Wiadomości

Co dalej ze spalarnią śmieci? Radny Buszkiewicz: Komuś może nie pasuje, że to będzie w Gorzowie

29 lipca 2026, 12:05, Anna Kluwak
spalarnia smieci gorzow radny maciej buszkiewicz komentarz do zablokowania milionow na budowe ekocieplowni
fot. archiwum
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska ostatecznie zablokował gigantyczne dofinansowanie na budowę spalarni śmieci w Gorzowie. A to może oznaczać podwyżki opłat za wywóz odpadów. Gorzowscy radni nie wierzą jednak, że powodem odrzucenia wniosku są wyłącznie braki w dokumentach. Radny Buszkiewicz podkreśla, że spalarnia śmieci nie jest już gorącym kartoflem, tylko każda gmina chciałaby mieć takie źródło energii.

Gorzowska spółka Inneko od miesięcy ubiegała się o gigantyczne wsparcie na budowę spalarni śmieci w Gorzowie. Stawką było 100 milionów złotych dotacji oraz 280 milionów złotych pożyczki. Choć wniosek przeszedł ocenę merytoryczną, na finiszu negocjacji Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej niespodziewanie odrzucił projekt. Decyzja uderza w portfele mieszkańców, ponieważ instalacja miała obniżyć drastycznie rosnące ceny wywozu śmieci. Natomiast brak spalarni może oznaczać wzrost opłat za odbiór odpadów.

Władze Inneko nie kryją oburzenia nagłym obrotem spraw. Spółka wprost nazywa decyzję Warszawy niezrozumiałą, ponieważ odrzucono projekt, który wcześniej z powodzeniem przeszedł gęste sito oceny jakościowej. Władze Gorzowa wspólnie z zarządem spółki zapowiedzieli już złożenie oficjalnego odwołania i twardą walkę o powrót do negocjacji.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Pieniądze zablokowane. "Brak warunków przyłączeniowych i ryzyko dla projektu"

Narodowy Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej broni jednak swojej decyzji i tłumaczy, że projekt jest zbyt ryzykowny, o czym prezydent Gorzowa i spółka Inneko byli informowani już w zeszłym roku. Głównym problemem mają być braki w dokumentach dotyczących odbioru wyprodukowanego prądu i ciepła.

- Spalarnia ma przychody z trzech źródeł. Z utylizacji termicznej odpadów, z przychodów ze sprzedaży ciepła i z przychodów ze sprzedaży energii elektrycznej. Zarówno na energię elektryczną, jak i na ciepło nie ma warunków przyłączeniowych. Więc my nie będziemy blokowali środków na projekt, który być może powstanie za trzy lata, za pięć lat, za siedem albo za dziesięć. Dlaczego? Dlatego, że chcemy rozliczyć i zamknąć program i to już trwa trzy lata. Specjalnie przez nas było oceniane na samym końcu, żeby projekt miał czas na to, żeby te wszystkie ryzyka rozwiązać - mówił w rozmowie z Radiem Gorzów Paweł Augustyn, wiceprezes NFOŚiGW.

Radny Buszkiewicz: Absurdalne żądania i wyścig z czasem

Argumenty funduszu nie przekonują gorzowskich radnych, którzy obawiają się, że zablokowanie budowy ekociepłowni doprowadzi do podwyżek opłat dla Gorzowian. W obronie miejskiej spółki stanął Maciej Buszkiewicz, radny prezydenckiego klubu Gorzów Plus, podkreślając, że Inneko stawało na rzęsach, by realizować narzucane przez Warszawę bardzo krótkie terminy uzupełniania papierów.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

- Jeżeli czegoś nie było w warunkach konkursu, to nie można tego nagle wymagać. Dla mnie to jest absurdalne - mówił na antenie Radia Zachód Maciej Buszkiewicz, radny Gorzów Plus.

Radny zwrócił uwagę, że wielomiesięcznych uzgodnień technicznych, takich jak porozumienia z dostawcami energii, nie da się wypracować w ekspresowym tempie narzucanym pod koniec konkursu, zwłaszcza gdy pierwotnie regulamin tego nie zakładał.

Splarania śmieci - kiedyś gorący kartofel, dziś złoty interes. Kto przejmie miliony?

W kuluarach mówi się, że rzucanie Gorzowowi kłód pod nogi to nie przypadek. Przed laty, gdy decydowano o lokalizacji pierwszej takiej instalacji w województwie, żadna gmina nie chciała podjąć się tego zadania.

- Kiedy była mowa o tym, że ma być taka ekociepłownia w województwie, wtedy Zielona Góra tego nie chciała. Mówiono potem o Świebodzinie. Ostatecznie Gorzów został wpisany, wtedy jeszcze w Strategię Województwa Lubuskiego, że tutaj ma być ta lokalizacja - tłumaczył na antenie radia radny Buszkiewicz.

Dzisiaj jednak podejście samorządów zmieniło się o 180 stopni. Nowoczesne spalarnie odpadów to bardzo lukratywny biznes, gwarantujący stabilne ceny dla mieszkańców i produkcję własnej energii, a miejsce na obecnym miejskim składowisku na gorzowskim Chróściku nieubłaganie się kończy.

- To nie są dymiące kominy wyrzucające w atmosferę jakieś trujące substancje, tylko to jest naprawdę bezpieczna instalacja. Mamy chociażby taką przecież w województwie, znaczy nie taką, ale ma również taką spalarnię swoich odpadów chociażby Kronopol i to są naprawdę bezpieczne instalacje. I w tej chwili być może i też ta świadomość społeczeństwa jest trochę inna i nie jest to już taki gorący kartofel przerzucany, kto to weźmie. Tylko teraz każdy chce mieć takie źródło energii - wyjaśniał radny w Radiu Zachód.

Ta drastyczna zmiana postrzegania spalarni może oznaczać, że gigantyczne unijne dofinansowanie padnie łupem zupełnie innej gminy. Radny wprost zasugerował, że komuś bardzo zależy na przeniesieniu inwestycji poza miasto.

- Być może coś się zmieniło, być może jest pomysł, żeby tą lokalizację gdzieś przenieść. Ja nie powiedziałem, że w Zielonej Górze. Tylko, że może komuś nie pasuje, że coś takiego będzie w Gorzowie, bo wtedy to był taki gorący kartofel, bano się jak to będzie - podsumował gorzko Maciej Buszkiewicz.

Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
Elvis

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości