Dlaczego policjant się zabił? Detektyw Rutkowski szuka winnych

22 września 2016, 21:19, Marcin Kluwak
Co tak naprawdę wydarzyło się w I Komisariacie Policji we wtorkowe popołudnie, 5 kwietnia? Jakie są przyczyny samobójczej śmierci policjanta? Prokuratura umorzyła śledztwo, ale to nie zakończyło sprawy. Zagadkę rozwikłać chce detektyw Krzysztof Rutkowski.

Znany w Polsce detektyw, prowadzący swoje prywatne śledztwa w wielu, czasami bardzo głośnych sprawach (zabójstwo Madzi z Sosnowca, czy poszukiwania Ewy Tylman) zjawił się dziś w Gorzowie i w towarzystwie Olgi Matuszak, żony zmarłego policjanta opowiadali o kulisach całej sprawy.

Detektyw Rutkowski ze szczegółami mówił co wydarzył się tego feralnego dnia, kiedy to Paweł rozpoczynał służbę. Według ustaleń prokuratury, przyszedł on do pracy na tzw. drugą zmianę, czyli służbę miał pełnić od 14 do 22. Tuż po 15 zszedł do pomieszczenia socjalnego w piwnicy i tam z własnej broni zastrzelił się. - Nic nie wskazywało na to, że miało cokolwiek się wydarzyć. Rozmawiałam z Pawłem dwie godziny wcześniej, planowaliśmy wyjazd na weekend – tłumaczy obecna na konferencji prasowej żona policjanta.

Sprawę według Olgi i detektywa Rutkowskiego szybko zakończono, a prokuratura śledztwo umorzyła uznając, że Paweł strzelił sobie w głowę, bo miał problemy rodzinne. - Komu zależało na tym, aby sprawę zatuszować? Komu zależało, aby sprawa nie ujrzała światła dziennego – pyta detektyw Rutkowski, obiecując jednocześnie, że w najbliższym czasie postara się rozwiać wszelkie wątpliwości.

Feralnego dnia Paweł Matuszak chciał rozmawiać ze swoim przełożonym na temat zmiany zajmowanego stanowiska (był dzielnicowym), ale też o chęci zmiany jednostki. - Nie tylko Paweł składał raport o przeniesienie do innej jednostki. Wiemy, że takie wnioski złożyło kilkanaście osób – wyjaśnia detektyw Rutkowski. - W przeciągu trzech miesięcy przeniosło się 9 osób – dodaje żona zmarłego policjanta. I tu detektyw zadaje kolejne pytania: Dlaczego tak się działo? Czy przełożeni stosowali mobbing? Czy stosowali pewnego rodzaju przymus w policyjnej pracy? - Nie mamy na ten temat pełnej wiedzy, ale postaramy się odpowiedzieć szybko na te pytania – obiecuje Rutkowski.

Olga Matuszak opowiadała też o jej przesłuchaniu. Według jej relacji, policjant, który ją przesłuchiwał nie chciał notować tego, co mówiła. - Podawałam konkretne nazwiska i sytuacje, jakie miały miejsce na komisariacie – dodaje. - Całą winę zgonili na mnie, nie dając mi zupełnie nic powiedzieć – żali się żona policjanta.

Detektyw Rutkowski czeka na sygnały w tej sprawie. Liczy, że zgłoszą się do niego policjanci, którzy pracują w tym komisariacie. Liczy, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości