Bandyci wciąż na wolności

25 czerwca 2019, 20:35, red
fot. archiwum
Minął ponad rok od brutalnego napadu na syna właściciela kantoru, który w plecaku niósł gotówkę. Mężczyzna został pobity i pocięty nożami na os. Górczyn. Jak się okazało, prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie z uwagi na nie wykrycie sprawców.

W piątkowe popołudnie 15 czerwca 2018 roku doszło do brutalnego i krwawego ataku na 38-letniego syna właściciela kantoru, który niósł w torbie gotówkę. Mężczyzna został zaatakowany w okolicach banku i hipermarketu przy ul. Górczyńskiej przez czterech zamaskowanych napastników z nożami, którzy po tym jak zmasakrowali mężczyznę, pocięli go nożami i ukradli gotówkę - wskoczyli do auta i odjechali. W plecaku miało znajdować się blisko 300 tys. zł. Ponadto dotkliwie pobici zostali również dwaj przechodnie, którzy chcieli pomóc ofierze.

Policja wszczęła alarm dla jednostki. Zostały ustawione blokady, na miejscu pojawili się policjanci kryminalni i psy tropiące. Po dwóch godzinach policjantom udało się odnaleźć czerwone subaru, którym odjechali bandyci z miejsca zdarzenia. W środku zostały zabezpieczone noże, które zostały użyte do napadu rabunkowego oraz maski i peruki. Samochód został porzucony zaledwie 2 kilometry od miejsca zdarzenia przy ul. Niepodległości.

Od tamtej pory ruszyło śledztwo prokuratury. Śledczy wiedzieli, że cały napad był skrupulatnie przygotowany i nie było tutaj przypadku. Począwszy od auta, które było kradzione i można było je porzucić, poprzez maski i peruki. Natomiast syn właściciela kantoru musiał być wcześniej obserwowany, a sprawcy dokładnie wiedzieli gdzie i kiedy będzie niósł gotówkę. Tak, aby w odpowiednim momencie można było go zaatakować i ukraść gotówkę.

Jak się okazało, prawdopodobnie nie dowiemy się kto stoi za tym brutalnym rozbojem, ponieważ prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. - Postępowanie zostało umorzone ze względu na brak wykrycia sprawców. Procesowo zostały wyczerpane wszystkie możliwości, a zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na wytypowanie potencjalnych sprawców. Jednak to nie zamyka sprawy. Swoje działania prowadzi wciąż policja. Jeżeli policjanci trafią na jakiś trop, który pomoże wykryć napastników, to prokuratura może w każdej chwili wznowić postępowanie – tłumaczy Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x
-->