Jak bandyta oswobodził się z kajdanek?

4 maja 2018, 11:50, ak
fot. archiwum
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie cały czas prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dwóch policjantów zajmujących się konwojem 30-letniego zabójcy. Śledczy mają również wyjaśnić w jaki sposób mężczyzna oswobodził się z kajdanek. Jak się okazuje, to nic trudnego, bo do ich otwarcia wystarczy zwykły spinacz lub szpilka.

Minęły dwa tygodnie od ucieczki z konwoju w Gorzowie groźnego przestępcy. 30-letni Adam D. jest oskarżony o brutalne zabójstwo 78-letniej mieszkanki Sulęcina. Od tamtego czasu sprawą zajmuje się gorzowska prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dwóch policjantów konwojujących groźnego przestępcę.

Śledczy wyjaśniają też, w jaki sposób 30-latek oswobodził się podczas transportu z kajdanek zespolonych, czyli takich które są założone jednocześnie na nogi i na ręce. Transportem groźnego przestępcy zajmowali się dwaj policjanci, którzy w służbie są dopiero od kilkunastu miesięcy.

Portal gorzowianin.com rozmawiał z policjantami, którzy na co dzień pełnią służbę w lubuskiej policji i funkcjonariusze przyznali wprost, że uwolnienie się z kajdanek to nic trudnego, jeżeli ma się przy sobie spinacz lub szpilkę z główką. Jak przyznali nam nieoficjalnie policjanci, wystarczyło że 30-letni Adam D. przebywał w pomieszczeniu gdzie były przybory biurowe i wystarczyła chwila nieuwagi, aby mężczyzna schował w rękaw spinacz lub wbił sobie pod język szpilkę. A następnie podczas transportu do szpitala psychiatrycznego otworzył sobie kajdanki – wszystko przez to, że mają one mechanizm zapadkowy, który można podważyć cienkim drucikiem.

Jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć portalowi gorzowianin.com młodzi policjanci nie mieli zbyt wiele czasu na reakcję, ponieważ jeden z nich został odepchnięty przez 30-latka, kiedy ten otwierał drzwi od auta. Policjant zanim się podniósł z ziemi, wyciągnął i odbezpieczył broń oraz oddał strzał ostrzegawczy minęło kilkadziesiąt sekund, a to pozwoliło przestępcy na ucieczkę. Jak przyznają nam funkcjonariusze, strzelenie w stronę uciekającego przestępcy z odległości kilkudziesięciu metrów nie jest takie proste.

Policjanci z którymi rozmawiał portal gorzowianin.com przyznali wprost, że kluczowe w zatrzymaniu uciekiniera było opublikowanie jego wizerunku. Gdyby zrobiono to szybciej, a nie po ponad dwóch godzinach od ucieczki, być może 30-latek nie wydostał się poza granice Gorzowa. A tak, nikt nie wiedział jak wygląda zabójca, przez co mężczyzna mógł spokojnie stanąć przy drodze i zabrać się na stopa, który pozwolił mu dotrzeć do powiatu strzelecko-drezdeneckiego.

- Śledztwo jest prowadzone w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dwóch funkcjonariusz zajmujących się konwojem Adama D. Prokuratorskie śledztwo ma wyjaśnić czy te uchybienia popełnione przez policjantów doprowadziły do ucieczki groźnego przestępcy i w jaki sposób mężczyzna uwolnił się z kajdanek – komentuje Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Prokurator póki co nie chce zdradzać, jakie błędy popełnili policjanci podczas konwoju 30-latka. Podkreśla, że postępowanie jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko komuś. Dopiero kiedy śledztwo wykaże, że rzeczywiście doszło do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, wówczas zostaną im przedstawione zarzuty. Za tego typu przestępstwo grozi do 3 lat więzienia.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x