Osiem miesięcy więzienia dla kata Mejdej

11 kwietnia 2016, 09:43, Anna Warchoł
W poniedziałkowy poranek w Sądzie Rejonowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie Adama B., który metalową rurką bił powieszonego na drzewie psa. Sędzia zdecydowała, że oprawca Mejd spędzi za kratami osiem miesięcy, a to tego przez 10 lat nie będzie mógł posiadać zwierząt.

Ogłoszenie wyroku w sprawie 53-letniego Adama B., który jesienią 2015 roku w podgorzowskim Łośnie powiesił na drzewie psa, a następnie bił go po głowie metalową rurką do momentu aż zwierzę przestało skomleć – odbyło się w poniedziałek 11 kwietnia w Sądzie Rejonowym w Gorzowie.

Sędzia Magdalena Kowalczyk uznała Adama B. za winnego i wymierzyła mu karę 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, a do tego 10-letni zakaz posiadania zwierząt i przekazanie 3 tys. zł na rzecz Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami „Animals”.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Kowalczyk argumentowała, że oskarżony jest osobą bez jakichkolwiek uczuć, wykazał się bezdusznością i działał z zamiarem zabicia psa. Podkreślała, że jest to sprawa z ogromnym wydźwiękiem społecznym, która powinna odstraszyć potencjalnych katów zwierząt.

Nowa właścicielka Mejdej mówiła na gorąco po wyjściu z sali, że wyrok jest za niski i 8 miesięcy, to kpina. Według niej Adam B. powinien dostać 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Z kolei mecenas Michał Kałużny jest zadowolony z wyroku. – To pokazuje, że w polskim prawie w końcu coś drgnęło, jeżeli chodzi o znęcanie się nad zwierzętami. Obawiałem się, że kara może być dużo niższa, dlatego też te osiem miesięcy więzienia cieszy, ponieważ wyrok zawsze mógłby być w zawieszeniu – komentuje Michał Kałużny, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego.

Wyrok jest nieprawomocny.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości