6 miesięcy więzienia za skatowanie psa kołkiem

18 września 2018, 11:13, ak
fot. archiwum
We wtorek w Sądzie Rejonowym w Międzyrzeczu zapał wyrok w sprawie Bronisława M., który w ubiegłym roku w Skwierzynie skatował psa kołkiem. Oskarżony tłumaczył się, że zrobił to w nerwach, ponieważ pies zagryzał jego drób. Mężczyzna usłyszał wyrok 6 miesięcy bezwzględnego więzienia. Ponadto dostał 5-letni zakaz posiadania zwierząt oraz musi zapłacić 8 tys. zł na rzecz stowarzyszenie „Zwierzaki Niczyje”.

Podczas rozprawy, która odbyła się we wtorek 18 września w Sądzie Rejonowym w Międzyrzeczu oskarżony Bronisław M. mówił, że stało się to, co się stało i uderzył psa drewnianym kołkiem, ponieważ ten dusił jego kury i kaczki.

- Bardzo żałuję tego co zrobiłem. Teraz na pewno nie wziąłbym kołka i nie uderzył tego psa – mówił w rozmowie z portalem gorzowianin.com oskarżony 63-letni Bronisław M.

Oskarżyciel posiłkowy wnioskował o 1,5 roku bezwzględnego więzienia, 10-letni zakaz posiadania zwierząt oraz 8 tys. zł nawiązki na rzecz stowarzyszenia Zwierzaki Niczyje ze Skwierzyny. Natomiast sędzia Krzysztof Martysz wydał wyrok 6 miesięcy pozbawienia wolności, 5-letniego zakazu posiadania zwierząt oraz zapłaty 8 tys. zł zadośćuczynienia.

- Sprawca działał w sposób okrutny i bez opamiętania. Poza tym nie uderzył psa raz, aby to odgonić, tylko zrobił to więcej razy w ramach zemsty. Nie ulega wątpliwości, że Bronisław M. powinien spróbować złapać i zamknąć tego psa oraz zawiadomić policję, a nie wydawać samosąd. W mojej ocenie 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności to wystarczająca kara. Trzeba również pamiętać o tym, że oskarżony działał w nerwach i impulsywnie. Nie miał czasu zastanowić się nad tym co robi. Dlatego też te 6 miesięcy więzienia, to będzie dla niego dotkliwa kara – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Martysz.

Do zdarzenia doszło na początku listopada 2017 roku w Skwierzynie. 63-letni Bronisław M., kiedy zobaczył, że suczka husky trzyma w pysku kaczkę, zdenerwował się i zaczął bić psa drewnianym kołkiem po głowie. Kiedy pies stracił przytomność, mężczyzna myślał już, że zwierzę nie żyje. Następnie wrzucił psa na wózek, przysypał liśćmi oraz śmieciami i wywiózł z podwórka na ul. Kolejową, gdzie go wyrzucił. Skatowanego psa znalazł przypadkowy przechodzień, który zawiadomił policję.

Policjanci przez tydzień szukali osoby odpowiedzialnej za skatowanie suczki husky. Jak ustalił portal gorzowianin.com w dotarciu do sprawcy pomogła partnerka mężczyzny. Kobieta przyszła na policję, ponieważ ruszyło ją sumienie. - Nie mogłam spać po nocach. Zgłosiłam swojego partnera na policję, ponieważ kocham zwierzęta – mówiła 44-letnia Ewa K.

63-letni Bronisław M. usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyźnie groziło do 3 lat więzienia. Chociaż ustawa o ochronie zwierząt została znowelizowana i teraz górna granica kary wynosi 5 lat, to Bronisław M. odpowiadał według kodeksu karnego, który obowiązywał w momencie popełnienia zdarzenia.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x