Prawdziwym wizerunkowym i logistycznym majstersztykiem okazał się jednak występ Skolima, który na górczyńskie trawniki postanowił wkroczyć w iście gwiazdorskim stylu. Król polskiego Latino przyleciał na imprezę helikopterem i – ku rozpaczy czekających, a uciesze tutejszych gastronomików – zameldował się z godzinnym opóźnieniem. Tłum gęstniał, napięcie rosło, a zniecierpliwiony lud w oczekiwaniu na swojego idola ruszył szturmem na rozstawione dookoła kramy. Strategia, choć pewnie niezamierzona, okazała się genialna: im dłużej maszyna nie schodziła z nieba, tym głębiej uczestnicy tego urodzinowego zamieszania musieli sięgać do kieszeni, by zabić nudę i głód. Gdy Skolim w końcu raczył wylądować, stoiska przeżywały prawdziwe oblężenie, a obroty na kasach fiskalnych rosły w tempie geometrycznym.
Kolejne dni, upływające pod znakiem Jamala, Patrycji Markowskiej czy niedzielnego finału, były już tylko bezpiecznym dokończeniem tego estradowego taśmociągu. Żadnego artystycznego ryzyka, zwykłe, lubiane popowe przeboje z radia, podane na tacy mieszkańcom, którym zafundowano darmowy dojazd specjalną linią autobusową o symbolicznym numerze 769. MZK stanęło na wysokości zadania, sprawnie dowożąc kolejne zastępy chętnych do wspólnego świętowania.
A świętowanie na górczyńskim festynie wymagało sporej odporności na cenniki. Ceny mięsnych klasyków z grilla osiągnęły pułap, przy którym przeciętny gorzowianin musiał głęboko odetchnąć. Szaszłyk, golonka czy karkówka – wszystko wycenione według jednej stawki: 19 złotych za 100 gramów. Chcesz porządną porcję? Szykuj banknot z Władysławem Jagiełłą i nie pytaj o resztę. Tradycyjny bigos serwowano po 30 złotych, a grochówkę po 24 złote za plastikowy pojemnik. Nawet frytki belgijskie zamieniły się w luksusowy towar, kosztując 30 złotych za dużą porcję. Ziemniaczana rewolucja w czystej postaci – dwadzieścia złotych za jednego zakręconego patyka z frytkownicy.
Dla tych, którzy po skakaniu pod sceną zapragnęli osłodzić sobie te wydatki, przygotowano gofry w cenach, które również nie należały do promocyjnych. Suchy wafel za piętnaście złotych, a wersja na bogato z nutellą, bitą śmietaną i owocami – równe 35 złotych. Podobnie rzecz się miała z napojami: butelka pepsi za 15 złotych, zwykła woda za ósemkę, a kubek lemoniady za piętnaście. Do tego piwo z kija po 14 złotych za pół litra. Czteroosobowa rodzina, która chciała spędzić popołudnie na tym urzędniczym festiwalu, po zakupie kilku przekąsek i napojów mogła śmiało wracać do domu z poczuciem, że weekendowe kieszonkowe właśnie wyparowało.
I tak to się toczy w tym naszym gorzowskim świecie. Podczas gdy w miejskiej kasie straszy historyczny, ponad czterystumilionowy dług, a pozyskiwanie funduszy zewnętrznych idzie jak po grudzie, na trzydniowe igrzyska dla mas budżet zawsze się dopnie. Wyprowadzenie imprezy z umierającego centrum na Górczyn okazało się sprytnym posunięciem władzy, która mogła ogrzać się w blasku fleszy, helikopterowych śmigieł i gwarantowanej frekwencji pod oknami wieżowców. Trzy dni hałasu minęły, dym z grillów opadł, a osiedlowe parkingi znowu wróciły do normy. Mieszkańcy zostali z lżejszymi portfelami, rozdeptanym parkiem i tym samym, codziennym widokiem z okna. Ważne jednak, że helikopter wylądował, muzyka zagrała, a lajki na profilach tutejszych decydentów będą się zgadzać przez najbliższe tygodnie. Do zobaczenia za rok na kolejnej odsłonie tego miejskiego teatru.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
OD NOWA: Kortez | Igo | Ralph Kaminski | Kasia Sienkiewicz
26 lipca 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |