Ustawmy więcej szlabanów, odgrodźmy się wysokim płotem

5 września 2016, 15:27, Marcin Kluwak
fot. Anna Warchoł
To mieszkańcy są sami sobie winni. To oni podejmują wspólnie decyzje o ustawieniu szlabanów a później mają pretensje, kiedy na osiedle nie może wjechać karetka. Tak w kilku słowach można opisać dramatyczną sytuację, jaka miała miejsce w blokach przy Sosnkowskiego. Kogo więc ma ścigać prokuratura?

Do Gorzowa z tego tytułu znów zjechały wszelkie możliwe stacje telewizyjne. Był Polsat News ze Szczecina, był też reporter TVN24 z Poznania, który na żywo opisywał całą sytuację. I to już po raz drugi, bo przypomnijmy, że w kwietniu tego roku również karetka pogotowia nie mogła wjechać na osiedle przy Bogusławskiego. Tam oprócz szlabanu ustawiona była zapora ograniczająca wysokość pojazdu. Karetka by się nie przecisnęła, nawet jakby kierowca miał pilota do szlabanu.

Krew tym razem zalała dyrektora gorzowskiego pogotowia, który to sam musiał zmagać się z wymysłami mieszkańców. Tak – właśnie z wymysłami mieszkańców, którzy to sami wpadli na genialny pomysł, aby ustawić w tym miejscu szlaban i odgrodzić się od innych. Potwierdziła to w materiale dla TVN24 Elżbieta Malisz z biura zarządzania nieruchomościami Lokum. Pokazywała nawet dziennikarzom uchwałę wspólnoty mieszkaniowej, która to wyraźnie mówi, że to mieszkańcy danej wspólnoty byli za ustawieniem szlabanów. Kogo więc dyrektor pogotowia chce oskarżyć o narażenie zdrowia lub życia? Wszystkich mieszkańców budynku przy Sosnkowskiego, którzy to zagłosowali „za” postawieniem szlabanów? Czy też może zarządcę, który musi wykonywać polecenia wspólnoty, która go przecież wynajmuje?

Z drugiej strony nie może dziwić zachowanie lekarzy pogotowia, którzy to mają zazwyczaj bardzo mało czasu na dotarcie do chorego i każda sekunda jest na wagę złota. To oni, a także strażacy i policjanci napotykają na wszelkiego rodzaju przeszkody, które to mają uniemożliwić potencjalnym intruzom wstęp na osiedle. Tyle, że niechcianymi intruzami stają się właśnie osoby, które mają ratować nasze życie. Strażacy radzą sobie ze szlabanami czy kłódkami bez większego problemu – mają siłę i odpowiedni sprzęt do tego. Gorzej z ratownikami, którzy nie mają czasu na bawienie się w kotka i myszkę i czekanie, aż ktoś się zlituje i otworzy szlaban.

Szlaban, który ma nas ogrodzić od niechcianych. Tych, którzy to zajmują niesłusznie miejsca parkingowe pod naszym blokiem. Bo oni nie przyjeżdżają przecież do nikogo z nas, tylko celowo zostawiają auto na wolnym miejscu pod nasza klatką i idą kilkaset metrów dalej na zakupy do Lidla… Szlaban ma też zapewnić nam komfort psychiczny i pewność, że nikt niepowołany nie naruszy naszego terytorium.

Każdy teraz jest właścicielem, każdy jest „Panem na włościach” i to on decyduje, że nikt obcy nie będzie się pod klatką właściciela pałętał. A nie daj Boże już wjeżdżał na właściciela osiedle i bezczelnie parkował pod jego oknem. Słoma właścicielowi najczęściej z butów wystaje, a lekarze pogotowia muszą biegać po kilkaset metrów, aby takim burakom ratować życie…

Ustawmy więcej szlabanów, odgrodźmy się wysokim płotem i walczmy o swoją miedzę! Tak jak Pawlak z Kargulem. Taki sarkazm...


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości