Ginekolog Piotr P. został skazany w kwietniu 2018 roku przez sędzię Różę Majchrzak z Sądu Rejonowego w Strzelcach Krajeńskich na karę 4 lat więzienia za gwałt na pacjentce. Ponadto mężczyzna dostał zakaz wykonywania zawodu na okres 10 lat oraz będzie musiał zapłacić 40 tys. zł na rzecz pokrzywdzonej kobiety. Proces w sprawie Piotra P. toczył się przez dwa lata i był utajniony ze względu na dobro ofiary.
Z wyrokiem który zapadł w Sądzie Rejonowym nie zgadzał się prokurator i oskarżyciel posiłkowy, który żądał wyższej kary dla mężczyzny. - Gwałtu dopuścił się lekarz, czyli osoba która wykonuje zawód zaufania publicznego. Moja klientka chciała uzyskać fachową pomoc, a wyszła z gabinetu z traumą do końca życia. Ponadto kara 4 lat pozbawienia wolności jest łagodna i uderza w społeczne poczucie sprawiedliwości. Dlatego będę wnosić apelację o dożywotni zakaz wykonywania zawodu oraz 8 lat więzienia dla Piotra P. - mówiła Anna Nowak, oskarżyciel posiłkowy.
Tym samym proces wobec Piotra P. ruszy na nowo. Pierwsza rozprawa apelacyjna była zaplanowana na wtorek 2 października w Sądzie Okręgowym w Gorzowie, jednak została przełożona. Sąd wyznaczył nowy termin rozprawy apelacyjnej na piątek 16 listopada. Prokurator i oskarżyciel posiłkowy chcą 8 lat więzienia, natomiast obrońcy Piotra P. chcą jego uniewinnienia.
Dramat pod narkozą
Wszystko działo się 4 lata temu w jednym z gabinetów ginekologicznych w Strzelcach Krajeńskich, gdzie przyjmował Piotr P. Mężczyzna miał swój gabinet zarówno w Strzelcach, jak i w Gorzowie. Na wizytę u Piotra P. umówiła się przez internet 22-letnia dziewczyna, studentka pedagogiki. Pacjentka zeznała, że został jej przeprowadzony zabieg podczas którego była pod silnym wpływem środków znieczulających.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Dziewczyna zapamiętała lekarza myjącego ręce, zakładającego rękawiczki i wbijającego wenflon. Od tego momentu ma już tylko chwilowe przebłyski świadomości, a wśród nich lekarza z prezerwatywą i uczucie penetracji. Wtedy 22-latka miała się zapytać Piotra P. czy to jest normalne, a ginekolog miał jej odpowiedzieć, że w taki sposób musi sprawdzić czy zabieg się udał. Po wszystkim mężczyzna bierze dziewczynę pod ramię i wyprowadza ją na korytarz, gdzie czekają na nią dwie koleżanki. Ginekolog mówi przyjaciółkom, że pacjentka może mówić dziwne rzeczy po narkozie.
Dopiero w samochodzie 22-latka pyta się koleżanek czy to normalne, że ginekolog własnym penisem sprawdza czy zabieg się udał. Kobiety całą sprawę postanowiły zgłosić na policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zabezpieczyli znalezioną w koszu na śmieci zużytą prezerwatywę. Badania DNA wykazały, że w środku znajduje się materiał biologiczny lekarza, a na zewnątrz – 22-letniej pacjentki. Przed śledczymi Piotr P. przyznał, że miał się onanizować i nasienie zostało mu na rękach, a z ręczników papierowych użytych w trakcie masturbacji miało przedostać się na prezerwatywę w koszu.