Od wczesnych godzin porannych oblodzone chodniki i jezdnie w Gorzowie zamieniły się w lodowisko. Efekt? Lawina zgłoszeń i pacjentów, którzy po poślizgnięciach trafiają na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim. Do godziny 14 sytuacja znacząco się pogorszyła.
- Do świtu było około 10 pacjentów, a teraz mamy ich około 60. Kolejni dojeżdżają. Zdarzało się, że jednocześnie podjeżdżały cztery karetki. To jest sytuacja kryzysowa - mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.
Jak podkreśla, tak trudnego dnia personel nie pamięta od dawna. Na SOR trafiają głównie osoby, które przewróciły się na oblodzonych chodnikach, schodach i jezdniach.
- To są urazy głowy, kończyn, miednicy. Typowe sytuacje, gdy pacjent upada do tyłu i próbuje się asekurować. Najwięcej jest złamań rąk i nóg, są zwichnięcia, wypadnięcia barku – wylicza Trzciński. Jak dodaje, szczególnie niebezpieczne są urazy głowy. - Takich przypadków też mamy i staramy się od razu wykonywać badania obrazowe, żeby wykluczyć poważniejsze obrażenia.
Choć jak zaznacza - nie wszystkie przypadki są ciężkie, dla wielu pacjentów oznacza to wielotygodniową rekonwalescencję.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Przy takiej liczbie poszkodowanych problemem staje się przede wszystkim diagnostyka. - Czas oczekiwania wydłużył się dwu-, a nawet trzykrotnie. Mamy określoną przepustowość, zwłaszcza jeśli chodzi o tomografię czy rezonans. Prosimy pacjentów o cierpliwość - mówi rzecznik szpitala.
Podobnie sytuację opisują ratownicy medyczni pracujący na miejscu. - Sytuacja wygląda dramatycznie. Mamy mnóstwo pacjentów urazowych, około 60 osób, co jest raczej niespotykane. SOR jest w tym momencie niewydolny, a czas oczekiwania sięga kilku godzin - przyznaje Wojciech Brandt, ratownik medyczny Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Jak dodaje, niemal każdy uraz głowy wymaga wykonania tomografii. - To sprawia, że obsługa się przeciąga, mimo że zaangażowano dodatkowe siły.
Na korytarzach SOR-u czekają pacjenci, którzy poślizgnęli się w drodze do pracy lub podczas codziennych czynności. Jedna z kobiet przyznaje, że czeka już ponad cztery godziny.
- Fakt, że obsługa jest w miarę tutaj zorganizowana, ale mimo wszystko jest dużo pacjentów i długo się czeka. W tej chwili mam czekać powyżej czterech godzin - mówi jedna z pacjentek. Jak dodaje, warunki na zewnątrz są bardzo trudne. - Przede wszystkim nawet przejście z jednego chodnika na drugi to tragedia, bo wszędzie jest ślisko.
Kobieta podkreśla, że nie poślizgnęła się na chodniku, lecz na jezdni. - Upadłam na jezdni. Dobrze, że byli panowie obok, pomogli mi wstać i posadzili na murku. Potem zadzwoniłam do dzieci i przywieźli mnie tutaj - relacjonuje.
Jak relacjonuje, początkowo pojechała do pracy, jednak z czasem jej stan się pogorszył. - Pojawiły się typowe objawy wstrząśnienia mózgu. Wezwałam taksówkę i przyjechałam, bo obawiam się krwawienia po silnym uderzeniu w głowę - tłumaczy.
Pacjentka zaznacza, że mimo długiego oczekiwania rozumie sytuację na oddziale. - Jest pełno ludzi, każdy cierpi, każdy jest z czymś. Trzeba czekać. W każdej chwili, jeśli ktoś poczuje się gorzej, może podejść i zgłosić to personelowi - mówi.
Zarówno dyrekcja szpitala, jak i personel medyczny apelują do mieszkańców Gorzowa i okolic o maksymalną ostrożność. - Zostańcie w domu, jeśli nie musicie wychodzić. To wyjątkowo trudny dzień i robimy wszystko, co możemy, ale każdy kolejny upadek to kolejne osoby, które muszą czekać na pomoc - podkreślają ratownicy.
|
TRASA JUBILEUSZOWA (5-LECIE)
24 maja 2026
kup bilet |
|
JUBILEUSZOWY KONCERT Z OKAZJI 55-LECIA PRACY ARTYSTYCZNEJ
7 czerwca 2026
kup bilet |
|
Polska Noc Kabaretowa 2026 - Siedmiu wspaniałych
22 maja 2026
kup bilet |
|
Piotr Bałtroczyk - STAND UP 2026
15 marca 2026
kup bilet |