Wracamy do tematu kotki, którą 20-latek miał zawieźć do weterynarza, ale wyrzucił ją w kartonie, zwierzę nie przeżyło. Wszystko wydarzyło się pod koniec czerwca 2025 roku. 17-letnia kotka była ciężko chora. Jej właścicielka, starsza kobieta z Gorzowa, nie miała pieniędzy na leczenie.
Na pomoc ruszyli wolontariusze OTOZ Animals Gorzów, którzy zaoferowali pełne, darmowe leczenie. Kobieta przyjęła pomoc. Zapewniła, że jej wnuk zawiezie zwierzę do wskazanej lecznicy. Ale kotka do lecznicy nigdy nie dotarła.
Zamiast tego, młody mężczyzna włożył zwierzę do kartonu i porzucił w ustronnym miejscu, przy Al. Konstytucji 3 Maja w Gorzowie. Zwierzę znajdowało się w agonalnym stanie. Kilka dni później zostało znalezione i przekazane do lecznicy. Weterynarze zdecydowali o eutanazji, żeby skrócić cierpienie. OTOZ Animals zgłosiło sprawę na policję.
Teraz, jak poinformowali wolontariusze OTOZ Animals Gorzów, sprawa znalazła swój finał w Sądzie Rejonowym w Gorzowie. 20-latek został oskarżony o znęcanie się nad zwierzęciem, w ten sposób, że sprawując nad nim opiekę, porzucił je w kartonie, co doprowadziło do konieczności uśpienia kota.
Sąd uznał mężczyznę za winnego. Skorzystał z przepisów ustawy o ochronie zwierząt i kodeksu karnego, które pozwalają karać za znęcanie się nad zwierzęciem również wtedy, gdy sprawca nie zadaje fizycznego bólu, ale świadomie naraża zwierzę na cierpienie i śmierć.
Mężczyzna został skazany na cztery miesiące ograniczenia wolności. W tym czasie musi co miesiąc przepracować 30 godzin na cele społeczne. Dodatkowo sąd zobowiązał go do zapłaty 1500 zł nawiązki na rzecz OTOZ Animals Gorzów.
- Sprawiedliwość zwyciężyła. Niech ta smutna historia będzie przestrogą dla wszystkich, którzy myślą, że znęcanie się nad zwierzętami czyni ich anonimowymi i bezkarnymi. To nieprawda - podkreślają wolontariusze OTOZ Animals Gorzów.