Już rano do redakcji portalu gorzowianin.com napisał czytelnik jadący pociągiem IC z Gorzowa do Poznania. – Maszyna działa na jeden silnik. Jeden z wagonów jest bez ogrzewania. Usłyszeliśmy, że „zaraz ruszymy”, ale pociąg już miał opóźnienie – relacjonował.
Z danych przewoźnika wynika, że pociąg planowo miał odjechać o 7.55, a wystartował dopiero po 28 minutach. Do Poznania Głównego dotarł 72 minuty po czasie.
Po południu problemy wróciły. Pociąg IC z Gorzowa do Poznania, który powinien odjechać o 14.25, ruszył dopiero po 90 minutach. W systemie pojawiły się informacje o wydłużonym przygotowaniu wagonów do drogi oraz awarii taboru na trasie. Utrudnienia nasiliły się później także w rejonie Rokietnicy po wypadku z udziałem człowieka.
Kłopoty dotknęły również wieczorny pociąg IC 87104 relacji Gorzów – Jarocin. Skład planowany na 19.46 odjechał z 34-minutowym opóźnieniem, a przyjechał do Poznania 32 minuty po czasie. Oficjalny powód w komunikatach: awaria taboru. To oznacza, że 3 stycznia praktycznie cały dzień na trasie Gorzów – Poznań pasażerowie musieli liczyć się z opóźnieniami.
Najpoważniejsza sytuacja dotyczyła pociągu IC 87116 Gorzów – Jarocin. Skład został odwołany w całej relacji już na starcie, w Gorzowie. Przyczyna była ta sama: awaria taboru. Podróżnym zaproponowano dojazd innymi pociągami z honorowaniem biletów na poszczególnych odcinkach. Dla wielu osób oznaczało to jednak dodatkowe przesiadki i dłuższą podróż.
Na kłopotach Intercity się nie skończyło. Pociągi Polregio do Poznania również złapały duże opóźnienia. Jeden z kursów jechał ponad cztery godziny. W raportach pojawiły się kolejne przyczyny: wydłużone oczekiwanie na obsługę w Krzyżu, ograniczenia prędkości, a następnie wypadek z udziałem człowieka na odcinku Kiekrz – Poznań Główny. W pewnym momencie ruch pociągów był tam nawet wstrzymany.
Czytelnik, który zgłosił poranny problem, zadał pytanie, które wracało tego dnia wielokrotnie. – Czy naprawdę musimy jeździć składami, które ciągle się psują? I czy wyjazd pociągu „na jeden silnik” to na pewno bezpieczne rozwiązanie? – mówi.
Sobotnie utrudnienia to kolejny przykład, że mieszkańcy Gorzowa nie mają szczęścia do połączeń kolejowych z Poznaniem i dalej w Polskę. Od lat pojawiają się sytuacje z opóźnieniami, odwołanymi kursami oraz koniecznością korzystania z komunikacji zastępczej. Tym razem problemem była głównie awaria taboru, do której doszły późniejsze zdarzenia na trasie. W efekcie część pociągów ruszała spóźniona, jeden kurs w ogóle nie wyjechał, a podróże wydłużały się nawet o kilka godzin.