• Dziś 22°/14°
  • Jutro 24°/15°
  • Jakość powietrza (CAQI): 20
Wiadomości

Druga tura w Gorzowie. Powietrze pachnie wyborczym popcornem

10 kwietnia 2024, 20:51, Marcin Kluwak
A miało być tak pięknie i bezboleśnie. Jeszcze na początku roku, niezależne firmy badające opinię publiczną, dawały prezydentowi Wójcickiemu ponad 60-procentowe poparcie. Wszyscy przy Sikorskiego uznali, że kolejne lata w swoich urzędniczych fotelach mają zapewnione. Nawet te wszystkie małe internetowe ankiety, które krzyczały jak przy alarmie pożarowym, że poparcie dla prezydenta stopniowo topnieje, były lekceważone. W końcu, kto by się przejmował małymi cyferkami, gdy wielkie badania dawały takie olbrzymie liczby?

Otrzeźwienie przyszło dopiero w dniu wyborów i to grubo po godzinie 21, gdy zaczęły spływać pierwsze wyniki z lokali wyborczych. To moment, w którym sztab prezydenta zaczął zamykać się w izolacji, w milczeniu licząc stracone głosy. Miny na twarzach sympatyków Wójcickiego jak barometr zapowiadały zbliżającą się burzę, ale sam prezydent trzymał kciuki, nie rezygnując z marzeń o zwycięstwie w pierwszej turze.

No ale, jak to zwykle bywa w życiu, marzenia szybko podpadają pod rzeczywistość. Gdy zegar wskazał godzinę 2 w nocy, a wiele komisji wyborczych wyzionęło już ducha, okazało się, że druga tura jest już niemal pewna. I autorami tego scenariusza nie był tylko jeden konkurent, który zapracował sobie na drugą rundę, ale wszyscy pozostali, którzy jakby z żądzą zemsty, odbierali Wójcickiemu głosy.

Któż to taki? Wielkie pieniądze, wielkie hasła – to Jacek Bachalski, który obiecywał mieszkańcom sprowadzenie nawet Starbucksa! Ale jak widać, nie dość, że kawa nie przyszła, to jeszcze szanse na prezydenturę poleciały precz. Może kandydat ostatecznie źle wybrał, wiążąc się z – jak widać – upadającą lewicą? A co z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości? No, ten to w ogóle był tajemniczy jak agent 007 (nie mylić z niedoszłym posłem i niedoszłym radnym sejmiku). Nawet profil na Facebooku miał dopiero od lutego. Ale jak widać, kiedy ma się wsparcie polityczne, nawet nie musisz się specjalnie starać, żeby zebrać kilka tysięcy głosów!

Czy tak samo było w przypadku Piotra Wilczewskiego? On sam zdobył ponad 22% głosów, a w głosowaniu do rady miasta Gorzowa na kandydatów PO zagłosowało przecież 38,5% wyborców. Czyżby sympatycy PO nie są przekonani do głosowania na swojego kandydata? Gdzie podziało się 16,5% głosów? Na to pytanie, czym prędzej będą musieli odpowiedzieć sztabowcy od Wilczewskiego, bo czas płynie nieubłaganie.

Ale wróćmy do drugiej tury i wyborczych układanek, bo znów zaczął się festiwal obietnic. Niemalże jeszcze nie opadł kurz po niedzielnym boju, a prezydent już wybiegł na front, gotowy do kontrataku. Najpierw zasugerował debatę z konkurentem z PO, potem poruszył niebo i ziemię w spółce miejskiej, wrzucając na jej czoło nową postać. A gdy nikt się nie spodziewał, wyjął z kieszeni spodni 1,5 miliona złotych na projekt stadionu piłkarskiego. Czy te pieniądze pojawiłyby się, gdyby nie groźba drugiej tury?

Strach pomyśleć, co obieca przez kilka kolejnych dni i kto to zrealizuje? Bo przecież musimy pamiętać, że od teraz, prezydent – jeżeli oczywiście zostanie wybrany w drugiej turze – będzie musiał mocno oglądać się za siebie. Już nie ma większości w radzie miasta. Tam dzielić i rządzić będzie Platforma Obywatelska, która zapewne ma mnóstwo swoich pomysłów na Gorzów i nie do końca będzie chciała iść na rękę prezydentowi.

Ale teraz Platforma – zainspirowana doskonałym wynikiem „Wilka”, chce w Gorzowie iść po pełną pulę. Wilczewski ma zadanie godne wyścigu z przeszkodami: musi przekonać niezdecydowanych do opuszczenia swoich foteli i pójścia na wybory. A to jeszcze nie koniec, bo musi też przekonać swoją ekipę, że warto stawiać na niego, jak na czarnego konia. Bo wiadomo – głosy sympatyków Romana Sondeja to jak deszcz z parchem, nie ma co na nie liczyć. Dotychczasowi wyborcy PiS? Cóż, albo pójdą zagłosować na Wójcickiego, albo zostaną w domu i popiją herbatkę z nudów.

A więc powietrze pachnie wyborczym popcornem, a emocje rosną jak zboże na polu przed żniwami. Kto wyjdzie zwycięsko z tej politycznej batalii? Cóż, zobaczymy! Tymczasem możemy sobie przynajmniej na to popatrzeć i zastanowić się, czy te wszystkie manewry są bardziej skomplikowane od otwierania puszki fasolki. Ale jedno jest pewne - w tym cyrku nie brakuje artystów!

Dziękujemy, że jesteś z nami i przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. Więcej informacji z Gorzowa znajdziesz na stronie głównej portalu gorzowianin.com


Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości