5-latki z przedszkola były szarpane i zastraszane

11 października 2018, 08:27, ak
fot. gorzowianin.com
Co najmniej 15 dzieci z przedszkola miejskiego w Gorzowie było bitych, ciągniętych za uszy i zastraszanych przez wychowawczynię. Nauczycielka została odsunięta od obowiązków, a prokuratura prowadzi sprawę pod kątem znęcania się nad małoletnimi.

W poniedziałek 8 października portal gorzowianin.com poinformował jako pierwszy o tym co w ciągu ostatniego miesiąca działo się w Przedszkolu Miejskim nr 17 przy ul. Maczka w Gorzowie. Wychowawczyni grupy 5-latków, pani Kasia, nauczycielka z 30-letnim stażem od września 2018 roku znęcała się nad dziećmi. Według relacji jednej z mam, która opowiedziała nam o całej sprawie, dzieci były ciągnięte za uszy, robiono im „skarbonkę” czyli uderzano w szczękę od spodu, a także ciągnięto za głowę do tyłu czy po prostu szarpano.

Jak się okazało, do dyrektorki placówki zgłosiło się po weekendzie 15 rodziców z 20-osobowej grupy, nad dziećmi których znęcała się przedszkolanka. - Pierwsze zgłoszenie o przemocy psychicznej i fizycznej otrzymałam w piątek od jednego rodzica. Z kolei w poniedziałek przyszło do mnie 15 rodziców, którzy zaczęli opowiadać o zachowaniu nauczycielki. Następnie przeprowadziłam rozmowę z wychowawczynią, która nie zgadzała się z zarzutami przedstawionymi przez rodziców. Postanowiłam odsunąć panią Katarzynę od zajęć z dziećmi, złożyć zawiadomienie do prokuratury i złożyć wniosek do komisji dyscyplinarnej. Co istotne, grupa przedszkolanki zostanie objęta opieką psychologiczną. – komentuje Beata Wilk, dyrektora Przedszkola Miejskiego nr 17.

Rodzice przyznają, że do takich skandalicznych sytuacji dochodziło już o wiele wcześniej, nie tylko w tym roku szkolnym. Wcześniej jednak przedszkolanka była jedynie przenoszona z grupy do grupy lub dostawała karę nagany za swoje zachowanie. Jednak cała prawda wyszła na jaw dopiero teraz i okazało się, że dzieci były zastraszane.

- Przez dwa lata mój syn prosił mnie, żebym nie zostawiała go w przedszkolu kiedy była pani Kasia. Myślałam, że ma po prostu swoją ulubioną przedszkolankę. Dopiero wczoraj moje dziecko przyszło do mnie i opowiedziało mi o wszystkim. Synek wyznał mi, że przez ten czas wychowawczyni dawała im klapsy i nikt z grupy nie mógł o niczym powiedzieć rodzicom, bo pani Kasia im zabroniła. Synek przeprosił mnie za to, że wcześniej nie powiedział mi o niczym. Jestem po prostu w szoku – opowiada pani Agnieszka, mama chłopca, który chodził do grupy pani Kasi.

Sprawą zajmuje się nie tylko dyrekcja placówki i kuratorium oświaty, ale również gorzowska prokuratura do której wpłynęło zawiadomienie od dyrektorki przedszkola oraz od rodziców.

- Do Prokuratury Rejonowej w Gorzowie w ramach dyżuru przyszły mamy, które zaczęły opowiadać o tym, co się dzieje w przedszkolu przy ul. Maczka i jak ich dzieci były traktowane przez wychowawczynię. Z uwagi na stan kobiet, który były bardzo rozemocjonowane, ich przesłuchanie przełożono na piątek 12 października. Wstępna kwalifikacja czynu jaką przyjął prokurator to znęcanie się nad małoletnimi. Za szarpanie dzieci, bicie oraz robienie tzw. „skarbonki” kobiecie może grozić do 8 lat więzienia – komentuje Andrzej Bogacz, zastępca prokuratora rejonowego w Gorzowie.

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x