Gorzów solidarny z Gdańskiem. Mieszkańcy zapali znicze za zmarłego prezydenta Adamowicza [film]

14 stycznia 2019, 19:16, red
Ponad 200 osób przyszło na skwer koło zabytkowej „bimby”, aby zapalić znicze i wspólnie pomodlić się za tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Mieszkańcy Gorzowa pokazali, że w obliczu tragedii do której doszło podczas finału WOŚP są solidarni z mieszkańcami Gdańska.

Do tragicznych wydarzeń doszło w niedzielę 13 stycznia podczas finału WOŚP w Gdańsku. Po godz. 20 prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany przez 27-latka i ugodzony nożem w okolice serca i brzucha. Prezydent Adamowicz był reanimowany przez kilkadziesiąt minut na scenie, a następnie przewieziony do szpitala, gdzie odbyła się 5-godzinna operacja. Doznał poważnej rany serca, przepony i narządów wewnątrz jamy brzusznej. Niestety w poniedziałek 14 stycznia po godz. 14 prezydent Adamowicz zmarł.

W poniedziałek o godz. 18 na skwerze przy byłym Empiku na Chrobrego, koło gorzowskiej „bimby” zebrało się ponad 200 osób, aby wspólnie zapalić znicze i oddać hołd zmarłemu tragicznie prezydentowi Gdańska. A także pokazać, że są solidarni z mieszkańcami Gdańska w obliczu tragedii do której doszło podczas finału WOŚP.

- Paweł był niesamowitym człowiekiem który kochał Gdańsk, on po prostu kochał po prostu swoje miasto. Wczoraj w niesamowity sposób pożegnał się z mieszkańcami Gdańska, chociaż nie wiedział co go czeka za kilkadziesiąt sekund. W chwili kiedy wszyscy się radowaliśmy i świętowaliśmy zbieranie pieniędzy na WOŚP, wtedy jakiś szaleniec wbił nóż prosto w nasze serca. Chcę, abyśmy wszyscy połączyli się tym bólu i dziękuję serdecznie wszystkim mieszkańcom Gorzowa za tak tłumne przybycie i pokazanie, że gorzowianie są solidarni z gdańszczanami – mówi Jacek Wójcicki, prezydent Gorzowa.

Wszyscy mieszkańcy Gorzowa, którzy zebrali się na skwerze zadawali sobie pytanie dlaczego doszło do takiej tragedii i to podczas finału orkiestrowego grania.

- Jestem przeciwko wszelkiej przemocy, jest oburzona tym co się wydarzyło i że doszło do takiej tragedii. Dlatego też tutaj przyszłam, aby pokazać że nie zgadzam się z tym co się wydarzyło. To był dzień radości, który zakończył się koszmarem – mówi pani Barbara, mieszkanka Gorzowa.

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości