Felieton pismaka: Elektryfikacja w Gorzowie wciąż w sferze marzeń

29 września 2021, 11:21, Marcin Kluwak
Foto: Robert Trębowicz, Forum Interesów Komunikacyjnych Gorzowa
Gorzów Wielkopolski to ostatnie miasto wojewódzkie na mapie Polski, które wciąż nie ma porządnych połączeń kolejowych. O elektryfikacji LK203 z Krzyża przez Gorzów do Kostrzyna rozmawiano parę lat temu. Znów były obiecanki, już prawie robotnicy wbijali łopaty, przez kilkanaście miesięcy pracowano nad studium wykonalności. Eksperci sprawdzali, czy się opłaca, czy jest potencjał.

Wyszło, że ponoć jest, ale wyszło też, że nie ma pieniędzy. Czy projekt elektryfikacji trafił do ministerialnej zamrażarki? Tego nie wiemy, bo PKP PLK umiejętnie żongluje informacjami na ten temat, aby nie powiedzieć całej prawdy. 

Niemówienie prawdy, albo inaczej - mówienie tylko wybranej prawdy to ostatnio domena wielu rzeczników prasowych wszelkich instytucji. Albo mówimy dobrze, albo mówimy, że coś będzie i są na to pieniądze, czy przychylność, albo nie mówimy o tym wcale i udajemy, że tematu nie było. Albo- co gorsza - temat jest, ale „jak nie będziemy się odzywać, to pismaki pewnie o tym zapomną”. I tak jest dosłownie w każdej instytucji, która posiada „rzecznika”. Chociaż teraz to bardziej są specjaliści od propagandy, niż rzecznicy prasowi. Policja ratuje kotki i zbiera nakrętki, PKP Intercity mówi, że z Gorzowa pojedzie „nowy” pociąg, nie informując przy tym, że zabiera nam się poranne, bezpośrednie połączenie z Trójmiastem (TLK Kociewie). Przykładów propagandowych przekazów w przestrzeni publicznej można byłoby mnożyć. 

Ale obojętność i przekazywanie tylko „jedynie słusznych informacji” to ostatnio domena nie tylko rzeczników prasowych. Politycy oraz ludzie, którzy jeszcze coś mogą w tym regionie, też są zupełnie obojętni na głosy mieszkańców oraz kolejne artykuły pojawiają się na portalach internetowych. Jedynie poseł Krystyna Sibińska od czasu do czasu napisze interpelację w sprawie jakości obsługi połączeń kolejowych w północnej części lubuskiego. Reszta albo nie dostrzega problemu, albo najzwyczajniej w świecie ma to w głębokim poważaniu. Smutne też jest to, że mieliśmy też „swojego” człowieka w ministerstwie infrastruktury. Przez pewien czas poseł Sługocki był przecież na wysokim stanowisku tam, gdzie zapadają kluczowe decyzje dotyczące inwestycji.

Nie ma żadnej reakcji władz miasta, milczą w tej sprawie radni miejscy, milczy też Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, który ma na głowie problemy z połączeniami regionalnymi i zapewne nikt tam nie chce przejmować się tym, że mieszkańcy Gorzowa i okolic już niebawem zupełnie porzucą kolej na rzecz swoich samochodów. Patrząc dalej, milczy w tej sprawie przedstawiciele rządu w terenie, czyli wojewoda lubuski, nie reagują „gorzowscy” parlamentarzyści, oprócz wspomnianej posłanki PO. Ale nie oszukujmy się - poseł opozycji może niewiele. Ale dużo mogą (a może powinni móc) parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Mamy przecież poseł Elżbietę Płonkę, czy też europoseł Elżbietę Rafalską oraz pochodzący z północy regionu wojewoda Dajczak.

Panie i panowie politycy, radni, władze miejskie. Czas nieco wychylić się zza własnych biurek, zobaczyć coś więcej niż własne podwórko, bo za kilka lat okaże się, że wspomniany wcześniej popyt na przewozy dalekobieżne zostanie naturalnie wygaszony. Sami dziennikarze, działacze społeczni jak np. Robert Trębowicz z Forum Interesów Komunikacyjnych Gorzowa swoim ciągłym przypominaniem niewiele wskórają. Skoro nie ma sensownych, dalekobieżnych połączeń kolejowych, to przysłowiowy Kowalski kupi sobie w końcu samochód, którym pojedzie szybko i bezproblemowo S3, czy później A2. W ten sposób Intercity straci kolejnego klienta, w Gorzowie przybędzie kolejne z wielu tysięcy aut, a pociągi wozić będą muchy. Potem ktoś na górze zobaczy frekwencję w pociągach i powie, że z takiego Gorzowa to nie warto uruchamiać żadnych połączeń, bo nikt tam przecież z usług PKP nie korzysta. A dlaczego nie korzysta? Bo ilość połączeń jest zbyt mała, bo nie ma skomunikowania, bo wybierając pociąg i spalinową lokomotywę, która zazwyczaj służy do jazd manewrowych, nigdy nie jesteśmy pewni, czy dojedziemy na czas do miejsca docelowego. Częste awarie, podstawianie autobusów, zamiast klimatyzowanych i nowoczesnych pociągów, to w XXI wieku w Gorzowie rzecz naturalna. Z zazdrością więc patrzymy na miasta, które mają prąd nad torami kolejowymi i na rozkładzie jazdy mają więcej niż trzy pociągi na krzyż i do których dojeżdżają nowoczesne składy. 

Pukanie do odpowiednich drzwi, przypominanie się, pisanie wniosków i interpelacji niewiele kosztuje. To samo się nie zrobi. Panie i panowie politycy, radni, wójtowie i prezydenci - tyle możecie zrobić dla własnej społeczności, która za jakiś czas przy urnie wyborczej dokonywać będzie kolejnych wyborów. I może wówczas zostanie im w głowie myśl, że na tego warto oddać swój głos, bo zrobił coś dla naszego miasta!


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości