Oszukiwał kobiety, a pomagała mu… żona i babcia?

15 września 2016, 12:47, Anna Warchoł
fot. Marcin Kluwak
Marek Ł. z Gorzowa przez ponad 10 lat uwodził kobiety w całej Polsce i wyłudzał od nich pieniądze. Łącznie ofiary przekazały mężczyźnie kwotę 900 tys. zł. Jak się okazało, w całym procederze miał prawdopodobnie pomocników.

Dobrze zbudowany, opalony, o wyglądzie południowoeuropejskim, chcący długofalowego związku oraz założenia rodziny – tak opisywał siebie 39-letni Marek Ł., który uwodził kobiety na portalu randkowym, a następnie wyłudzał od nich pieniądze.

Łącznie ofiarami oszusta matrymonialnego padły cztery kobiety m.in. z Wrocławia czy Warszawy. Kobiety były wybierane nieprzypadkowo. - Mężczyzna opanował perfekcyjnie sztukę manipulacji i przez kilkanaście miesięcy zdobywał zaufanie kobiet.  Niektóre z jego fikcyjnych związków trwały nawet po dwa lata. Dopiero po zdobyciu zaufania zaczął wymyślać powody dla których kobiety przekazywały mu pieniądze. Jedna z nich przelała na jego konto nawet 600 tys .zł po sprzedaży swojego domu. Łącznie wyłudził od kobiet 900 tys. zł – opowiada Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji

Marek Ł. został zatrzymany dopiero po 12 latach, w mieszkaniu przy Asnyka gdzie mieszka jego żona Marlena, córka Nikola oraz babcia. Jak przyznają sąsiedzi – 39-latek pojawił się tego dnia w mieszkaniu dopiero po kilkunastu latach. Nikt go nie widział tutaj wcześniej. Jedna z sąsiadek Grażyna, podkreśla że nie poznała Marka Ł., kiedy był wyprowadzany z bloku przez policję. Również mundurowi potwierdzają, że przez 12 lat Marek Ł. ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

W sprawie oszusta matrymonialnego śledztwo prowadzi gorzowska prokuratura. Jak się okazuje, prokuratura nie wyklucza udziału w procederze również najbliższych Marka Ł. – jego żony i babci, które miałyby mu pomagać. W jaki sposób?

- Na obecną chwilę nie chcę udzielać na ten temat obszerniejszych informacji. Jednak udział żony i babci na pewno jakiś był, ale to będzie możliwe do ustalenia w dalszym śledztwie – komentuje Maria Jarocka, prokurator Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Zarzutami wobec Marleny Ł. oraz babci oburzona jest sąsiadka Grażyna. – Nie wierzę w to, aby Marlena wiedziała o czymkolwiek. Na pewno w żaden sposób nie pomagała Markowi. Przyjaźnię się z nią i gdyby miała mieć jakieś korzyści i pieniądze z tych oszustw, to na pewno nie żyłaby tak skromnie i w tak małym mieszkaniu – podkreśla pani Grażyna.

Oszust nie został jeszcze przesłuchany, obecnie przebywa w Zakładzie Karnym przy ul. Podmiejskiej w Gorzowie. Prokurator przesłucha 39-latka dopiero w przyszłym tygodniu. 


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x