzie rosło. Teraz tej pewności nie mam - mówi woźna z ponad 20-letnim stażem.
Pracownicy podkreślają, że w przeciwieństwie do nauczycieli nie mają możliwości dorabiania godzinami ponadwymiarowymi ani pracy w kilku placówkach.
W wielu relacjach powtarza się wątek obawy przed odmową podpisania dokumentów. - Bałem się nie podpisać. Nie dlatego, że ktoś wprost groził, ale dlatego, że wystarczy jedno „nie”, żeby zostać zapamiętanym - mówi pracownik obsługi zatrudniony na czas określony.
Część osób przyznaje, że decyzje podejmowali w pośpiechu, bez możliwości konsultacji prawnej czy rozmowy ze związkami zawodowymi.
Z relacji pracowników wynika, że sposób przekazywania aneksów różnił się w zależności od placówki. - W sąsiedniej szkole dyrektor dał ludziom czas i tłumaczył konsekwencje. U nas usłyszeliśmy, że to decyzja z góry i nie ma o czym rozmawiać - mówi pracownica sekretariatu.
W innych szkołach jak relacjonują pracownicy dokumenty były przekazywane szybko, bez możliwości zadawania pytań.
Wielu rozmówców zwraca uwagę na pogorszenie atmosfery w szkołach, szczególnie w okresie przedświątecznym. - Przed świętami wszyscy byli jacyś cisi. Każdy patrzył, kto podpisał, a kto się jeszcze waha - mówi sprzątaczka pracująca wcześniej w kilku placówkach.
Pojawiają się też głosy o podziałach w zespołach i poczuciu bycia pominiętym. - Najbardziej boli to, że zaczęto o nas mówić jak o liczbach w tabeli, a nie jak o ludziach, którzy są częścią szkoły - podkreśla jedna z pracownic administracji.
Dla wielu pracowników administracji i obsługi gorzowskich szkół ta sprawa nie kończy się na zapisach w regulaminach ani na sesyjnych deklaracjach. Jak mówią, skutki zmian odczuwają już teraz - w postaci strachu, napięć w zespołach i poczucia, że decyzje dotyczące ich przyszłości zapadły bez ich udziału.