Jak uzdrowić kolej regionalną?

18 października 2021, 08:16, Robert Trębowicz
Robert Trębowicz, Ekonomista, publicysta. Twórca Forum Interesów Komunikacyjnych Gorzowa.
Jako mieszkaniec grodu nad Wartą "na dziś" nie mam wielu argumentów, by bronić dobrego wizerunku kolei regionalnej. Jeśli takowy istnieje… Tydzień bez odwołanych lub opóźnionych pociągów byłby nie mniej zaskakujący niż lądowanie Marsjan na gorzowskim bulwarze.

Uważam jednak, że marka Polregio (przy odpowiednim wsparciu samorządu) ma potencjał rozwojowy. Parafrazując Roberta Makłowicza, konkurencja na torach w regionie omijanym szerokim łukiem przez składy PKP InterCity, to "samo dobro" dla pasażerów. Tym bardziej że na Deutsche Bahn raczej nie mamy co liczyć.

Co zatem niedomaga na lubuskich torach?  Spróbujmy na szybko przeanalizować:

Dla prawidłowego funkcjonowania połączeń kluczowa jest tzw. dostępność taboru. W przypadku niezelektryfikowanego Gorzowa będą to dość podatne na awarie szynobusy, których baza serwisowa zlokalizowana jest w Rzepinie. Podobnie jak w przypadku samochodów, tabor kolejowy co jakiś czas wymaga przeglądów okresowych różnych poziomów Od P1 do P5. Pojazd bez przeglądu nie ma prawa wjechać na tory. Kluczowe jest takie ich zaplanowanie, by rezerwa taborowa "z górką" pokrywała obsługę połączeń rozkładowych. Pamiętajmy o zdarzeniach na przejazdach kolejowych, które w praktyce skutkują wyłączeniem taboru na długie miesiące. Trochę tego ostatnio było… Skutek jest taki, że na dzień dzisiejszy prawie połowa lubuskich szynobusów jest wyłączona z eksploatacji. Dokładnie 9 z 20 pojazdów nie kwalifikuje się do ruchu. Rezerwa taborowa się wyczerpała. Dlatego na lubuskich torach pojawiły się wypożyczone z SKPL jednoczłonowe pojazdy SN82, które spotkacie na trasie Gorzów - Zbąszynek.

Chociaż pojazdy wyglądają solidnie jak niemieckie tłuczki do kartofli, pamiętajmy, że to konstrukcje blisko czterdziestoletnie. Mimo modernizacji swoje kilometry wyjeździły lata temu. W ocenie pasażerów wygodne jednak ograniczona liczba miejsc oraz wysoki pokład to problem w przypadku większej liczby podróżnych. Zwłaszcza osób niepełnosprawnych. Niestety, taborowo jesteśmy "pod ścianą". Nie możemy wybrzydzać. Lepszy krótki "poniemiecki tłuczek" niż autobus komunikacji zastępczej.

Jak rozwiązać problem?  Kluczem jest optymalizacja planowania wymaganych przeglądów, tak by tabor nie zapuszczał korzeni na torach odstawczych wraz z okolicznymi lipami. Jeśli serwis w Rzepinie stanie na wysokości zadania, wiele problemów zniknie samoistnie. Serwis to nie tylko budynek. To przede wszystkim wykwalifikowana kadra, sprzęt, logistyka (części). Także procedury, które nie paraliżują jak białoruska betoniarka. Chociaż z tym ostatnim w świecie wg. prawa zamówień publicznych coraz trudniej… Pośrednio sytuację poprawiłaby także planowana baza serwisowa w Żaganiu. Pozwoli to uniknąć roszad taboru pomiędzy subregionami, stosownie do priorytetu obsługi relacji.

Przeglądy (przetargi) należy planować tak, aby w jednym czasie nie wyłączać z eksploatacji zbyt licznej grupy pojazdów. Unikanie sytuacji gdy pojazd jest wyłączony z ruchu, a przetarg "głęboko w lesie"... Pamiętajmy, że rezerwa taborowa powinna uwzględniać także zdarzenia nagłe, co do których nie znamy dnia ani godziny. Utrzymywanie jej "na styk" to recepta na …zastępczą komunikacją autobusową.

Planując zakupy, warto ujednolicać tabor. Ułatwi to serwis. Tak logistycznie jak technicznie. Na lubuskich torach obecnie eksploatowanych jest ok. ośmiu typów spalinowych zespołów trakcyjnych. Tymczasem w zdecydowanie większym województwie zachodniopomorskim tylko trzy. Należałoby, na miarę możliwości finansowych, sukcesywnie wymieniać tabor. Leciwe "żelazka" SA105 oraz ich dwuczłonowa wersja SA108 czas świetności mają dawno za sobą. Pomijając jakikolwiek brak komfortu dla pasażerów, także zdobycie części jest coraz trudniejsze. Na częściowo niezelektryfikowane lubuskie szlaki najbardziej rozsądnym (elastycznym) zakupem wydają się pojazdy dwutrakcyjne. Obecnie są to dostępne na rynku konstrukcje spalinowo - elektryczne. W przyszłości zapewne z wodorowymi ogniwami paliwowymi lub elektryczno-akumulatorowe.

Jedno jest pewne. Plan naprawczy dla lubuskich kolei regionalnych jest pilnie potrzebny. Bez stabilnych połączeń gorzowianie nie zaufają transportowi szynowemu. Zwłaszcza po latach złych doświadczeń.

Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym z dumą napisze o nowoczesnym (prokolejowym) lubuskim, zamiast z zazdrością spoglądać na sąsiadów z zachodniopomorskiego.

Proszę tylko o "dobre wiadomości" od osób zarządzających koleją w lubuskim…


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości