Regionalny przewoźnik – można powiedzieć – jak zwykle zawodzi. Może nie on sam, tylko pojazdy, którymi zobowiązał się realizować połączenia. Jednak pasażera, który stoi na dworcu w oczekiwaniu na pociąg czasami nawet godzinę, niewiele to obchodzi. On widzi, że pociąg znów nie przyjechał.
Co zawiodło tym razem? Sprawa jest prosta – awaria taboru. O tym, że lubuskie boryka się z brakiem sprawnego taboru spalinowego, wiemy od dawna. I to jest właśnie największy problem. Bo o ile jednostkowe awarie taboru, który kursuje regularnie po linii 203, można uznać już w naszym regionie za normę, o tyle „wypadnięcie” z rozkładu kilku składów jednocześnie jest już powodem do niepokoju. Oczywiście głównie dla pasażerów, bo to ich dotyka najbardziej. Przewoźnik podstawi autobus lub wywiesi białą flagę (czyli odwoła dany odcinek bez żadnej alternatywy), zapłaci karę i tak to się toczy codziennie. Z naszych informacji wynika, że od dłuższego czasu na torach w regionie gorzowskim brakuje dwóch SA95, okresowo pojawiają się i znikają najmłodsze pojazdy w lubuskiej stajni, czyli 227M i 228M, a losowo z ruchu wypadają też niektóre Linki, które wciąż stanowią podstawę. Co z tego wynika?
Przejrzeliśmy Portal Pasażera od początku czerwca i faktycznie każdy, kto od 2 czerwca wybierał się pociągiem z Gorzowa w dowolnym kierunku, spotkał się z mniejszymi lub większymi utrudnieniami. Na odcinku do Krzyża (i co za tym idzie – w relacji odwrotnej) odwołano 3 pociągi, a wiele miało opóźnienia sięgające nawet 77 minut. Jadący do i z Kostrzyna mieli większego pecha – tutaj tylko 2 czerwca odwołano aż 6 pociągów (w większości przypadków zamiast pociągu pojechały autobusy). 3 czerwca odwołano trzy pociągi w kierunku Krzyża, a dwa miały opóźnienia sięgające 70, a nawet 80 minut. Tego dnia pecha mieli pasażerowie pociągów do Poznania. Czerwone składy, które regularnie kursują między Gorzowem a Poznaniem, także odmówiły posłuszeństwa. Efektem było gigantyczne opóźnienie – według Portalu Pasażera pociąg z Gorzowa do Jarocina dojechał z opóźnieniem wynoszącym 410 minut. Oczywiście zapewne bez pasażerów, bo ci skorzystali z komunikacji zastępczej do Krzyża, a później kontynuowali podróż innymi pociągami spółki PKP Intercity. Tutaj jednak przewoźnik zareagował prawidłowo – w miejsce czerwonych składów pojawiły się składy wagonowe z lokomotywą spalinową.
Tego samego dnia (wciąż jesteśmy przy 3 czerwca) odwołano 5 pociągów do Kostrzyna, a trzy były opóźnione – największe zanotowane opóźnienie to 128 minut. 4 czerwca wyglądał równie tragicznie – IC z Gorzowa odjechał z opóźnieniem +61 minut, odwołano 3 połączenia w kierunku Krzyża, a te, które jechały, notowały opóźnienia – największe +74 minuty. Do i z Kostrzyna bez większych rewelacji – 4 pociągi odwołane, w trzech przypadkach zapewniono zastępczo autobusy, w jednym przypadku przewoźnik znów wywiesił białą flagę i nie pojechało nic.
Z dziennikarskiego obowiązku należy wspomnieć też o pociągach na trasie Gorzów Wielkopolski – Zielona Góra, choć tam w niektórych przypadkach już dawno zapomniano, jak wygląda pociąg. Gdy brakuje lub psuje się tabor na linii 203 (Kostrzyn – Gorzów – Krzyż), w pierwszej kolejności zabierane są składy jadące do Zielonej Góry lub wypadają te, które cieszą się mniejszą popularnością. Pytanie tylko: czy tam jeżdżą pasażerowie gorszego sortu?
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
JUBILEUSZOWY KONCERT Z OKAZJI 55-LECIA PRACY ARTYSTYCZNEJ
7 czerwca 2026
kup bilet |
|
OD NOWA: Kortez | Igo | Ralph Kaminski | Kasia Sienkiewicz
26 lipca 2026
kup bilet |
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |