Gorąca atmosfera podczas wtorkowej sesji Rady Miasta. Radni Koalicji Obywatelskiej zablokowali wnioski o wyjaśnienie, czy ich koledzy z klubu faktycznie mieszkają w Gorzowie. Na sali pojawili się młodzi mieszkańcy z transparentem "KOalicja Oszustów - dom na wsi, dieta z miasta". To pokłosie wniosku aktywistki Aliny Czyżewskiej, która domaga się wygaszenia mandatu radnego Ireneusza Zmory.
Zarzuciła ona radnemu Ireneuszowi Zmorze, że ten bezprawnie łączył mandat z prowadzeniem biznesu opartego na mieniu miasta (umowy ze Słowianką) oraz że faktycznie mieszka w Karninie, a nie w Gorzowie. Aktywistka domagała się wygaszenia jego mandatu.
Podczas wtorkowej sesji radny Sebastian Pieńkowski z PiS złożył dwa wnioski o poszerzenie porządku obrad. Chciał, aby rada zajęła się sprawą Ireneusza Zmory oraz wyjaśniła, czy pozostali radni KO faktycznie mieszkają w mieście. Pieńkowski wymienił z nazwiska: Aleksandrę Sibińską-Szadny (Chwalęcice), Halinę Kunicką (Wawrów), Jerzego Sobolewskiego (Santocko) oraz Roberta Surowca (Kłodawa*).
Mimo powagi zarzutów, radni zablokowali oba wnioski. W obu głosowaniach wynik był identyczny: zaledwie 8 radnych było za prześwietleniem kolegów, 13 zagłosowało przeciw, a 3 osoby wstrzymały się od głosu. Tym samym koalicja rządząca ucięła oficjalną dyskusję na ten temat, co wywołało wściekłość obecnych na sali mieszkańców. Na widowni został rozłożony transparent z napisem "KOalicja Oszustów - dom na wsi, dieta z miasta".
Choć temat wyrzucono z planu obrad, emocje wybuchły w punkcie dotyczącym oświadczeń. Radny Piotr Wilczewski z KO skomentował próby weryfikacji miejsc zamieszkania swoich kolegów.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
- My jako radni nie jesteśmy żadną komisją śledczą, a nigdy nie będziemy jeździli na rowerach i sprawdzali, gdzie mieszkanie, gdzie kupują kiełbaski, gdzie rozpala grilla - stwierdził Piotr Wilczewski. Dodał, że jeśli ktoś widzi przestępstwo, powinien iść do prokuratury.
Z taką postawą nie zgadzał się Tomasz Rafalski, który wyjawił, że dokumenty w tej sprawie radni dostali zaledwie 50 minut przed sesją. Według niego magistrat celowo zwlekał z ich przekazaniem, by radni nie mogli rzetelnie zapoznać się z dowodami przed głosowaniem.
Głos zabrał również Ireneusz Zmora, który nie podał swojego gorzowskiego adresu, za to zaczął kluczyć o złożoności przepisów i zaproponował... przesunięcie granic administracyjnych miasta.
- Miasto się zmienia. Wielu mieszkańców Gorzowa mieszka poza granicami miasta. My jako Gorzów wiele tracimy, że tych granic miasta nie poszerzamy - mówił Ireneusz Zmora, co przez wielu zostało odebrane jako próba „zalegalizowania” faktu mieszkania w podgorzowskiej gminie.
W obronę kolegów mieszkających pod miastem ruszył Jerzy Sobolewski, nazywając sprawę kabaretem. - Pół Karnina jest w Gorzowie, a pół w Deszcznie. Ten, który mieszka 50 metrów poza granicą Gorzowa, ma się teraz tłumaczyć? - pytał radny. W sukurs przyszedł mu mecenas Jerzy Synowiec, który przekonywał, że bycie radnym to kwestia "centrum życiowego", a nie tablicy z nazwą miejscowości.
- Sens tego przepisu sprowadza się do tego, żeby to byli ludzie związani z Gorzowem, a nie to, czy ktoś mieszka 15 metrów za drogowskazem Wawrów. 90% mieszkańców Chwalęcic czy Kłodawy to są gorzowianie - stwierdził Jerzy Synowiec.
Tę argumentację natychmiast punktował radny Jarosław Porwich (PiS), przypominając, że do wniosku dołączono twarde fakty, a nie wyobrażenia. - Pan radny Sobolewski zaklina rzeczywistość. My mieszkamy w Gorzowie i proszę nie rzucać cienia na naszą uczciwość, bo nie ma Pan do tego podstaw - uciął Porwich, podając konkretne gorzowskie ulice, przy których mieszkają radni z Prawa i Sprawiedliwości.
Młodzi mieszkańcy, którzy przynieśli transparent, nie kryli oburzenia postawą radnych. Jeden z nich przyznał, że widząc taką hipokryzję władzy i zawłaszczanie miasta przez „kombinatorów”, którzy nie płacą tu podatków, młodzi ludzie tracą nadzieję i nie chcą wiązać swojej przyszłości z Gorzowem.
Natomaist radny Sebastian Pieńkowski wezwał prezydenta Jacka Wójcickiego lub przewodniczącego rady Roberta Surowca do oficjalnego zawiadomienia prokuratury w sprawie podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez radnych KO. Z kolei przewodniczący Surowiec odpowiedział, że skoro Pieńkowski wie, że popełniono przestępstwo, to sam powinien złożyć takie zawidomienie.
*Radny Robert Surowiec przyznał, że mieszka przy ul. Dowgielewiczowej w Gorzowie.
|
Eleni z zespołem - Jubileusz 50-lecia!
18 maja 2026
kup bilet |
|
TRASA JUBILEUSZOWA (5-LECIE)
24 maja 2026
kup bilet |
|
Wszystkiego Najlepszego - koncert z duszą
16 maja 2026
kup bilet |
|
Twoje najpiękniejsze wspomnienia w dźwiękach rocka
19 maja 2026
kup bilet |