W odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej sekretarz miasta Bartosz Kmita ujawnił komplet dokumentów. Wynika z nich czarno na białym, że Gorzów nie był jedynie tłem, ale oficjalnym partnerem wydarzenia. Całość wydatków pokryto z budżetu Urzędu Miasta, a dokładnie z działu kultury fizycznej, pod paragrafem oznaczającym zakup usług pozostałych.
Aż 350 tysięcy złotych brutto trafiło na konto spółki LANG TEAM z Warszawy. Kwota ta wynikała z umowy zawartej 24 lutego, którą w imieniu prezydenta miasta podpisała wiceprezydent Izabela Piotrowicz. Wypłatę podzielono na dwie części – wiosną przelano 35 tysięcy złotych zaliczki, a pozostałe 315 tysięcy złotych rozliczono na podstawie faktury w Krajowym Systemie e-Faktur 12 sierpnia, już po zakończeniu imprezy. Do tego doszedł wydatek 2500 złotych brutto dla firmy z Krzeszyc za wynajem dwóch zamków dmuchanych, które stały przed halą zaledwie przez cztery godziny – od 10.00 do 14.00.
Oficjalnie opłata licencyjna dla Lang Teamu obejmowała prawo do organizacji startu etapu wyścigu rangi UCI World Tour, oprawę sportową, montaż bramy startowej, ścianek do wywiadów, produkcję materiałów promocyjnych oraz obsługę logistyczną i transportową kolumny wyścigu. W umowie znalazł się także zapis, że prezydent Gorzowa wejdzie w skład Honorowego Komitetu Organizacyjnego, a herb i nazwa miasta pojawią się w oficjalnym informatorze, folderach, na mapach, podium dekoracji oraz na bramie startowej.
Najważniejszą częścią kontraktu miała być jednak potężna machina medialna. Organizator zobowiązał się do zapewnienia transmisji w TVP Sport oraz do przygotowania we współpracy z miejskim biurem promocji materiału wideo prezentującego Gorzów. Klip ten miał być emitowany w ogólnopolskich relacjach TVP 1 i TVP Sport, a także w międzynarodowym paśmie stacji Eurosport.
I o ile w relacji na antenie Eurosportu miasto miało swój dłuższy czas antenowy o zasięgu europejskim, o tyle na kluczowej polskiej antenie wyszło kuriozalnie. Widzowie TVP Sport zdążyli zobaczyć zaledwie dwuminutową migawkę znad Warty, po czym ogólnopolska stacja uznała, że ważniejszy jest blok reklamowy. Gdy transmisja na żywo powróciła, peleton mijał już tablicę z napisem Różanki.
Jednak to nie w reklamach telewizyjnych leży sedno sprawy, lecz w tym, jak to wydarzenie potraktowano w samym Gorzowie. Choć z kasy miasta poszło ponad 350 tysięcy złotych, a magistrat miał w ręku oficjalny tytuł Współorganizatora Tour de Pologne, miejska machina promocyjna zapadła w całkowity letarg.
Wokół Areny Gorzów aż prosiło się o zorganizowanie prawdziwego, tętniącego życiem miasteczka kibica, wciągnięcie do zabawy lokalnych klubów, przygotowanie stoisk gastronomicznych i stworzenie wielkiego pikniku, który połączyłby mieszkańców. Kiedy w hali grają siatkarze lub koszykarki, służby potrafią sprawnie zarządzać ruchem i przestrzenią. Przy Tour de Pologne wielki plac i parkingi wokół nowoczesnego obiektu stały puste i głuche. Zamiast miejskiego święta zaserwowano gorzowianom dwa dmuchane zamki na cztery godziny i urzędowe komunikaty o utrudnieniach w ruchu i zamkniętych ulicach.
Prezydencki dwór i miejskie instytucje odpowiedzialne za promocję nabrały wody w usta. Ratuszowy PR milczał, a na starcie etapu brylowali przede wszystkim politycy szczebla wojewódzkiego. Miasto zapłaciło ogromne pieniądze za wstęp na salony, po czym zachowało się tak, jakby to nie była jego impreza.
Co gorsza, kwota 352 500 złotych wcale nie zamykała listy zaangażowania Gorzowa. Umowa nakładała na miasto gigantyczny pakiet bezpłatnych świadczeń logistycznych. Magistrat musiał na własny koszt wdrożyć projekt czasowej organizacji ruchu, zabezpieczyć trasę wspólnie z policją, zapewnić opiekę medyczną, posprzątać ulice po wyścigu oraz ustawić i na bieżąco serwisować przenośne toalety.
Do tego doszło bezpłatne oddanie potężnego terenu miejskiego. Miasto musiało zagwarantować chronione parkingi dla 24 potężnych tirów ze scenografią wyścigu, miejsca dla 24 autokarów ekip kolarskich oraz całej kolumny samochodów technicznych. Dodatkowo miasto doprowadziło na własny koszt zasilanie energetyczne o mocy aż 130 kilowatów.
W odpowiedzi na wniosek sekretarz Bartosz Kmita przekonuje, że jednostki miejskie nie poniosły dodatkowych wydatków finansowych, bo wszystkie te zadania wykonywali pracownicy w ramach swoich etatów i standardowych obowiązków. To jednak oznacza, że dziesiątki urzędników i pracowników służb komunalnych, opłacanych z podatków mieszkańców, przez wiele dni pracowało na rzecz obsługi komercyjnego wyścigu, zamiast zajmować się bieżącymi problemami miasta.
Bilans tego wydarzenia jest bezlitosny. Z budżetu Gorzowa wypłynęło ponad 352 tysiące złotych. W zamian miasto nie zyskało ani metra nowej infrastruktury rowerowej, ani stałego zaplecza sportowego. Został rachunek, dwie minuty w TVP Sport przed blokiem reklamowym i poczucie absolutnie zmarnowanej szansy, za którą nikt w ratuszu nie potrafił wziąć odpowiedzialności.
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
Bad Boys Blue, No Mercy, Francesco Napoli i Joy
3 października 2026
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |