Bagietka z zakalcem: Polowanie na redaktora Błaszczaka

22 sierpnia 2016, 12:36, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Zawsze celnie i zawsze na temat. Robert Bagiński, znany gorzowski bloger tym razem pisze o mediach – tych państwowych, ale przede wszystkim tych prywatnych, które pośrednio są także zawłaszczane przez nowe władze.

Dziennikarz, publicysta lub komentator, nie może być kimś, kto pragnie by wszyscy się z nim zgadzali. Przeciwnie, akurat w tym przypadku - niezgoda jest bardziej interesująca. Na palcach jednej ręki z dużym zapasem, można policzyć w regionie dziennikarzy, którzy nie boją się mówić tego co myślą i potrafią zadawać najmniej wygodne pytania. Publiczne media są już w rękach żołdaków „dobrej zmiany”, ale za prywatne nowa władza próbuje się wziąć po swojemu i nie przebiera w środkach…

...a ma ku temu możliwości, bo nie od dziś wiadomo, że spora część reklamowego tortu podlega w Polsce bezpośrednio lub pośrednio partii rządzącej. Tymczasem partia rządząca nie bierze jeńców, bierze wszystko i to w duchu: „Jesteś z nami lub przeciwko nam”. Jeśli ktoś myślał, że naciski będą miały miejsce tylko w Warszawie, to jest w grubym błędzie, bo im niżej i bliżej prowincji, tym wywieranie wpływu na media lokalne odbywa się skuteczniej.

Boleśnie przekonał się o tym tyleż kontrowersyjny, co niezwykły, autor programu Telewizji TELETOP i Radia PLUS "Fabryczna 19" Roman Błaszczak, który odważył się zażartować z minister Elżbiety Rafalskiej, za co ta postanowiła odwdzięczyć mu się pięknym za nadobre.

Inaczej mówiąc – najpierw działacze PiS-u dostali zakaz uczestnictwa w audycji Romana Błaszczaka, a teraz do redakcji telewizji i radia ślą mniej lub bardziej oficjalne sygnały, że program „Fabryczna 19” nie jest tym, który będzie pozytywnie wpływał na współpracę z nową władzą.

Owszem, to nie te czasy, że minister Rafalska lub komendant Marek Surmacz zadzwonią do właściciela z oświadczeniem: „Wicie, rozumicie”, ale po takim sygnale jak w stosunku do Błaszczaka, żaden odpowiedzialny biznesmen nie będzie obojętny. Wszystko odbędzie się więc „aksamitnie” i nie od razu – redakcje będą grały na „obiektywizm”, a więc lawirowały pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a ograniczeniem ewentualnych strat w postaci reklam, ogłoszeń oraz płatnych audycji.

Błaszczak, przy wszystkich swoich wadach, był dotychczas uosobieniem niezależności, ale to się szybko skończy, bo obejmując swoimi mackami miasto, Prawo i Sprawiedliwość ma narzędzia wpływu nie tylko na grupę EUROZET - do której należy Radio Plus - ale także na Telewizję TELETOP w ktorej władze miejskie pozostawiają wcale nie małe środki.

Przy okazji sytuacji z Błaszczakiem, w sposób zawoalowany przekazano jego mniej niezaleznym kolegom z portali i gazet sygnał, że nie będzie tolerowany humor w którym z „Królowej Matki” robi się „głodnego Kopciuszka”. Inna sprawa, że to kolejny już krok w upajaniu się lubuskich PiS-owców wpływem na media i większą niż oczekiwana uległością tych spośród dziennikarzy, którzy jeszcze rok temu nie pozostawiali na nich suchej nitki.

Wszystko dzieje się w momencie, gdy lokalne media w województwie lubuskim nie cierpią na nadmiar wizji, prognoz i odważnych analiz, lecz ich poważny deficyt, który zamyka się w dwóch czarodziejskich słowach: „copy” i „paste”.

Smaczku dodaje fakt, że gdy Błaszczak zaczynał w mediach – jeszcze w Radiu GO – Rafalska i Surmacz byli mało komu znanymi działaczami „Solidarności”, której legendą z antykomunistycznej opozycji i regionalnym szefem, był jego dzisiejszy teść Bronisław Żurawiecki. Kiedy Błaszczak działał w zwalczającym komunistów Ruchu Młodzieży Niezależnej, minister Rafalska należała do satelickiego wobec PZPR Stronnictwa Demokratycznego, a komendant Surmacz od wielu lat nosił mundur Milicji Obywatelskiej.

Gorzowski PiS wiele na polowaniu na Błaszczaka straci, przede wszystkim twarz, która w małych środowiskach jest cenniejsza niż polityczny sukces. Polityczna kariera się skończy, a ludzie z dobrą pamięcią będą wielu dzisiejszych działaczy PiS-u omijać szerokim łukiem i prowadzać swoje psy na ich groby, by nie musiały załatwiać potrzeb na trawie.

Media się obronią, bo współczesne technologie powodują iż prezentacja opinii oraz poglądów w sieci jest skuteczniejsza niż w mediach tradycyjnych, ale pamięć o tych, co nie mają dystansu oraz nie znoszą krytyki, zabije wszystkie ich największe sukcesy w polityce. Rafalska chciałaby być zapamiętana jako twórczyni programu "500 Plus", ale jest na najlepszej drodze do tego, by - przynajmniej w regionie - zostać zapamiętaną jako przykład największego "odlotu" w polityce.

Krytykę można powstrzymać, podobnie jak ukryć starość, ale nie zmienia to faktu, że wszystko ma swój koniec. "Zrobiony" wizerunek polityka nie ukryje tego, że "dobra zmiana" jest bardzo złą zmianą...


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości