Co z opłatami za żłobki i przedszkola? Płacić czy nie?

30 marca 2020, 11:22, red
fot. Daniel Adamski, Urząd Miasta Gorzowa
Pandemia koronawirusa to trudny czas dla wszystkich. Wiele firm jest zamkniętych, przez co spora grupa osób jest pozbawiona pracy. Zamknięte są również żłobki i przedszkola, więc rodzice muszą szukać na własną rękę opieki dla dzieci. Dlatego też rodzice pytają się czy muszą płacić pełną opłatę za prywatny żłobek i przedszkole, skoro nie ma w nich dzieci.

Koszt miesięcznego pobytu dziecka w prywatnym żłobku lub przedszkolu w Gorzowie wynosi w granicach 600-800 zł. Wiele placówek pobiera opłaty nawet w trakcie wakacji, kiedy nie ma w nich dzieci. Wówczas rodzice muszą płacić kwotę pomniejszoną o wyżywienie, czyli o około 100 zł. W obecnej sytuacji, kiedy wszystkie żłobki i przedszkola zostały zamknięte z powodu koronawirusa, wielu rodziców zastanawia się czy w ogóle płacić pełne czesne, skoro dziecko było w placówce zaledwie kilka dni i czy robić to również w kwietniu.

Niektóre prywatne żłobki i przedszkola zmniejszyły opłaty właśnie o około 100 zł, czyli wartość wyżywienia. Jednak to rozwiązanie nie zadowala rodziców. Na praktycznie każdym forum internetowym trwa zagorzała dyskusja czy płacić czy też nie. Rodzice pytają się dlaczego mają płacić pełną opłatę, skoro sami nie pracują przez koronawirusa, a dziecko nie chodzi do placówki.

Natomiast właściciele takich placówek tłumaczą, że muszą przecież opłacić czynsz, prąd, wodę, ZUS czy po prostu swoich pracowników. Dlatego też proszą rodziców o płacenie czesnego, aby dziecko miało gdzie wrócić w momencie zakończenia izolacji.

- Uważam, że opłaty powinny być zawieszone, bo jest to sytuacja nadzwyczajna niezależna od rodziców, więc dlaczego mają ponosić opłaty. Ewentualnie jakąś symboliczną kwotę za miejsce w żłobku - pisze pan Michał. Z kolei pani Ewa odpowiada - A właściciele zapłacą symboliczne wypłaty pracownika i symboliczną opłatę za czynsz i w ogóle wszytko symbolicznie. Mam dziecko w prywatnym żłobku i jest to dla mnie oczywiste, że muszę zapłacić czesne.

- Sytuacja jest nadzwyczajna. Nie ma w tym ani winy przedsiębiorców, ani winy rodziców i właściciele placówek nie mogli tej sytuacji przewidzieć, planując swe ryzyko biznesowe. W tej sytuacji doszło do nadzwyczajnej zmiany okoliczności, co przewiduje też Kodeks cywilny w stosunkach cywilno-prawnych. W tej sytuacji każdy przypadek należy oceniać odrębnie. Strony umowy muszą się zastanowić i porozumieć, w jaki sposób będą rozliczać koszty czesnego, by sprawiedliwie rozłożyć konsekwencje tej nieprzewidzianej sytuacji na obie strony. Pod uwagę należy brać negocjacje co do rozłożenia płatności na raty lub odraczanie terminów ich uiszczenia. W ocenie UOKiK wątpliwą jest dopuszczalność pobierania czesnego w pełnej wysokości za czas, kiedy dzieci w ogóle nie przebywają w placówce, czyli na przykład nie powinny być pobierane opłaty za wyżywienie. Podobnie w przypadku zajęć dodatkowych, które w związku z epidemią się nie odbywają. Sugerujemy zapoznanie się z treścią umowy, jaka wiąże nas z placówką, aby sprawdzić między innymi, czy płatność czesnego jest rozłożona na miesiące, czy płacimy je rocznie oraz co wchodzi w jego skład. Punktem wyjścia do negocjacji powinno być przedstawienie przez właściciela placówki rzeczywistych kosztów, jakie ponosi mimo nieobecności w niej dzieci. Obie strony kontraktu powinny starać się wypracować rozwiązania dostosowane do trudnej dla wszystkich sytuacji - czytamy na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jednocześnie UOKiK podkreśla, że bez finansowego wsparcia rodziców, może być tak, że dziecko nie będzie miało gdzie wrócić po zakończeniu pandemii, ponieważ placówka nie przetrwa tego trudnego okresu.

W dużo bardziej komfortowej sytuacji są rodzice dzieci, które uczęszczają do miejskich przedszkoli. W tym przypadku, jeżeli maluchy nie chodzą do placówki, to nie ma żadnych opłat. Jeżeli chodzi natomiast o miejskie żłobki, to tutaj rodzice muszą płacić pełną kwotę.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x