W jeden dzień nie porzucimy samochodów. W Gorzowie potrzebne są duże zmiany

23 września 2021, 14:49, mk
Czym miasto zachęca gorzowian, aby przesiedli się do bardziej ekologicznej komunikacji miejskiej? Zdezelowanym Jelczem oraz Helmutem którego ponoć oficjalnie pożegnaliśmy mniej więcej cztery lata temu. Argumentów za pozostawieniem w domu swoich czterech kółek szukać możemy ze świecą. Jednodniowa akcja nie zmieni w żaden sposób mentalności gorzowian.

Starego Jelcza jeszcze kilkanaście lat temu chcieliśmy się jak najszybciej pozbyć z naszych ulic.  - Pamiętam, jak jechałem do szkoły w zimie. 5-centymetrowe szpary przy drzwiach powodowały, że w środku było strasznie zimno - mówi Damian. Dość jednoznacznie o Jelczach wypowiada się też inna nasza czytelniczka. - Jelcz dymi jak stary parowóz. Miałam niemiłą niespodziankę jak ruszył dziś, tuż przede mną ul. Matejki. Z rury wydechowej poszedł czarny jak węgiel dym. Pusty śmiech mnie ogarnął gdy pomyślałam, że wypuszczono go dziś dla ekologii, a potem w tym śmiechu zakrztusiłam się sądzą - pisze w wiadomości do naszej redakcji czytelniczka Marta. - Rozumiem, że Jelcz to fajna gratka dla fanów komunikacji, ale nie ma on nic wspólnego z dbaniem o środowisko. Jak się jedzie za nim to pozostawia tylko czarną chmurę, aż nic nie widać. Ten pojazd w ogóle nie powinien zostać dopuszczony do ruchu, bo nie spełnia jakichkolwiek norm emisji spalin - podkreśla z kolei czytelnik Tomasz.

Jak informuje Wikipedia, zużycie paliwa w tego typu pojazdach w trudnych warunkach wielkomiejskich, przy dużym obciążeniu pojazdu i częstym hamowaniu i ruszaniu wynosiło ono ok. 48 l./100 km. Do tego, silniki nie spełniają żadnych norm emisji spalin. Dla porównania, hybrydowe MAN-y, według producenta palą około 40 litrów/na 100 km, a silniki spełniają wyśrubowane normy emisji spalin. 

Może i droższy w utrzymaniu, może trzeba stać w korku parę minut, ale własny samochód dowiezie nas tam, gdzie chcemy w kilka, kilkanaście minut. Weźmy pierwszy z brzegu przykład, wręcz z życia wzięty. Pracownik zakładu znajdującego się w “strefie” chce dojechać do pracy z osiedla Manhattan, z ulicy Obrońców Pokoju. W godzinach, gdy są zmiany, zadanie ma ułatwione, bo ma bezpośredni autobus. Dotarcie na przystanek i przejechanie 23 przystanków zajmie mu, według wyliczeń portalu jakdojade, około 41 minut. Gdy jednak musi się przesiadać, czas podróży wzrasta do nawet godziny! Oczywiście, że pod warunkiem, że nie będzie korków i autobus się nie spóźni. Nie oszukujmy się, autobusy też stoją w korkach w centrum miasta, też nie mają buspasów na Alei Księdza Andrzejewskiego, czy dalej na Roosevelta. Samochodem tę samą trasę pokonamy - także jeżeli nie będzie korków - w 19 minut. To dwa, albo trzy razy szybciej. 

Tyle matematyki. Dlaczego gorzowianie nie przesiądą się tak szybko do komunikacji miejskiej? Powodów jest wiele. Głównie brak skomunikowania, konieczność przesiadek, co w okresie jesienno-zimowym może być uciążliwe. Do tego dopiszmy obostrzenia covidowe, często utrzymujący się nieprzyjemny zapach w zatłoczonych autobusach bez klimatyzacji i odpowiedź jest prosta. Szumnie zapowiada rewolucja komunikacyjna też okazała się niewypałem. W październiku 2017 roku informowaliśmy naszych czytelników, że w drugiej połowie 2021 (!) pojedziemy na Górczyn nową linią tramwajową! Tak, to nie żart, takie były plany. Pierwsze prace przy budowie nowej linii tramwajowej miały ruszyć w II kwartale 2019 roku i zakończyć się w III kwartale 2021 roku. Teoretycznie powinniśmy więc ju teraz świętować dzień bez samochodu, jadąc nową linią tramwajową. W maju 2021 roku miasto informowało, że nie zrezygnowało z budowy nowej linii i wciąż szuka źródeł finansowania. Do tej pory wydano blisko 1,3 miliona złotych na projekt, który trafił do szuflady.

Do tego dochodzi komfort podróżowania. Może i nawet ważniejszy, niż czas dojazdu. Oto dwa przykłady z brzegu: “Niestety nie mogę pozostawić auta i skorzystać z komunikacji miejskiej, ponieważ dojście do przystanku odbywa się po błotnistej drodze i aby dojechać do centrum ok. 9 km potrzebuję jednej przesiadki” - pisze czytelniczka Iwona. Kolejny przykład, o którym opowiada nasz czytelnik Paweł: “Super dopasowanie. Autobus 118 dojeżdża do katedry z kierunku Deszczno rano o 7:30 - 7:32. Syn mój nie może nim jeździć bo autobusy przesiadkowe którymi miałby jechać dalej na osiedle Staszica odjeżdżają 2 - 3 minuty szybciej". 

Docelowo w mieście ma powstać sieć mniejszych linii, które dowozić mają mieszkańców osiedli na główne trasy, gdzie bez problemów i dłuższego oczekiwania będą mogli podróżować dalej, komfortowym autobusem, czy tramwajem.Dobrze rozwinięta sieć tramwajowa (w tym wspomniana linia na Górczyn) miała stanowić swoisty kręgosłup komunikacji miejskiej w naszym mieście. Kręgosłup, jak na razie dość chwiejny, bo jak napisał jeden z czytelników: “A gdzie ludzie mają dojechać niby tą rewolucyjną jedną linią”?


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości