Wiadomości

Trzy faule w cztery minuty nie zatrzymały Gorzowa. Gdynia poległa w końcówce

21 marca 2026, 19:40, Marcin Kluwak
fot. Anna Kluwak
KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski pokonał VBW Gdynia 87:75 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Orlen Basket Ligi Kobiet. Gorzowianki objęły prowadzenie w serii do dwóch zwycięstw, choć spotkanie w Arenie Gorzów miało dwa zupełnie inne oblicza. Kluczowa okazała się dominacja podkoszowa Rebeki Mikulasikovej oraz szeroka kadra gospodyń, która zdobyła aż 30 punktów z ławki.

Nerwowy początek i dramat liderek

Początek meczu był dla gorzowskich kibiców wyjątkowo stresujący. Już w czwartej minucie gry Klaudia Gertchen musiała opuścić parkiet po trzech szybkich faulach osobistych. Trener Dariusz Maciejewski został zmuszony do wczesnych rotacji, co początkowo odbiło się na płynności gry w defensywie. Gdynianki, napędzane przez świetnie dysponowaną Leah Scott, bezlitośnie wykorzystywały każdą lukę w gorzowskiej obronie.

Przyjezdne prowadziły w drugiej kwarcie różnicą siedmiu punktów (26:33) i wydawało się, że mogą sprawić niespodziankę. Gorzowski zespół miał problem z zatrzymaniem Anny Jakubiuk, która raz po raz wymuszała przewinienia i pewnie egzekwowała rzuty wolne. Gospodynie przetrwały ten kryzys dzięki indywidualnym akcjom Ashley Owusu i Magdaleny Szymkiewicz. Ich celne rzuty z dystansu pozwoliły odzyskać minimalne prowadzenie tuż przed zejściem do szatni.

Przebudzenie Mikulasikovej po przerwie

Trzecia kwarta należała już bezsprzecznie do Rebeki Mikulasikovej. Słowacka środkowa zagrała niemal bezbłędnie, kończąc mecz ze skutecznością 11 na 14 rzutów z gry. To jej punkty pozwoliły Gorzowowi wypracować pierwszą dwucyfrową przewagę w tym spotkaniu. Mikulasikova dominowała nie tylko pod koszem, ale potrafiła również przymierzyć z dystansu, co całkowicie rozbiło koncepcję obronną Martinsa Zibartsa.

Warto odnotować powrót Klaudii Gertchen, która mimo wiszącego nad nią widma piątego faulu, zdołała dograć ważne minuty w drugiej połowie. Skrzydłowa w krótkim czasie rzuciła 8 punktów, pokazując, jak ważnym jest ogniwem w gorzowskiej układance. W tym fragmencie meczu Gdynia zaczęła wyraźnie odstawać fizycznie, co przełożyło się na seryjne pudła z czystych pozycji.

Rezerwowe zapewniły spokój

O losach meczu zadecydowała głębia składu KSSSE Enea AJP Gorzów. Podczas gdy liderki z Gdyni, Scott i Jakubiuk, spędziły na parkiecie niemal po 40 minut, gorzowski trener mógł liczyć na wartościowe wsparcie z ławki. Ashley Owusu (16 pkt) i Weronika Telenga (7 pkt i 12 zbiórek) wniosły energię, której rywalkom zabrakło w decydującej, czwartej kwarcie. Telenga zanotowała aż 5 zbiórek w ataku, dając koleżankom szansę na ponowienie akcji.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Końcówka spotkania upłynęła pod znakiem pełnej kontroli gospodyń. Choć Gdynia próbowała jeszcze zmniejszać straty rzutami za trzy punkty, Gorzów odpowiadał spokojnie wypracowanymi pozycjami pod koszem. Zwycięstwo 87:75 stawia gorzowianki w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem. Jeśli jednak zespół chce uniknąć niepotrzebnych nerwów, musi popracować nad dyscypliną w obronie, by kluczowe zawodniczki nie wypadały z gry tak szybko jak Gertchen.

KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski: Rebeka Mikulasikova 23, Ashley Owusu 16, Courtney Hurt 14, Magdalena Szymkiewicz 9, Klaudia Gertchen 8, Weronika Telenga 7, Gabriela Lebiecka 4, Wiktoria Stasiak 3, Charisma Osborne 3.

VBW Gdynia: Leah Scott 25, Anna Jakubiuk 22, Julia Wysocka 9, Weronika Szer 8, Zuzanna Czurgiel 6, Karolina Maj 5.

KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski vs VBW Gdynia 87:75 (18:17, 27:25, 27:20, 15:13) 

„Wygrana siłą ławki i indywidualną klasą Mikulasikovej nie może przesłonić rażących błędów w koncentracji.”
„Sytuacja Klaudii Gertchen, która w cztery minuty niemal wyeliminowała się z meczu, to poważny sygnał ostrzegawczy przed drugim starciem w Gorzowie. Gorzowianki przegrały walkę o punkty drugiej szansy (6-11) i pozwalały rywalkom na zbyt wiele w szybkim ataku.

Jeśli zespół Dariusza Maciejewskiego nie poprawi dyscypliny taktycznej i zastawiania własnej tablicy, kolejne spotkanie w Arenie może okazać się znacznie trudniejszą przeprawą.”
– Marcin Kluwak, gorzowianin.com

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości