PiS: Prezydent nie jest od tego, by karać mieszkańców!
17 lutego 2013,
14:42
Robert Jałowy (fot. Bartosz Zakrzewski)
Wiadomości i muzyka zawsze pod ręką
Gorzów w Twoim telefonie – czytaj i słuchaj!
Zainstaluj darmową aplikację gorzowianin.com. Sprawdzaj najważniejsze wiadomości z miasta i regionu oraz słuchaj Radia Gorzowianin FM, gdziekolwiek jesteś.
Sebastian Pieńkowski i Robert Jałowy, radni Prawa i Sprawiedliwości, mocno krytykują propozycję prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka odnośnie stawek za wywóz śmieci. Magistrat tłumaczy się względami ekonomicznymi, jednak opozycja zbija ten argument.
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA
Od lipca zacznie obowiązywać nowa ustawa regulująca gospodarkę odpadami. Do tej pory to właściciel lub administrator budynków, w których mieszkamy, decydował kto i za ile będzie wywoził nasze śmieci. Teraz zajmą się tym samorządy. To one muszą wybrać firmę, która będzie wywozić odpady i ustalić ile za to zapłacimy.
Nowe opłaty zaczną obowiązywać od 1 lipca 2013 roku. Prezydent Tadeusz Jędrzejczak zaproponował, że mieszkańcy Gorzowa za odpady posegregowane płacić będą 9 złotych miesięcznie za osobę. W przypadku śmieci nieposegregowanych opłata ma wynosić aż 14 złotych. Ponadto, odpady będą wywożone tylko raz w tygodniu. Obecnie odbywa się to dwa lub trzy razy w ciągu siedmiu dni przy opłatach na poziomie ok. 5 złotych w przypadku wspólnot mieszkaniowych i ok. 7,50 zł w przypadku spółdzielni.
Propozycję urzędników krytykują radni opozycji. - Mamy olbrzymią podwyżkę i olbrzymi spadek jakości usług. Prezydent podkreśla, że jest to oparte na ekonomii, a nie ma na to dowodów. Dyrektor MG-6 mówi, że 14 złotych to kara, czyli zaprzecza słowom prezydenta. A prezydent nie jest po to, by karać mieszkańców - zauważa Sebastian Pieńkowski, który odniósł się do wypowiedzi Magdaleny Ratajczak, dyrektora biura MG-6.
To właśnie Związkowi Celowemu Gmin MG-6 powierzono zadania związane z prowadzeniem gospodarki śmieciowej. W protokole z posiedzenia komisji gospodarki i rozwoju politycy PiS z Gorzowa znaleźli wypowiedź dyrektor, w której tłumaczy przyczyny wysokiej stawki za nieposegregowane opady. - Osoby, które nie będą segregowały będą w pewien sposób ukarane, bo Unia Europejska narzuca na nas obowiązek pełnej segregacji odpadów. Mieszkaniec musi tak dotkliwie odczuć tę stawkę, jeśli nie będzie chciał działać w kierunku segregacji i proekologicznego stylu życia - miała powiedzieć Magdalena Ratajczak.