Wiadomości

Koniec z domysłami. Tak wyglądają prawdziwe koszty i daty remontu Schodów Donikąd

23 lipca 2026, 08:41, Marcin Kluwak
fot. mgr inż. arch. Liliana Kobiałka, inż. arch. Maciej Plust
Mieszkańcy Gorzowa od ponad dwudziestu lat patrzą na niszczejące Schody Donikąd, a w ostatnich miesiącach zewsząd słyszeli głównie o politycznych przepychankach i obawach przed utratą unijnych milionów. Emocje mogą jednak wreszcie opaść, ponieważ na stole pojawiły się w końcu oficjalne liczby i daty. Urząd Miasta Gorzowa ujawnił, że inwestycja pochłonie znacznie mniej pieniędzy, niż pierwotnie zakładano, a marszałek ostatecznie dołożył się do przebudowy. Nie ma jednak mowy o natychmiastowym wjeździe ciężkiego sprzętu i rozpoczęciu prac budowlanych.

Mity o gigantycznych kosztach zderzają się z urzędową rzeczywistością

Jeszcze na początku 2026 roku zewsząd płynęły bardzo pesymistyczne informacje dotyczące finansowania tej kluczowej dla miasta inwestycji. Władze miasta i radni głośno wyrażali swoje oburzenie, gdy Gorzów nie otrzymał wsparcia w głównym naborze Urzędu Marszałkowskiego. Oczekiwano wówczas ogromnej kwoty 25 milionów złotych dotacji do przedsięwzięcia, którego całkowity koszt szacowano w publicznych dyskusjach na aż 30 milionów złotych. Pod koniec marca na stole leżała jedynie mglista obietnica 10 milionów złotych z rezerwy, co stawiało całą modernizację pod dużym znakiem zapytania.

Oficjalne dokumenty wydane przez gorzowski magistrat w lipcu rysują jednak zupełnie inny obraz sytuacji. Okazuje się, że rzeczywiste koszty będą znacznie niższe. Zgodnie z Wieloletnią Prognozą Finansową Miasta Gorzowa Wielkopolskiego łączne nakłady finansowe na kompleksowe zagospodarowanie terenów w rejonie Schodów Donikąd wyniosą dokładnie 24 192 718 złotych. To kwota o blisko 6 milionów niższa, niż wcześniej podawały media.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Co więcej, obawy o całkowity brak wsparcia zewnętrznego okazały się przedwczesne. 25 maja 2026 roku Gorzów ostatecznie podpisał umowę z Województwem Lubuskim na częściowe dofinansowanie tej inwestycji. Do miejskiej kasy trafi dokładnie 11 820 634,13 zł. Choć to ponad dwukrotnie mniej niż pierwotne, 25-milionowe marzenia urzędników, jest to suma gwarantująca, że temat remontu w końcu ruszy z miejsca.

Będę rekomendować, żebyśmy pieniądze dołożyli z budżetu

Kwestia brakujących kilkunastu milionów złotych budziła w ostatnich miesiącach ogromne kontrowersje, zwłaszcza w obliczu rosnących kosztów materiałów budowlanych i transportu. W marcu bieżącego roku na radykalny krok zdecydowała się architekt miasta, domagając się szybkiego ogłoszenia przetargu, by uniknąć inflacyjnej pułapki.

- Ja będę rekomendować, żebyśmy pieniądze z budżetu miasta dołożyli w takiej kwocie, jaka jest niezbędna do ogłoszenia przetargu. I zobaczymy, co nam wyjdzie też z przetargu. Jeżeli będą oferty, które zmieszczą się w kwocie, którą dysponujemy, no to będziemy starali się to realizować - zapowiedziała w marcu 2026 roku na antenie Radia Zachód Marta Bejnar-Bejnarowicz.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Urzędnicy z ulicy Sikorskiego podjęli jednak ostrożniejszą decyzję i nie zamierzają na ten moment drenować miejskiego budżetu. Wciąż liczą na to, że pula środków europejskich ulegnie zwiększeniu. Zgodnie z najnowszymi informacjami z magistratu miasto konsekwentnie dąży do uzyskania wyższego dofinansowania, a decyzje skąd wziąć resztę pieniędzy zapadną dopiero po ostatecznym rozstrzygnięciu tej kwestii przez instytucję zarządzającą programem. Taka zachowawcza strategia wpisuje się w nastroje samych gorzowian. W ankiecie przeprowadzonej przez nasz portal blisko połowa głosujących jasno wskazała, że w mieście są pilniejsze wydatki niż betonowa konstrukcja do parku i miasto nie powinno dokładać brakujących milionów z własnej kieszeni.

Politycy chcieli już wbijać łopatę, ale procedury wymagają czasu

Oczekiwanie na remont bywa frustrujące nie tylko dla mieszkańców, ale również dla lokalnych działaczy. W lutym na antenie Radia Gorzów lokalni politycy wprost domagali się od urzędu natychmiastowych działań.

- W przypadku schodów donikąd to chyba już w dyskusji dosyć, bo rzeczywiście dziesiątki lat. Dosyć już rozmów i zacznijmy budować te schody donikąd. Po prostu wbijać łopatę i budować - apelował wlutym bieżącego roku na antenie Radia Gorzów Leszek Sokołowski z Nowej Lewicy.

Entuzjazm polityków studzi jednak urzędowy harmonogram. Przedsięwzięcie jest niezwykle skomplikowane od strony formalnej. Obecnie inwestycja wciąż znajduje się na etapie przygotowania do realizacji, a miasto dysponuje już szeregiem dokumentów, takich jak inwentaryzacja dendrologiczna, mapa do celów projektowych czy studium wykonalności. Ponieważ projekt realizowany będzie w formule zaprojektuj i wybuduj, wykonawca będzie musiał w pierwszej kolejności stworzyć od zera pełną dokumentację budowlaną.

Zgodnie z lipcowymi danymi z Urzędu Miasta dokumentacja niezbędna do wszczęcia postępowania przetargowego zostanie przygotowana w trzecim kwartale 2026 roku. Sama procedura wyboru firmy, która podejmie się tego zadania, potrwa najprawdopodobniej do końca bieżącego roku. Oznacza to, że fizyczne roboty budowlane zaplanowane są dopiero na na lata 2027 i 2028. Całość zaplanowanych prac ma potrwać około dwóch lat, a urząd nie przewiduje dzielenia tej gigantycznej inwestycji na mniejsze etapy.

Fotoreportaż


Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości