Gorzów ma bogatą ofertę kulturalną. Koncerty, wydarzenia plenerowe, wiele z nich dostępnych za darmo w sezonie letnim. Tak jest m.in. z wydarzeniami w ramach Dobry Wieczór Gorzów, Wartowni czy Urodzin Miasta Gorzowa.
Rzadziej mówi się jednak o tym, kto za tę kulturę realnie płaci i jak wygląda codzienne funkcjonowanie miejsc, które nie mają miejskich dotacji. Bartosz Matuszewski z klubu MagnetOffOn mówił wprost o finansowej rzeczywistości niezależnych miejsc kultury w Gorzowie.
- Z jednej strony wszyscy nas chwalą i zaczyna się mówić, że MagnetOffOn jest legendarnym miejscem na mapie Polski, a z drugiej strony finansowo się czołgamy. Nie jesteśmy przez nikogo finansowani - mówił na antenie Radia Gorzów Bartosz Matuszewski z klubu MagnetOffOn.
Jak podkreślał, prowadzenie klubu to ciągła walka o przetrwanie. Bez dotacji, bez stałego wsparcia, bez pewności jutra. - Dla nas to jest kolejny rok zasuwania w kulturze. Jestem cały czas w stanie walki o kolejny weekend, kolejny weekend i kolejny weekend - mówił w radiu.
W jego ocenie w Gorzowie wciąż zbyt rzadko mówi się o tym, że kultura kosztuje. I że za koncertami, wydarzeniami i festiwalami stoją realne rachunki do zapłacenia.
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy była krytyka nadmiaru darmowych wydarzeń. Matuszewski nie negował sensu imprez miejskich, ale zwracał uwagę na ich długofalowe skutki.
- Jest zagrożenie, że rozleniwiamy widza. Ludzie przyzwyczajają się, że wszystko jest za darmo, a potem boją się sięgnąć do portfela i zapłacić kilka złotych za bilet - zaznaczał Matuszewski.
Jak podkreślał, w przypadku niezależnych miejsc taka „darmowość” po prostu nie istnieje. - Ja nie mogę sobie pozwolić na to, żeby wpuścić ludzi do klubu za darmo, bo wtedy nie będę wiedział, czy będę miał na prąd - mówił bez ogródek.
Matuszewski zaznaczał jednocześnie, że MagnetOffOn stara się wychodzić naprzeciw młodym odbiorcom. Pojawiają się bilety ulgowe, a w niektórych przypadkach nawet darmowe wejścia dla osób niepełnoletnich.
- Dorośli pracujący powinni myśleć o tym inaczej. Kupując bilet, wspierają to miejsce, żeby ono w ogóle istniało. Każdy by chciał dostać coś za darmo. Ale pytanie brzmi: co ty chcesz zrobić, żeby w twoim mieście się coś działo? Te parę złotych, jeśli kilka osób dorzuci się do kupki, pozwala zrobić kolejne wydarzenia - mówił.
Do tego wątku odniosła się także Aneta Gnaczyńska, dyrektor Miejskiego Centrum Kultury. Choć mówiła językiem instytucji, jej diagnoza była zbliżona.
- Jest takie zagrożenie, oczywiście, że tak. Jeżeli dużo wydarzeń jest darmowych, ludzie później boją się zapłacić za bilet - przyznała na antenie Radia Gorzów Aneta Gnaczyńska, dyrektor Miejskiego Centru Kultury.
Jak podkreślała, MCK przez lata funkcjonowało bez stałej serii widowiskowej, a oferta opierała się głównie na wydarzeniach bezpłatnych. Po otwarciu nowej siedziby instytucja musi dziś odbudowywać nawyk kupowania biletów.
Dyrektor MCK zwracała uwagę, że zmiana przyzwyczajeń widzów nie jest łatwa nawet przy znanych nazwiskach. Jako przykład podała sprzedaż biletów na kabaret Hrabi, która - jak przyznała - nie przebiegała tak, jak można było się spodziewać. Część widzów dowiaduje się o wydarzeniu przypadkowo.
- Kultura to są koszty i bez pieniędzy te wydarzenia się nie odbędą - podkreślała Gnaczyńska, zaznaczając, że instytucje muszą dziś szukać równowagi między ofertą darmową a biletowaną - podkreślała Gnaczyńska w radiowej rozmowie.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
Kobiecy koncert światowych przebojów
3 marca 2026
kup bilet |
|
TRASA JUBILEUSZOWA (5-LECIE)
24 maja 2026
kup bilet |
|
Trasa koncertowa promująca najnowszą płytę Ankh - Z Wiatrem
20 lutego 2026
kup bilet |
|
Kabaret Ani Mru-Mru w najnowszym programie "Mniej więcej"
19 kwietnia 2026
kup bilet |