Usuwanie wgniecień po gradobiciach

15-latek nie żyje. Jego koledzy jednak nie pójdą do więzienia

19 czerwca 2019, 11:10, ak
fot. archiwum
W Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadła decyzja w sprawie apelacji złożonej od wyroku sądu, który skazał Pawła N. i Mirosława G. na karę 1 roku bezwzględnego więzienia za śmierć 15-letniego Mateusza z Ciecierzyc. Sąd zdecydował wymierzyć karę 1 roku, ale w zawieszeniu na 4 lata.

W kwietniu w Sądzie Rejonowym w Gorzowie zapadł zapadł wyrok w sprawie śmierci 15-letniego Mateusza z Ciecierzyc. Jego koledzy Paweł N. oraz Mirosław G. zostali oskarżeni o rozpijanie osoby małoletniej, a także narażenia małoletniego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci.

Nastolatkowie zostali skazani na 1 rok bezwzględnego więzienia. Natomiast prokurator Dorota Kędra-Kosmowska wnioskowała o karę łączną 2 lat i 3 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Natomiast obrońcy nastolatków chcieli warunkowego zawieszenia kary. Uważali, że wyrok bezwzględnego więzienia to kara zbyt surowa. Zarówno prokurator, jak i obrońcy odwołali się od tego wyroku.

We wtorek 18 czerwca w Sądzie Okręgowym w Gorzowie odbyła się rozprawa apelacyjna podczas której zapadł nowy wyrok w tej sprawie. Decyzją sędziego nastolatkowie nie trafią do więzienia.

- Podczas rozprawy apelacyjnej zapadł wyrok, który nas całkowicie satysfakcjonuje. Sędzia zdecydował, że wymierzy karę 1 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata zarówno dla Mirka G., jak i Pawła N. Oprócz tego chłopcy będą mieli wyznaczony dozór kuratora i obowiązek kontynuowania nauki – komentuje mecenas Anna Wichlińska, obrońca Mirka G.

Dramat po wspólnej imprezie

W Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadła decyzja w sprawie apelacji złożonej od wyroku sądu, który skazał Pawła N. i Mirosława G. na karę 1 roku bezwzględnego więzienia za śmierć 15-letniego Mateusza z Ciecierzyc. Sąd zdecydował wymierzyć karę 1 roku, ale w zawieszeniu na 4 lata.

W tracie imprezy Mateusz zaczął wymiotować. Około godz. 22.30 wzięli taczkę z podwórka Mirka i zawieźli Mateusza w okolice domu Pawła. Tam Mirek stwierdził, że zostawi Mateusza z Pawłem i wróci do domu. Mateusz w pewnym momencie wstał z taczki i zaczął iść o własnych siłach do swojego domu, do którego miał zaledwie 700 metrów. Wtedy Paweł go zostawił i wrócił do siebie. Następnego dnia nad ranem 15-latek został znaleziony martwy na poboczu drogi. Miał w swoim organizmie 3,3 promila alkoholu.

Obaj nastolatkowie podczas procesu żałowali tego co się wydarzyło. Twierdzili, że gdyby wiedzieli, że Mateusz nie dojdzie o własnych siłach do domu, to na pewno odprowadziliby go aż pod same drzwi.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x