Wiadomości

Kulisy odwołania przewodniczącego Surowca. Radni: Chowanie pism do biurka i wyłączanie mikrofonów

17 października 2026, 11:12, Anna Kluwak
fot. Anna Kluwak
Czytaj wygodniej i słuchaj Radia Gorzowianin FM w darmowej aplikacji:
Odwołanie Roberta Surowca ze stanowiska przewodniczącego wywołało polityczne trzęsienie ziemi w Gorzowie. Koalicja Obywatelska po zaledwie dwóch latach zerwała współpracę z prezydentem Jackiem Wójcickim. Radni, którzy odwołali Surowca tłumaczą, że powodem zmian jest m.in. wyłączanie mikrofonów mieszkańcom podczas sesji, chowanie niewygodnych dokumentów do biurka czy autorytarny styl zarządzania wewnątrz klubu.
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

W minionym tygodniu doszło do trzęsienia ziemi w Radzie Miasta Gorzowa. Z funkcji przewodniczącego został odwołany Robert Surowiec z Koalicji Obywatelskiej, a jego miejsce zajął Maciej Buszkiewicz z prezydenckiego klubu Gorzów Plus. Natomiast poseł Krystyna Sibińska ogłosiła oficjalny koniec koalicji z prezydentem Gorzowa. - Formuła dotychczasowej współpracy się wyczerpała - mówiła poseł Sibińska.

Pierwsza w historii miasta tego typu umowa przetrwała zaledwie dwa lata. To oznacza również, w najbliższym czasie stanowisko wiceprezydent miasta straci Izabela Piotrowicz.

↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Jednak to nie utrata stanowisk budzi największe emocje, ale powody, dla których radni postanowili zmienić osobę prowadzącą obrady. Z ich relacji wyłania się obraz ignorowania głosu Gorzowian i blokowania niewygodnych tematów.

Radny Sondej: Wyłączanie mikrofonów mieszkańcom to karygodne działanie

Radni wprost przyznają, że sposób prowadzenia sesji był dla nich nie do zaakceptowania. Punktują przede wszystkim lekceważący stosunek byłego już przewodniczącego do ludzi, którzy przychodzili na sesję prosić o pomoc.

- Sposób prowadzenia rady przez przewodniczącego Surowca był nie do przyjęcia. Nie może być tak, że mieszkańcy, którzy czekają na swój głos kilka godzin na zakończenie sesji, dostają parę minut, a jak nie zakończą wypowiedzi, wyłącza się im mikrofon. To jest karygodne, bo głos mieszkańców nie powinien być słuchany, a wysłuchany. Mieszkańcy jak docierają na sesję, to często jest to już ostateczna deska ratunku dla nich, bo z innymi problemami stykają się wcześniej i myślą, że w ten sposób jest szansa na rozwiązanie - mówił na antenie Radia Gorzów radny Roman Sondej.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

To jednak nie był jedyny powód decyzji o zmianie w prezydium. Zarzucano Surowcowi celowe opóźnianie i blokowanie niewygodnych stanowisk, m.in. w sprawie wykluczenia komunikacyjnego Gorzowa czy wysokich opłat za wywóz śmieci. Prawdziwą burzę wywołała jednak inna sprawa.

- Czarę goryczy przelały kwestie związane z tymi słynnymi wnioskami dotyczącymi adresu zameldowania niektórych radnych. Tutaj pan przewodniczący wykazał się już żadnym profesjonalizmem, blokując w biurku pisma, które wpływały i przekazując te pisma po terminie radnym - wyliczał Roman Sondej.

Radna Kozak: Autorytarny styl zarządzania i topniejący klub Koalicji Obywatelskiej

Jeszcze kilka miesięcy temu klub Koalicji Obywatelskiej liczył aż 15 osób i miał bezpieczną, bezwzględną większość. Z czasem klub skurczył się do zaledwie 10 radnych. Byli członkowie, którzy utworzyli nowe ugrupowania, otwarcie skrytykowali atmosferę pracy w Koalicji Obywatelskiej.

- To, co się wydarzyło na ostatniej sesji, nie jest początkiem konfliktu, tylko jego konsekwencją. Przeszkadzał mi styl autorytarny wprowadzony przez klub, taki, gdzie nie mogliśmy przepchnąć swoich inicjatyw, a nasze stanowiska nie spotykały się z aprobatą. Powinien być zawierany kompromis, rozmowy, tak żeby wypracować najlepszy model dla mieszkańców - tłumaczyła na antenie Radia Gorzów Anna Kozak z nowo utworzonego klubu Dla Gorzowa.

Grzegorz Ignatowicz, który również opuścił dawne ugrupowanie, dodał, że niezadowolenie narastało od dawna, a funkcja przewodniczącego rady powinna mieć charakter czysto techniczny i organizacyjny, z czym bywały ogromne problemy.

Po rozpadzie koalicji, prezydent Jacek Wójcicki stracił stabilne oparcie i będzie musiał szukać głosów poparcia do każdej ważnej uchwały, w tym do zaplanowanych miejskich inwestycji oraz budżetu.

- Ta formuła współpracy wyczerpała się z prezydentem Jackiem Wójcickim. Klub przechodzi do opozycji i będziemy recenzować działania prezydenta oraz nowej koalicji - zapowiedział na radiowej antenie radny Piotr Wilczewski.

Radny Buszkiewicz: Żeby była opozycja, to musi być koalicja

Do deklaracji radnego o przejściu do opozycji bardzo szybko odniósł się nowy przewodniczący Rady Miasta Gorzowa Maciej Buszkiewicz. Zdziwił się tymi słowami, odrzucił oskarżenia o polityczne układanki i stanowczo zaznaczył, że nie ma mowy o zawarciu nowego sojuszu w radzie.

- Dla mnie, żeby była opozycja, to musi być koalicja. A my żadnej koalicji nie zawieraliśmy. Po prostu był cel jeden, zmiana organizacji pracy rady i odwołanie przewodniczącego Surowca - stwierdził w radiowej rozmowie Maciej Buszkiewicz.

Nowy przewodniczący odciął się od stylu poprzednika. Zapowiedział zupełnie nowe otwarcie i pracę w pełnym partnerstwie. Podkreślił, że zamierza ściśle współpracować z całym prezydium, bo każdy radny na sesji ma jeden, tak samo ważny głos. Mimo ostrej krytyki ze strony innych radnych, dyplomatycznie podziękował też Robertowi Surowcowi za ostatnie lata pracy i dodał, że zamierza korzystać z niektórych jego pomysłów.

Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

GORZÓW NA ŻYWO Zobacz
Aloha Poké Bowls

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości