Z Regionalnego Programu Operacyjnego Lubuskie wydano:
Dla porównania, na linie w rejonie Zielonej Góry:
To oznacza: 60 mln zł dla Gorzowa i 241 mln zł dla Zielonej Góry – czterokrotnie więcej na południe województwa.
Dodatkowo – jak zaznacza autor – estakada w Gorzowie (132 mln zł) była finansowana z Funduszu Spójności, a nie ze środków województwa. Inwestycja ratowała estakadę przed zamknięciem – to była konieczność, nie strategia.
Władze województwa nie planują zakupu taboru spalinowego na linie niezelektryfikowane. „Czym marszałek chce jeździć za 5, 10, 15 lat?” – pyta Mołodczak. Przypomina, że dwa lubuskie pojazdy SA95 Newagu nie zostały doposażone w osprzęt elektryczny, przez co nie można ich używać jako hybryd na trasie Gorzów–Poznań.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Jednocześnie tabor spalinowy kursuje na trasie Zielona Góra–Frankfurt, choć cała trasa jest w 100% pod siecią trakcyjną. „To jawne marnotrawstwo taboru, który jest potrzebny na liniach bez trakcji, takich jak 203 i 367” – pisze gorzowianin.
W odpowiedzi na wcześniejsze publikacje, Urząd Marszałkowski przekonywał, że przesiadka w Krzyżu „jest zorganizowana sprawnie” i „niektórzy pasażerowie wolą to rozwiązanie niż jazdę w ścisku”. Mołodczak komentuje:
„Ciekawe, jakby zareagowali Zielonogórzanie, gdyby ich połączenie z Wrocławiem kończyło się w Głogowie?”
W nowym rozkładzie jazdy 2025/2026 z Gorzowa zostaną tylko dwa połączenia teoretycznie bezpośrednie do Poznania. W praktyce oba najczęściej oznaczają przesiadkę lub zmianę składu.
Gorzów? Trzy połączenia z Poznaniem. I przesiadki.
9 maja 2025 r. w Zielonej Górze odbyły się warsztaty z tzw. Horyzontalnego Rozkładu Jazdy. Do dziś nie wiadomo, jakie były ich wnioski i czy dotyczyły Gorzowa. Po raz kolejny północ województwa została pominięta w komunikacji i planowaniu.
Marszałek całkiem niedawno zapowiadał wejście Kolei Wielkopolskich i Arrivy na północne linie. Tymczasem Koleje Wielkopolskie uruchamiają połączenia Leszno–Głogów. Dolnośląskie obsługują Zieloną Górę. Gorzów nie dostał nic.
„To jedyna realna opcja włączenia Gorzowa w sieć połączeń dalekobieżnych w Polsce. Żadne inne 'protezy' tego nie zmienią (o ile powstaną)” – pisze autor listu.
Mimo że wariant przez Gorzów jest krótszy i logiczniejszy komunikacyjnie, to Urząd Marszałkowski dalej forsuje przebieg szybkiej kolei przez Zieloną Górę. Milczy w tej sprawie.
Mołodczak pisze wprost: modernizacja linii Gorzów–Skwierzyna–Międzychód–Poznań bez elektryfikacji i bez realnego taboru nie ma sensu. „Czas przejazdu nawet nie zbliży się do trasy przez Krzyż. Nie rozwiąże to żadnych problemów komunikacyjnych Gorzowa.”
„Bangladesz” – kwituje Mołodczak.
Pytania do marszałka województwa Sebastiana Ciemnoczołowskiego:
Pytania do ministra Piotra Malepszaka:
Propozycje, które można wdrożyć od zaraz:
Komentarz redakcji: Ten tekst zaczyna się od porównania Gorzowa do Bangladeszu. Ale kończy się w miejscu jeszcze gorszym – w totalnej komunikacyjnej i politycznej d.... Jeśli północ województwa nie zacznie być traktowana jak integralna część regionu, a nie jak balast, to kolejne pokolenia Gorzowian będą zaczynać podróż od przesiadki. I od milczenia marszałka.