Wiadomości

Fabryka rakiet w Gorzowie. Zamiast technologicznego przełomu – kolejna montownia, tylko w mundurze

4 listopada 2026, 17:32, Marcin Kluwak
źródło: materiały prasowe
GORZOWIANIN FM
Gramy dla Ciebie przez całą dobę. Kliknij gorzowianin.fm/player i słuchaj nas bez przerw w osobnym oknie.
Włącz radio
W środę w Gorzowie przecinano wstęgi, a oficjele prześcigali się w wielkich słowach o „historycznym partnerstwie”, „skoku cywilizacyjnym” i „budowie suwerenności obronnej”. Na uroczystości oficjalnego wbicia łopaty pod zakład spółki Hanwha WB Advanced System (HWBAS) zjawili się m.in. wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, ambasador Korei Południowej, przedstawiciele koreańskiej agencji zakupów obronnych DAPA, wojewoda lubuski Marek Cebula oraz marszałek Sebastian Ciemnoczołowski. Z politycznych deklaracji wyłaniał się obraz Gorzowa jako nowej stolicy polskich technologii rakietowych.
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Gdy jednak odrzucić propagandowy lukier i zajrzeć pod maskę tego przedsięwzięcia, okazuje się, że miasto nie zyskało żadnego technologicznego eldorado. Powstaje kolejny zakład o profilu czysto montażowym, zorganizowany dokładnie według tego samego schematu, który gorzowianie znają od lat z innych stref przemysłowych. Tyle że pod ścisłym nadzorem wojska.

Skąd w ogóle rakiety w Gorzowie? Krótki background kontraktu

Aby zrozumieć, czym naprawdę jest ta inwestycja, trzeba cofnąć się do wielkich zakupów zbrojeniowych Wojska Polskiego. Polska kupiła w Korei Południowej systemy wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo, które w polskiej armii noszą nazwę HOMAR-K (koreańska wyrzutnia osadzona na podwoziu polskiego Jelcza, zintegrowana z krajowym systemem zarządzania walką Topaz).

Same wyrzutnie to jednak tylko jeżdżące platformy – bez amunicji są bezużyteczne. Do ich zasilania potrzebne są precyzyjnie naprowadzane pociski rakietowe CGR080 kalibru 239 mm, o zasięgu około 80 kilometrów. Żeby Polska nie była uzależniona wyłącznie od transportów z Azji w razie kryzysu, rząd postawił warunek: część rakiet musi powstawać na miejscu.

W tym celu w 2025 roku polska Grupa WB (lider naszej prywatnej zbrojeniówki, znany m.in. z dronów FlyEye i Warmate) oraz koreański gigant Hanwha Aerospace powołały spółkę joint venture – Hanwha WB Advanced System. W grudniu tego samego roku konsorcjum podpisało z Agencją Uzbrojenia umowę na dostawy pocisków produkowanych w kraju. Na lokalizację wybrano Gorzów Wielkopolski i działkę przy ulicy Mironickiej.

Mózg zostaje w Azji i pod Warszawą. Gorzów dostaje śrubokręt

W oficjalnym komunikacie prasowym wielokrotnie przewija się hasło „transfer technologii i budowa kompetencji”. W rzeczywistości transfer technologii w zbrojeniówce rzadko oznacza oddanie praw i wiedzy do projektowania broni.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Prawa własności intelektualnej, patenty, algorytmy naprowadzania i kluczowe laboratoria badawczo-rozwojowe (R&D) pozostają w Changwon w Korei Południowej oraz częściowo w centrali Grupy WB w Ożarowie Mazowieckim. Do Gorzowa nie trafi żaden instytut badawczy, biuro konstrukcyjne ani zastępy inżynierów wymyślających nowe systemy uzbrojenia.

Model działania fabryki przy Mironickiej opiera się na klasycznym montażu licencyjnym:

  • Z Korei drogą morską i lądową przyjadą gotowe, zapakowane podzespoły (zestawy montażowe): sekcje silników rakietowych, korpusy, moduły sterowania oraz zaawansowana elektronika nawigacyjna (GPS/INS).
  • W gorzowskiej hali zadaniem załogi będzie zmontowanie tych klocków w całość zgodnie z precyzyjnie rozpisaną, rygorystyczną instrukcją.
  • Po skręceniu modułów, wpięciu gotowych wiązek i przetestowaniu na stanowisku diagnostycznym, pocisk CGR080 trafia do kontenera transportowo-startowego i jedzie do jednostki wojskowej.

To praca czysto odtwórcza. Pracownik na hali nie ma prawa zmienić ani jednego parametru – ma dokręcić śrubę zadanym momentem obrotowym, sprawdzić, czy tester zapalił zieloną diodę, i przekazać element dalej.

Zamiast tłumów – automaty i garstka techników z CEZiB

Zapowiedzi o „nowych perspektywach dla mieszkańców” również wymagają chłodnej weryfikacji. To nie jest inwestycja, która wygeneruje setki czy tysiące miejsc pracy i rozładuje jakikolwiek rynek zatrudnienia.

Współczesna produkcja precyzyjnej amunicji jest zautomatyzowana. Docelowo w zakładzie znajdzie pracę zaledwie od 100 do maksymalnie 200–250 osób (wyliczenia szacunkowe - oficjalnie nie podano wielkości zatrudnienia). Właśnie dlatego spółka podpisała list intencyjny z gorzowskim Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu (CEZiB). Inwestor nie potrzebuje w Gorzowie naukowców z tytułami profesorskimi, tylko posłusznych reżimowi technologicznemu absolwentów szkół technicznych: mechatroników, monterów precyzyjnych i operatorów maszyn CNC.

Montownia w wersji zmilitaryzowanej

Mechanizm gospodarczy jest uderzająco podobny do tego, który od dekad funkcjonuje w Gorzowie chociażby w pobliskiej montowni telewizorów: import gotowych komponentów z Azji, fizyczny montaż na miejscu przez lokalną siłę roboczą i wysyłka do odbiorcy końcowego.

Różnice są cztery:

Skala: w montowni telewizorów pracują tysiące osób na trzy zmiany, tu załoga będzie nieliczna (docelowo prawdopodobnie 100–250 osób).

Nadzór: zamiast menedżerów jakości z sieci handlowych, halę nadzoruje Rejonowe Przedstawicielstwo Wojskowe (RPW), pilnujące bezwzględnych norm NATO (AQAP).

Selekcja: każdy monter, zanim dotknie klucza, przejdzie drobiazgową procedurę sprawdzającą przez służby specjalne (ABW/SKW) i podpisze zobowiązanie do zachowania tajemnicy państwowej.

Zarobki: w klasycznej montowni pensje krążą wokół płacy minimalnej, bo pracownika z ulicy można wymienić z dnia na dzień. W zbrojeniówce koszt błędu idzie w miliony, a wyszkolenie i prześwietlenie pracownika przez służby trwa miesiącami. Zakład nie może pozwolić sobie na rotację, więc stawki dla techników i monterów precyzyjnych muszą wyraźnie przebijać średnią z cywilnych hal w strefie.

Dla Gorzowa to z pewnością prestiżowy punkt w dokumentach planistycznych i solidny wpływ do kasy miasta z podatku od nieruchomości. Warto jednak przestać opowiadać bajki o narodzinach „gorzowskiej doliny rakietowej” czy złotego pociągu, który właśnie jedzie w kierunku naszego miasta. Gorzów zyska kolejną montownię zagranicznych komponentów – tyle że tym razem za podwójnym ogrodzeniem, pod okiem kamer i z pieczątką „tajne specjalnego znaczenia”.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości