Gorzów: Dzik zaatakował i poturbował amstaffa

27 października 2020, 10:09, red
W parku przy ul. Walczaka doszło do ataku dzika. Locha zaatakowała mężczyznę, który wyszedł na spacer z psem. Właścicielowi na szczęście nic się nie stało, ponieważ zdążył uciec. Natomiast pies rasy amstaff został poturbowany przez lochę, ma dziesięć szwów. Niestety to nie jedyny przypadek, kiedy dzik atakuje kogoś, kto jest na spacerze z psem. Dlatego też coraz więcej osób zaczyna obawiać się o swoje bezpieczeństwo.
Do portalu gorzowianin.com zwróciła się czytelniczka Magdalena, która opisała sytuację jaka spotkała jej ojca, kiedy wyszedł na spacer ze swoim psem rasy amstaff do parku przy szpitalu psychiatrycznym przy ul. Walczaka. - W niedzielę 25 października po godz. 17 mój tata wyszedł z psem na spacer do parku i został zaatakowany przez lochę. Pies zaczął bronić mojego taty przed dzikiem i został przy tym ranny. Ma założone 10 szwów. Jest to amstaff, więc nie jest to mały pies. Tata na szczęście zdążył uciec. Dużo ludzi boi się chodzić po parku, bo dziki stają się coraz bardziej agresywne – opowiada czytelniczka Magdalena.

To niestety nie jedyna sytuacja w ostatnim czasie, kiedy dziki kogoś zaatakowały. - Locha z młodymi chodzi przy ul. Walczaka w rejonie osiedla Magnolia Park i ul. Jedwabniczej. Dzisiaj zaatakowały matkę z dzieckiem i jej psem na spacerze koło przedszkola. Kazałem z kolegami tej kobiecie uciekać w stronę drugiej bramy na terenie byłej Silwany, ponieważ dziki stanęły pomiędzy płotem naszej firmy, a przedszkolem i nie mogła już wrócić na Walczaka. Na szczęście nic się jej i dziecku się nie stało. Natomiast pies był goniony przez lochę i nie wiem czy został ranny, bo słyszeliśmy tylko pisk - opowiada pan Łukasz.

Dzików obawia się coraz więcej osób, tym bardziej, że młode dziki nie są już wcale takie małe, a locha broniąca swojego potomstwa może być bardzo agresywna. Dlatego też dochodzi coraz częściej do ataków, zwłaszcza kiedy w pobliżu pojawiają się psy. Mieszkańcy Gorzowa podkreślają, że sytuacja jest naprawdę poważna i boją się nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale również swoich psów z którymi przecież trzeba wyjść na spacer.

W parku przy ul. Walczaka, w rejonie osiedla Magnolia Park czy w parku Górczyńskim było prowadzone przepłaszanie dzików za pomocą petard hukowych. Niestety jest to rozwiązanie przynoszące krótkotrwałe efekty. Dziki uciekają, ale wracają na miejsce po kilkunastu minutach. Natomiast gorzowianie domagają się bardziej skutecznego rozwiązania, które pozbędzie się dzików z tych miejsc. - Czy musi dojść do tragedii, aby miasto się zajęło problemem z dzikami? - pyta się pani Magdalena.

Miasto z kolei odpowiada, że problem zna i oczywiście się nim zajmuje. - W tym miejscu, jakim jest park koło szpitala przy ul. Walczaka nie ma możliwości przeprowadzania odstrzału dzików z racji na bliskość zabudowań oraz duży ruch pieszych. Na ten moment na terenie parku prowadzone jest przepłaszanie, również przy użyciu petard hukowych. W 2018 roku z uwagi na rozprzestrzenianie się wirusa ASF (Afrykański Pomór Świń), ministerstwo środowiska wprowadziło zakaz wywożenia dzików poza granice administracyjne miasta, na terenie którego dokonano odłowu. Dlatego też w miejscach, gdzie mamy taką możliwość prowadzimy odstrzał redukcyjny – tłumaczy Natalia Marcinkiewicz, dyrektor wydziału ochrony środowiska i rolnictwa Urzędu Miasta Gorzowa.

Do tej pory udało się odstrzelić 100 sztuk dzików. Odstrzał redukcyjny będzie prowadzony do końca grudnia oraz w następnym roku.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x